Moje zdanie o: Lenovo Phab 2 Pro

Dawno nie pisałem o żadnym sprzęcie więc czas to zmienić 😉 jakiś miesiąc temu zamieniłem mojego wspaniałego LG V10 na nowego Lenovo Phab 2 Pro. Powodów do zmiany znalazłem kilka. Po pierwsze smartfona używam głównie do surfowania po internecie/oglądania filmów w przerwach w pracy, więc stwierdziłem że 5,7 cała to trochę za mało. Drugim powodem była kiepska jakość dźwięku w V10 gdyż ta jest wyposażona tylko w jeden średniej jakości głośnik przez co przy większym hałasie panującym w pracy po prostu nie słyszałem gdy ktoś do mnie dzwonił.
Kryteria jakimi kierowałem się podczas poszukiwań były proste. Potrzebny mi jest jak największy wyświetlacz, w miarę szybki procek oraz cena urządzenia oscylująca maksymalnie w 2200 złotych. Wybór sprzętów jest dość spory, ale najbardziej do gustu przypadł mi właśnie Lenovo Phab 2 w wersji Pro. Najuboższa wersja Phab 2 ma słaby procek, zaś testowana przeze mnie wersja Plus pomimo dodania czytnika linii papilarnych oraz ciut mocniejszego CPU odrzuciła mnie wyświetlaczem o naprawdę marnej rozdzielczości.

Dopiero wersja pro spodobała mi się na tyle że postanowiłem: to będzie następca V10. O ja naiwny…

Ma potrzeby tego artykułu nie wykonałem fotek mojego sprzętu bo po prostu nie mam czym 😉

Wykonanie:

Jak na telefon ze średniej półki phablet prezentuje się naprawdę okazałe, jednak trzeba się liczyć z faktem że Phab 2 jest naprawdę olbrzymi. Osobiście z przesiadką nie miałem problemów, gdyż użytkownik mój poprzedni smartfon do najmniejszych nie należał jednak proponuję wszystkim zobaczyć te cegłę na żywo zamiast kupować ja w ciemno na internecie. Phab 2 jest wykonany z metalu i spasowanie elementów stoi na naprawdę wysokim poziomie. Nic tu nie trzeszczy i niepotrzebnie „lata”. Wielu recenzentów narzeka na za nisko umieszczony czytnik linii papilarnych który znajduje się na plecach urządzenia, a który łatwo pomylić z optyką systemu Tango. Niestety jest to prawda, wielokrotnie udawało mi się palcować te soczewkę, jednak po kilku tygodniach nauczyłem się lokalizować czytnik bez żadnych problemów. Dużym plusem jest szybkość działania tego czytnika linii papilarnych – zazwyczaj wyłapuje „palec” dosłownie w jedną sekundę i jest aktywny – w moim „starym” telefonie musiałem najpierw wcisnąć przycisk aby włączyć ekran, a następnie poczekać na reakcję skanera co powodowało często, że po prostu olewałem go wybierając odblokowanie za pomocą wzoru bądź knock code.

Niestety nie mogę powiedzieć, że wygląd phableta jest jakiś wyjątkowy – ot porządnie wykonana obudowa, która (nie licząc pleców urządzenia na którym zlokalizowane są podzespoły Tango) niczym się nie wyróżnia.;/

Wadą tego urządzenia jest niewątpliwie jego waga. Dodatkowe 260 gramów w spodniach spowodowało, że zacząłem nosić paski  – po „spakowaniu” wszystkiego po kieszeniach często portki po prostu same zsuwają mi się z d… Wiem, że nie powinienem narzekać, bo przy tych rozmiarach sprzęt po prostu musi być cięższy od standardowego smartphone, ale wersja Plus nie posiadająca Tango waży całe 50 gram mniej… Ale co kto lubi.
Zaletą są natomiast słuchawki JBL dorzucane do zestawu – grają naprawdę czysto i prawdopodobnie zostaną ze mną znacznie dłużej niż sam phablet…

System.

