RETRO

Asterix (1992)

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych  licencjonowane produkty stały się niezwykle popularne. Spece od marketingu szybko zauważyli, że dzieci namówią rodziców na wszystko, co związane było z ich ulubionymi bohaterami. Ten trend dotknął również branżę gier, która zaczęła dobrze prosperować  po słynnym krachu gier wideo z 1983 roku. W wielu przypadkach te gry były szybkim sposobem na zarobek, ponieważ licencjobiorcy starali się jak najszybciej wykorzystać popularność znanych marek. Często miały niewiele wspólnego z oryginalnymi licencjami, co prowadziło do rozczarowania wśród fanów. Jednakże, japońscy deweloperzy, tacy jak Capcom, Konami i Sunsoft podeszli do tematu inaczej. Zdobywali cenne licencje i starannie rozwijali gry na ich podstawie, dbając o to, aby zachować ducha i charakter oryginalnych materiałów. Dzięki temu ich gry były nie tylko wierne oryginałom, ale również oferowały wysoką jakość rozgrywki, co przyciągało zarówno fanów licencjonowanych marek, jak i entuzjastów gier wideo.

Asterix to atrakcyjna gra arcade, która z pewnością przyciągała uwagę w salonie gier. Asterix i jego przyjaciel Obelix na tle innych gier z automatów prezentowali się świetnie, a animacja naszych bohaterów jak i przeciwników przez cały czas stoi na najwyższym poziomie (jak na 1992 rok…). Bossowie w tej grze są również całkiem solidnie zaprojektowani. Nie wiem, czy wszyscy pochodzą z komiksów, ale najbardziej przypadł mi do gustu pierwszy boss, który składa się z grupy żołnierzy chowających się za tarczami, oraz magik, który zamienia Asterixa w psa, a Obeliksa w świnię.

Pomiędzy etapami pojawiają się komiksy wprowadzające do kolejnego poziomu. Co ciekawe, tekst jest napisany po francusku, ale dubbing jest po angielsku. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że pod francuskim tekstem znajduje się tłumaczenie na angielski. Sprawia to, że możemy bardziej “wczuć” się w klimat oryginalnych komiksów.

Lokacje, które odwiedzamy w grze zachwycają swoim dopracowaniem i dbałością o detale. Ręcznie rysowana grafika, bogata kolorystyka i liczne detale tworzą komiksowe otoczenie, na które naprawdę miło popatrzeć. Szkoda tylko, że projektanci z Konami nie postarali się, by stworzyć bardziej spójny i interesujący świat. Po prostu gra rzuca nas po lokacjach znanych z serii komiksów o Galach, a naszym zadaniem jest zazwyczaj kogoś uratować, albo naklepać. Chociaż zazwyczaj chodzi o te dwie czynności na raz…

System walki nie jest szczególnie skomplikowany. Sterujemy naszą postacią za pomocą gałki oraz dwóch przycisków: jeden służy do ataku, a drugi do skakania. Możemy też przytrzymać przycisk ataku, co sprawia, że nasza postać zaczyna rozkręcać rękę, przygotowując się do potężnego ciosu. Kiedy postać nabierze odpowiedniego rozpędu, możemy podejść do przeciwnika i zwolnić przycisk, co powoduje, że wróg zostaje uderzony z ogromną siłą i wylatuje wysoko w górę. Jednak nie możemy trzymać przycisku zbyt długo, ponieważ nasz bohater zmęczy się, co wystawia nas na atak. Wystrzelony na “orbitę” żołnierz zostawia po sobie hełm który możemy podnieść, a zebranie odpowiedniej ilości tych suwenirów sprawi, że gra nagrodzi nas dodatkowym życiem.

Nie oznacza to jednak, że gra jest łatwa. Wręcz przeciwnie, Asterix to typowy dla automatów arcade pożeracz kieszonkowego. Moim zdaniem ten tytuł jest znacznie trudniejszy od słynnego i cenionego The Punisher, którego potrafiłem przejść na jednym kredycie. Aby zobaczyć Koloseum, czyli ostatni etap w tej grze musiałem wrzucić w automat dwie tygodniówki a i tak nie zobaczyłem napisów końcowych.

