Prywatnie

Moje zdanie o: Ford Cougar v6

cougar v6 1 300x180 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
Mazury, Młyn przy Krutyńskim Piecku.

Czas napisać parę słów o autku, którym aktualnie się poruszam 😉

Moje wymarzone autko kupiłem prawie 6 lat temu. Jest to złożony w Niemczech, srebrny Ford Cougar z silnikiem o pojemności 2544 cm3. Od razu zastrzegam sobie, że za komentarze typu „Ford g… wort” będę nagradzał batami 😉

Cougara kupiłem w dość  opłakanym stanie – generalnie przez pół roku po zakupie wymieniłem wszystkie elementy eksploatacyjne jakie tylko można sobie wyobrazić. Na pierwszy ogień poszły tarcze i klocki, potem przebiłem się przez wszystkie płyny eksploatacyjne, filtry, świece a na dość kosztownej naprawie przednich wahaczy kończąc. Nie pamiętam ile kosztował mnie ten remont „bebechów” ale zakładam, że zaraz po zakupie mojego cacka wydałem jakieś 3-4,5 tysiąca nie wliczając nawet w to zawyżonego OC, gdyż to był mój pierwszy samochód.  Co mnie skłoniło do zakupu tego egzemplarza ? Oryginalny, doskonale udokumentowany przebieg nie przekraczający 170 tyś. kilometrów, bezwypadkowa historia oraz fakt, że moje auto miało założony nowiutki akumulator oraz alternator prosto z ASO 😉 W czasach, gdy każdy egzemplarz jaki widziałem na sprzedaż miał „na bank” najechane (ta… nakręcone raczej) mniej niż 150 tyś kilometrów i jakaś połowa tych aut miała problemy z rudą koleżanką, mój kocurek wydał się strzałem w dziesiątkę. Ponadto sprzedawała go osoba, którą mogłem zweryfikować – poprzedni właściciel sprowadził go kilka lat wcześniej dla siebie więc nie trafiłem na przysłowiowego Zenka Handlarza.

W sprawie rudy napiszę raz jeszcze – autko jest dość niestandardowe, więc szukanie  reperaturek progów czy też nadkoli nie wchodzi w grę. 3 lata temu przybłąkała się na moje auto rdza i za same naprawy progów wyłożyłem ponad tysiąc złotych a musicie wiedzieć, że była to czysta rzemieślnicza robota – docięto i spasowano mi progi z zupełnie innego samochodu. Pół roku później zaczęły mi rdzewieć tylne nadkola – w sumie w ponad 14 letnim aucie to nic niezwykłego ale ponownie wydałem na blacharzy pół tysiaka…

IMAG0339 300x180 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
5 minut przed przeglądem technicznym…

Kupując takie autko warto sprawdzić stan IMRC – jest to układ który steruje otwarciem drugiego dolotu. Jeżeli jest sprawny auto powinno „ożyć” przy około 3800 tysiącach obrotów. Jeżeli natomiast układ szwankuje, auto dostaje odczuwalnego kopa znacznie powyżej 4 tyś, ewentualnie nie ma go wcale. Naprawa tego układu jest niezwykle banalna, o ile to kwestia przepalonego tranzystora. W moim przypadku miałem pecha – musiałem zakupić cały układ na Allegro, a to z powodu problemów z dosztukowaniem linki ciągnącej się od układu, do przepustnicy. Przy okazji wymieniłem ten nieszczęsny tranzystor i od 5 lat nie mam problemów z załączaniem tego „turbo”.

Kolejnym dość kosztownym elementem są przednie wahacze – konstruktorzy tego auta nie wpadli na pomysł wymiennych tulejek więc gdy te się zużyją trzeba wymieniać całe wahacze – kosz zakupu obu stron to jakieś 6 stówek, ale czego nie robi się dla hobby 😉

Podsumowując – auto jest tanie w utrzymaniu jeżeli rozmawiamy o kosztach części eksploatacyjnych pasujących z mondeo, blacharka to już inna bajka 😉

Wnętrze auta jest dość obszerne, o ile mówimy o przednich fotelach. Przy moim wzroście (193 cm) zostaje mi jeszcze kilka centymetrów zapasu nad głową. Moje auto szczyci się skórzaną tapicerką jednak przyznam, że w lecie ciężko wytrzymać w tych fotelach bez klimy 😉 Z tyłu do dyspozycji mamy 2 kubełki, w których osoby powyżej 175 cm siedzą „za karę”.