Mój Phab 2 Pro pracuje na andku w wersji Marshmallow. Niestety phablet cierpi na znaczne niedociągnięcia, często jest tak, że pre instalowane aplikacje takie jak Gmail, synchronizacja kontaktów a nawet aparat i sklep Play potrafi się nieoczekiwanie wywalić, co oczywiście nie powinno mieć miejsca w sprzęcie za ponad 2 tysiące… Całe szczęście (jeszcze) nie zdarzyło mi się, żeby telefon całkowicie domagał się hard resetu…
W moim przypadku, wystarczyło wyłączyć synchronizacje konta Google, używać alternatywnej apki do obsługi poczty oraz oczywiście pełny root + exposed by ten sprzęt w końcu zaczął działać tak jak tego od niego oczekiwałem. Jest z tym trochę zabawy ale zgaduję, że nikt nie kupuje takiego telefonu by po prostu z niego dzwonić i pisać SMS’y. Taka tam zabawka dla geeków.

Bo do Tanga…

No dobrze, czas na omówienie tego „bajeru” jakim jest system Tango. Jako, że pewnie i tak wygooglowałeś ten tekst to już wiesz, że jest to tzw. Augmented Reality, czyli próba rozszerzenia naszej rzeczywistości za pomocą smartphone. Tutaj napiszę naprawdę „po chłopsku” jak to działa. Po prostu za pomocą czujników telefon dokładnie zna swoje położenie w przestrzeni dzięki czemu jest w stanie wyliczyć dystans pomiędzy optyką Tango a przestrzenią znajdującą się przed nim. Oznacza to, że możemy np. umieścić w przestrzeni jakiś wirtualny obiekt i po prostu mu się przyglądać obchodząc go wokół.

Działa to naprawdę świetnie i robi wrażenie ale… po zobaczeniu Tango w akcji i pochwaleniu się kolegom po prostu o nim zapomniałem. Nie oznacza to, że jest to zbędny bajer – za pomocą tej zaawansowanej optyki możemy np. zmierzyć wymiary dowolnego obiektu z dokładnością do kilku centymetrów co może być przydatne w niektórych sytuacjach no ale… powiedzmy sobie szczerze takich sytuacji w życiu będziemy mieć raczej niewiele…

Zatem w moim przypadku Tango służy do umieszczania piesków, dinozaurów a nawet aut w przestrzeni by pochwalić się kilku znajomym geekom co to właściwie jest.

Nie oznacza to jednak, że Tango jest złe – to dość ciekawy koncept i wierzę, że w przyszłości będziemy z niego wszyscy korzystać ale w chwili obecnej wygląda to tak, że spodziewamy się rozwiązania skomplikowanego równania matematycznego od 4 letniego dziecka.

Użytkowanie.

Nie licząc początkowych problemów z systemem to właściwie… mam tylko kilka zastrzeżeń. Telefon jest naprawdę szybki i błyskawicznie reaguje na polecenia więc w codziennym użytkowaniu phablet spisuje się idealnie. No chyba, że zacznie mieć te swoje „czkawki” o których wspomniałem wcześniej. Bateria przy moim użytkowaniu wytrzymuje cały dzień ale czego można się spodziewać po sprzęcie wyposażonym w 6,4 calowy ekran. Nie wypowiem się na temat systemowego GUI, gdyż jestem psychofanem Nova Launcher które w zupełności mi wystarcza do sprawnej obsługi wielu zainstalowanych apek.

Po prostu ten phablet robi dokładnie to, co od niego oczekuję. Wyśmienicie przegląda się na nim strony internetowe, ogląda filmy i słucha muzyki. Z powodu średniej jakości podzespołów (Qualcomm Snapdragon 652 wspomagany przez Adreno 510) wymagające gry czasami potrafią się przyciąć no ale… nie ma róży bez kolców. Ahh wynik w AnTuTu to „tylko” ok 84K punktów nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.

