Mój banalny patent na kurz/zarysowania konsoli

Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale każdą nową ryskę na konsoli traktuję niemal tak dotkliwie jak kolejną ranę na ciele. Po prostu boli mnie, że mój zadbany sprzęt nabawia się kolejnej skazy – a te, jak wiadomo robią się niemal „same” – nawet nieprzemyślane rzucenie pada na wierzch konsoli potrafi spowodować powstanie kolejnej rysy. Dzisiaj pokażę wam, w jaki sposób pozbyłem się tego problemu i to dodatkowo z gustem 😉

Pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy to przykrycie konsoli „czymś” aby po pierwsze,  ochronić ją od zarysowań a po drugie… od osiadającego kurzu. Co jak co, ale ten uwielbia się zbierać na czarnym monolicie strasznie szybko.

Przeglądając eBay’a natrafiłem na gotowe futerały, jednak ich cena (coś ok. 250 zł z przesyłką) nie zachęciły mnie do ich zakupu. Zaprzęgnąłem więc do pracy moje szare komórki i… wymyśliłem, że wystarczy mi coś na wierzch konsoli. Jako, że dość poważnie traktuję swoje hobby nie chciałem przykrywać konsoli byle szmatą albo tak jak to już widziałem w internecie:

Totalna wiocha 😉

[collapse]

Wykombinowałem, że moja „przykrywka” musi być wykonana z dość solidnego materiału, odpornego na wycieranie więc… postanowiłem do tego użyć podkładki pod myszkę. Takie podkładki to już niemal relikt historii (optyczne gryzonie ich nie potrzebują) jednak materiał z  którego są wykonane zdaje egzamin i moim zdaniem, idealnie nadaje się do mojego celu.

Problemem jest jednak znalezienie podkładki o potrzebnych nam wymiarach, jednak tutaj pomógł mi… znany portal aukcyjny a dokładniej aukcje sprzedawców oferujących podkładki pod myszki z własnym nadrukiem. Oczywiście, żaden ze sprzedawców nie oferował podkładki o potrzebnych mi wymiarach (tutaj mała podpowiedź: warto zmierzyć konsolę osobiście, nie korzystajcie z informacji znalezionych w sieci) jednak krótka wymiana maili ze sprzedawcą odniosła pozytywny skutek. Po prostu kupiłem na aukcji podkładkę większą, niż była mi potrzebna a sprzedawca zgodził się ją dociąć do potrzebnych przeze mnie wymiarów.

No dobrze, bo przedłużam.

Tak wygląda gotowy ochraniacz na kurz/ryski w moim przypadku:

Jest gustownie (grafika zaczerpnięta z sieci, wykonałem tylko jej drobną edycję)

Podsumowując muszę przyznać, że podkładka sprawuje się idealnie ale… w trakcie grania muszę ją ściągać z konsoli. Po prostu mój PROsiak ma tendencję do głośniejszej pracy spowodowanej prawdopodobnie utrudnionym odprowadzaniem ciepła przez górę konsoli.

Jednak po skończonym graniu zdaje egzamin na szóstkę:

PS4 PRO + Dualshock 4 + Gold Wireless Headset

[collapse]

Na koniec – jakie są koszy takiego gadżetu ?

W moim przypadku wyrobiłem się w 30 złociszach wydaje mi się, że nie jest to wygórowana cena jak za tak efektywną ochronę na konsolę wartą znacznie więcej 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.