Dużą zaletą Cougara jest jego bagażnik, w ekstremalnych warunkach udało mi się przewieść prawie 400 km dwie wiązanki na pogrzeb dziadków:

IMAG0365 300x180 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
Oprócz kwiatów, do bagażnika można schować coś ok 100 puszek piwa (sprawdzane osobiście…)

Z mniej ekstremalnych przedmiotów które woziłem tym autem jeszcze dwa dwumetrowe dywany, rower oraz biurko z Ikea – oczywiście wszystkie zmieściły się po uprzednim złożeniu tylnych foteli.

Widoczność jest mocno ograniczona i po przesiadce się z egzaminacyjnej Yariski dużo czasu minęło, zanim wyczułem te auto. Nie obeszło się nawet bez kilku otarć przedniego zderzaka (a o próbie przestawiania śmietnika tyłem auta już nawet nie wspomnę 😉 ). Cougar ma 4,7 metra długości i to sprawia, że manewrowanie po ciaśniejszych parkingach to prawdziwa katorga.

Tym fordziakiem zacząłem jeździć po niecałym pół roku od zdania prawa jazdy – w międzyczasie sporadycznie jeździłem Coltem 1.3. Mam trochę oleju w głowie więc nadmiar mocy połączony z niewielkimi umiejętnościami na drodze nie zaćmił mi rozumu zatem obyło się bez większych przygód.  Auto pewnie się prowadzi, i co najważniejsze moc rozwija bardzo płynnie więc nie jest w stanie zaskoczyć początkującego kierowcy o ile ten ma trochę więcej szarych komórek od standardowego „Seby”.

Kolejnym minusem to moim zdaniem przednie lampy – Cougar zupełnie nie nadaje się do nocnej jazdy. Ilość światła, jaką generują jego „oczy” jest strasznie mała. Przez kilka lat kombinowałem jak ją poprawić – polerowałem lampy, zmieniłem standardowe żarówki na markowe Philips X-treme Vision a na końcu wmontowałem Xenony.

zarowki 300x225 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
Po lewej – X-treme Vision, po prawej Xenon 6000K, złamany zderzak to historia na inny materiał (@#$% krawężniki…)

Na tych ostatnich było ok, dopóki Policja nie zwróciła mi za nie uwagi. Tylko łut szczęścia (ukrycie przetwornic w środku lamp) uchronił mnie przez dość kosztownym mandatem za nielegalne światła. Po tym incydencie zaryzykowałem i zamontowałem 100 watowe żarówki H7. Dają one trochę więcej światła od standardowych ~55W jednak moim zdaniem jest to wciąż za mało !

Teraz pora na to co koty lubią najbardziej, czyli osiągi 😉

Tu was rozczaruję, Cougar szybciej wygląda, niż jeździ. Z 2544 centymetrów silnik generuje na papierze tylko 170 koni, które ze względu na wiek auta z pewnością „gdzieś” się jeszcze rozbiegły. Na dodatek auto waży prawie półtorej tony więc to 170 koni to raczej wystarczająca ilość tylko do dynamicznej jazdy a nie wyścigów. Zaletą jest elastyczność jednostki napędowej – auto zawsze (no chyba, że wrzucimy bieg za wysoko) ma siłę do wyprzedzania. Nie zrozumcie mnie źle 2,5 litrowa jednostka napędowa wystarczy na dynamiczną jazdę, gwarantuje zapas mocy na trasach jednak zupełnie nie nadaje się do szpanowania spod świateł. W swojej karierze kierowcy objechałem kilka Calibr, E36 i tym podobnych wynalazków ale generalnie seryjne v6 potrafi zaskoczyć byle klekot po chiptuningu. Przełożenia 5 biegowej skrzyni również nie nadają się do takich wygłupów, można ją tylko pochwalić że jadąc ekspresówką z 5 biegu nie schodziłem przez niemal 2 godziny.