Cierniem w oku jest natomiast aparat w tym phablecie. Nie wiem, czy to z powodu Tango (raczej nie ale… ) 16 megapikselowy aparat robi naprawdę kiepskie zdjęcia i po prostu jest to jeden z powodów dla którego wkrótce poszukam czegoś nowego… Aparat ma nieziemskie problemy ze złapaniem ostrości więc wykonanie chociaż zadowalającego zdjęcia graniczy z cudem.

Podsumowując Phab 2 Pro to dość dobry phablet i jest dobrą (raczej: tańszą) alternatywą dla takich tuzów jak Xiaomi Mi MIX czy też Samsung Galaxy S8+. Oczywiście wykorzystane w Lenovo podzespoły nie mogą się równać z „gratami” wykorzystanymi w topowych sprzętach wspomnianych marek ale w codziennym użytkowaniu w zupełności powinny wystarczyć.

Dla mnie największą wadą jest natomiast jego waga… Mi MIX  to „tylko” 209 gramów zaś S8+ to tylko 173 gram do noszenia w portkach więc… serio moim zdaniem  warto się zastanowić na dość (sporą) dopłatą do tego typu phabletów by nie rozczarować się tak jak ja.

Nie oszukujmy się, Phab 2 Pro swoją wagę bierze głównie z podzespołów Tango a te na chwilę obecną, moim zdaniem są za ciężkie by nosić to codziennie w portkach.

Ale to tylko moje zdanie… i nie musicie się z nim liczyć 🙂

8 komentarzy do “Moje zdanie o: Lenovo Phab 2 Pro

  • iPOD
    9 lipca 2017 o 20:57
    Permalink

    Jakbyś jeszcze napisał, że te wielbione przez ciebie słuchaweczki padły 3 dni temu…
    Jak dla mnie wszystko ze stajni Lenovo to tandeta. Lepiej było np. kupić S7 Edge i mieć naprawdę dopracowany telefon…

    Odpowiedz
    • Kabson
      12 lipca 2017 o 21:01
      Permalink

      Nie dobijaj mnie. Wszystkie noszone przeze mnie słuchawki kończą zawsze tak samo – czyli przerwanym kabelkiem przy wtyczce…

  • 17 lipca 2017 o 15:41
    Permalink

    telefon jest bardo fajny i przy tym oryginalny i mało kto posiada tą zabawkę miałem młodszego brata jeszcze większego bo 7 calowego . teraz kupiłem wersje pro tak jak ty . I powiem szczerze ni wydał bym dodatkowo półtora tysia na jakiegoś samsunga szkoda kasy na logo .

    Odpowiedz
    • Kabson
      17 lipca 2017 o 17:12
      Permalink

      Ja się zastanawiam nad Xiaomi Mi MIX, niestety Phab 2 jakoś mi nie podchodzi 😉

  • 22 lipca 2017 o 15:10
    Permalink

    Moim zdaniem szkoda kasy na ten telefon. W tej cenie można dostać np. Galaxy S7 – znacznie mocniejszy, nawet pomimo roku na karku…

    Odpowiedz
    • Kabson
      28 lipca 2017 o 20:13
      Permalink

      Od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem S8+ o którym pewnie coś naskrobię, jak tylko go ogarnę 😉

  • 30 lipca 2017 o 16:16
    Permalink

    Gratuluję! napisz nam jak to jest z tymi różowymi ekranami – to fakt czy mit ? może nie jesteś jakimś popularnym „specem” ale piszesz z sensem 😉 Trafiła ci się świnka ? Z tego co widziałem na YT te różowe ekrany są chyba w co 2 urządzeniu…

    Odpowiedz
    • Kabson
      30 lipca 2017 o 16:30
      Permalink

      Różowe S8 to niestety, nie mit. To fakt…
      Jednak wydaje mi się, że ten problem jest za bardzo „rozdmuchany” – w moim przypadku również, niestety trafiła mi się „świnka” jednak po pobawieniu się ustawieniami biel stała się biała… Na tyle na ile pozwala AMOLED rzecz jasna. Może napiszę jak spróbować to ustawić zanim zdecydujemy się odesłać ten wspaniały telefon na reklamację.

Dodaj komentarz