Co ciekawe w tej grze nie zabijamy przeciwników. Zamiast tego, każdy pokonany wróg ucieka w popłochu z pola walki, dodając nieco humoru do rozgrywki. To wyjątkowe podejście do eliminacji przeciwników wyróżnia tę grę na tle innych znanych z automatów arcade, w których typowe jest “idzie się w prawo i zabija”. Zamiast brutalnej konfrontacji, gra stawia na bardziej zabawne i mniej agresywne rozwiązania. Takie podejście mogło również przyczynić się do jej popularności i pozytywnego odbioru, ponieważ oferuje unikalne doświadczenie w gatunku, który zazwyczaj skupia się na bezpośredniej eliminacji przeciwników. Dzięki temu gra wyróżnia się oryginalnością i pomysłowością, co mogło przyciągnąć zarówno nowych graczy, jak i weteranów szukających czegoś nowego i nietypowego w świecie gier arcade.

Galeria: Asterix

Konami nie poszło na skróty przy tworzeniu tej gry. Firma włożyła naprawdę dużo wysiłku, aby dopracować każdy szczegół w tym tytule. Każda postać jest przedstawiona w sposób wierny oryginałowi, z zachowaniem wszelkich cech, które fani uwielbiają. Nie ma tutaj ani jednego momentu, który mógłby budzić wątpliwości wśród miłośników serii. Grafika wyróżnia się niezwykłą kolorystyką, która bije na głowę inne bijatyki wydane przez Konami. Styl artystyczny jest tak wiernie odwzorowany, że niemalże przypomina dzieła Alberta Uderzo, co dodatkowo zaplusowało wśród fanów komiksów.

Warto również wspomnieć o humorze, który jest integralną częścią gry. Dialogi i scenki są pełne humoru i nawiązań do komiksów, co sprawia, że rozgrywka staje się jeszcze bardziej przyjemna.

Ta gra nigdy nie doczekała się wersji na konsole. Jest to dość zaskakujące, ponieważ wydaje się, że gra tego typu, z możliwością kooperacji dla dwóch graczy, kolorową grafiką i rozpoznawalnym tytułem (przynajmniej w Europie), powinna była odnieść sukces na rynku konsolowym. Co więcej, taki tytuł mógłby przyciągnąć zarówno fanów komiksu, jak i miłośników bijatyk, co mogłoby znacząco zwiększyć jego popularność. Gra posiadała wszystkie elementy, które były cenione przez graczy w tamtych czasach: dynamiczną rozgrywkę, estetyczną oprawę graficzną oraz możliwość wspólnej zabawy na jednym ekranie. Niestety, mimo tych zalet, Konami nigdy nie zdecydowało się na przeniesienie tej gry na konsole domowe. A szkoda, gdyż przez ten krok gra z pewnością trafiłaby do szerszej grupy graczy.

Asterix dzisiaj.

To nadal świetna, choć trudna gra, którą mogę z całym sercem polecić nie tylko fanom komiksów o Galach. Grę bez problemów uruchomicie na emulatorze M.A.M.E.

Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !

Pozostaw coś po sobie - oceń ten post ! Zmotywujesz mnie tym do dalszej pracy.

Kliknij w gwiazdkę, by go ocenić !

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 1

Jeszcze nikt nie ocenił tego wpisu.

Może cię zainteresować:

Big Fight: Big Trouble In The Atlantic Ocean (1992)

Kabson

Home Alone 2: Lost in New York (1992)

Kabson

Polacy nie gęsi: Kult (1992)

Kabson

Violent Storm (1993)

Kabson

Ultimate Mortal Kombat 3 (1996)

Kabson

Dino Rex (1992)

Kabson

Zostaw komentarz


Obserwuj nasz blog !
Podaj swój adres email, by być informowanym na bieżąco o nowych artykułach pojawiających się na naszej witrynie.