[ad name=”Ceneo – autka”]

Spalanie… no cóż nie będzie chyba dla was nowością, ja na zaczepki o spalanie zawsze odpowiadam „Nie zdarzyło się, że Cougar spalił więcej paliwa niż do niego wlałem”. Jeżdżąc spokojnie, na trasie udaje mi się zejść do 8 litrów na 100 kilometrów. W mieście jest już znacznie gorzej – 13,5 -14,5 litra to standard z którym trzeba się pogodzić. Średnie spalanie plasuje się więc gdzieś w ok 12 litrach – moim zdaniem jak na 2,5 litrowy silnik jest OK. W ekstremalnych warunkach auto spaliło mi paliwa za pięć dych w niecałe pół godziny (wygłupy na 400 metrów z kolegami). Jako, że nie nie jestem zwolennikiem gazowania silników nie posiadam danych ile bym oszczędził na wydatkach stricte „Orlenowskich”  gdyż zazwyczaj karmię kota Vervą 98.

O kwestii podnoszenia mocy… Jestem pełen podziwu dla osób, które swapują silniki w tym aucie na 3.0 pochodzące z bliźniaczego Jaguara. Osobiście po przeliczeniu kosztów takiej modyfikacji oraz uzyskanych przez to profitów (moc silnika wzrasta do ok 220-240 KM) stwierdziłem, że jak będę potrzebował szybszego auta to lepiej sprzedać kocurka, dołożyć i kupić jakąś bestię np. Audi A6 4.2 które w serii miało coś około 300 koni. Jedynym elementem tuningowym w moim aucie są pomalowane na zielono zaciski hamulcowe, gałka zmiany biegów z Mondeo ST200 i białe zegary, przeszczepione z poliftowego auta:

IMAG0015 300x278 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
Gałka zmiany biegów z Mondeo ST200.

Zegary z polifta prezentują się tak:

IMAG0058 300x168 Moje zdanie o: Ford Cougar v6
Zegary z poliftowego Cougara, do kompletu brakuje mi kierownicy jednak ciężko ją znaleźć z niewystrzelonym airbagiem…

Podsumowując:

Ford Cougar to auto o ponadczasowej linii, obok którego fan motoryzacji nie przejdzie obojętnie. Nawet po pięciu latach eksploatacji dalej jestem zadowolony z tego auta, gdyż po prostu wyróżnia się swoim indywidualnym stylem. Jeżeli traficie na zadbany egzemplarz (tak jak ja) i przymkniecie oko na spalanie, będziecie naprawdę dumni z tego auta. Jeżeli zaś jesteś osobą, która uwielbia tuningowane Calibry i pałowanie aut od świateł do świateł to nic tu po tobie – po pierwsze nie widziałem jeszcze dobrze wykonanego visual tuningu tego modelu, a dziką jazdę proponuję (dla bezpieczeństwa) zostawić na tor…

Zostaw tutaj coś po sobie !

Kliknij na ikonkę aby ocenić ten wpis. W ten sposób motywujesz nas do dalszej pracy. Pozostawienie po sobie komentarza to też dobry pomysł 😉

Średnia ocena 4.6 / 5. Liczba głosów: 5

Jeszcze nikt nie ocenił ;-(

Możesz również mnie wspomóc w rozwijaniu mojej pasji i tego bloga.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wpisy, które mogą Ciebie zainteresować:

Moje zdanie o: Fretki ;-)

Kabson

Moje zdanie o: Blaupunkt ESC910

Kabson

Mój sprzęt ;-)

Kabson

Moje zdanie o: Xeox Pro Analog Gamepad

Kabson

Moje zdanie o: Wiedźmin 3 Dziki Gon Edycja Roku Steelbook Edition

Kabson

Moje zdanie o: Fallout 4

Kabson
Subksrybuj
Powiadom o
guest

7 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie strona http://variatkowo.pl używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z polityką plików cookies. Ok, rozumiem Czytaj więcej