Moje zdanie o: Skyrim Edycja Specjalna

skyrim_moje_zdanie

Do ukończenia TES: Skyrim zabierałem się 3 razy. Za pierwszym podejściem grając na PC mój system nagle odmówił jakiegokolwiek posłuszeństwa i cały progres w grze straciłem razem z formatem dysku. Drugie moje podejście popsuły mody, które po prostu uszkodziły zapisane stany gry. Wiem, że to nie mogę o to nikogo winić, ale w tamtym momencie zarzuciłem próby „liźnięcia” tego tytułu. Trzecie moje podejście miało się odbyć na Playstation 3, jednak po odpaleniu tej gry na konsoli ujrzałem wykastrowane graficznie „coś” co zupełnie mi nie podeszło. Niby grafika w grach ma drugorzędne znaczenie, ale po prostu po przesiadce z dopalonego PC na konsolę nie przełknąłem aż takiego downgradu. Rozmazane tekstury byłby jeszcze do przełknięcia, ale wydłużone loadingi oraz pojawianie się obiektów tuż przed nosem naszego bohatera to nie było to, co gwarantowałoby mi komfortowe granie. 

Dlatego też niezwykle ucieszyła mnie wieść, że odświeżony Skyrim wyszedł również na konsole obecnej generacji – postanowiłem w końcu kopnąć Alduin’a prosto w jego pokrytą łuskami d…

Edycja Specjalna otrzymała kilka nowych efektów graficznych, lepsze tekstury i obiecano nam, że poprawiono błędy podstawowej wersji gry. Moim zdaniem tekstury po lifcie są trochę za kolorowe i psują mroźny klimat w którym osadzono tę grę.

Dodatkowe efekty specjalne takie jak wolumetryczne promienie słońca, nowe shadery, odświeżone efekty specjalne starają się jak mogą aby ukryć fakt, że jest to gra z końca 2011 roku. Udaje się to jednak połowicznie. Skyrim Edycja Specjalna na PS4 wygląda całkiem znośnie, jednak obejdzie się bez „wow” jaki towarzyszył mi po pierwszej udanej próbie uruchomienia modyfikacji ENB na pecetach. W samej rozgrywce nic się nie zmieniło – po prostu to stary dobry Skyrim, w nieco odświeżonych szatach. Zatem wykonując zadania główne, bądź poboczne które można liczyć na setki rozwijamy naszą postać tak, aby z cherlaka stać się prawdziwym pogromem smoków, bestii, wampirów i innych zbirów. A to wszystko w nieco już archaicznej mechanice gry. 

Gra instaluje się na dysku konsoli, więc w trakcie doczytywania lokacji nie zdążymy zaparzyć sobie kawy – tak jak to miało miejsce na PS3. Jedynym momentem, w którym napis „Loading” widzimy dłużej niż pół minuty jest początkowe doczytywanie gry. Korzystanie z opcji szybkiej podróży, czy  doczytywanie lokacji zajmuje konsolce około 10-15 sekund. Zatem jest dość znośnie. Gra jest dość dobrze zoptymalizowana – w trakcie rozgrywki klatki animacji nie spadają chociaż kilkukrotnie gra mi się zawieszała, zupełnie bez powodu wywalając mnie do menu głównego konsoli. Jak wspomniałem wcześniej Bethseda zapewniała nam, że bugi znane z podstawki zostaną wyeliminowane niestety po ponad 100 godzinach grania i zdobyciu upragnionej „platynki” śmiało mogę stwierdzić, że nic z nimi nie zrobiono. Z większych błędów mogę wymienić zablokowanie jednego z punktów kontrolnych misji co uniemożliwia mi jej ukończenie, wciąż kulejący czar „Jasnowidzenie” który potrafi zgubić drogę do celu bądź błąd, w którym Miraak (główny boss z DLC Dragonborn) kompletnie się zablokował  przez co nie mogłem go pokonać. Ten ostatni bug wystąpił u mnie 5 razy pod rząd i dopiero po skorzystaniu z wujaszka Google udało mi się go rozwiązać zdobywając kolejny pucharek do kolekcji.

Gra spokojnie starczy nam na 100 godzin rozgrywki – dokładnie tyle zajęło mi wbicie platyny i zdobycie większości trofek z dołączonych DLC ale nie oznacza to końca przygody z tym tytułem – prócz zadań które nagradzają nas pucharkami dostępnych mamy naprawdę wiele zadań pobocznych, które są w stanie wydłużyć rozgrywkę nawet trzykrotnie ! W chwili obecnej mój „superowy koksu” jest na 84 poziomie rozwoju i nawet najwyższy poziom trudności gry nie robi na mnie żadnego wrażenia, jednak często wracam do gry aby wykonać „jeszcze jeden quest” po czym znów wsiąkam w świat gry na kilka godzin… Warto wspomnieć, że gra obsługuje modyfikacje które radzę instalować dopiero po odblokowaniu wszystkich pucharków, gdyż instalacja modów blokuje ich zdobywanie.

Kupić, czy nie kupić ?

Moim zdaniem, jeżeli jesteś fanem otwartych RPG których na konsolach obecnie jest niewiele – kupić. Ale wyłącznie wtedy gdy grasz na Playstation 4 bądź XBOX One. Gracze PCtowi mają swojego „Starego” Skyrima, którego za pomocą kilku modyfikacji graficznie można podciągnąć znacznie wyżej od tego, co oferuje Edycja Specjalna:

I to właśnie z powodu możliwości modyfikacji na PC śmiało mogę stwierdzić, że Edycja Specjalna została przygotowana z myślą o konsolach obecnej generacji. W końcu otrzymaliśmy grę której nie musimy się wstydzić. Lepiej późno niż wcale.

 

 

 

Dodaj komentarz