Secret Service to dla wielu graczy z lat 90. i początku 2000. nie tylko magazyn o grach – to symbol epoki, kiedy czekało się miesiącami na recenzję ulubionego tytułu, a każdy nowy numer znikał z kiosków szybciej niż pirackie gry z giełdy komputerowej.
Secret Service – polski miesięcznik o grach komputerowych i konsolowych, był wydawany w latach 1993–2001 przez wydawnictwo ProScript. Pierwszy numer trafił do kiosków 16 marca 1993 roku, a jego pomysłodawcami byli Marcin „Martinez” Przasnyski i Waldemar „Pegaz Ass” Nowak – redaktorzy znani wcześniej z magazynu Top Secret.
Magazyn zamknął się po 95 numerach (ostatni – listopad 2001), choć numer 96 został stworzony i nawet trafił do drukarni, ale nigdy nie został wydrukowany.
Secret Service był prekursorem. To redakcja, która jako pierwsza w Polsce wyjeżdżała na wielkie światowe targi gier – ECTS w Londynie i E3 w USA, udowadniając, że „w Europie Wschodniej naprawdę są komputery”.
Magazyn jako pierwszy wprowadził na polski rynek:
- Cover Dysk (numer 19, grudzień 1994)
- Cover CD (od numeru 36, czerwiec 1996)
Ale to nie wszystko – Secret Service był też pierwszym czasopismem, które promowało w Polsce mangę, anime i japońską popkulturę, m.in. w kultowym dziale „Manga Room”, prowadzonym przez Roberta „Mr. Roota” Korzeniewskiego. To właśnie ten dział dał początek rodzącemu się fandomowi mangi i anime w Polsce.
Między numerami 1 a 68 redakcja wydała cztery książki zatytułowane „Kompendium Wiedzy”, będące przeglądem wiedzy z poprzednich numerów. Później ukazało się także drugie, rozszerzone wydanie pierwszego tomu: „Kompendium 1 BIS”.
Na przestrzeni lat pojawiły się również numery specjalne – m.in. poświęcone targom Labirynt ’96 czy słynnej grze Alone in the Dark.
Od numeru 40 (listopad 1996) na okładce zaczęto dodawać angielskojęzyczne hasła reklamowe:
- „BIGGEST SELLING COMPUTER GAMES MAGAZINE IN EUROPE”
- A później (od numeru 55): „…IN POLAND”
Po odejściu części redakcji (w tym Przasnyskiego), rozpoczęła się era zmian. Byli redaktorzy założyli konkurencyjny magazyn Reset, a sam Secret Service od numeru 68 zmienił nazwę na New S Service. Tytuł powrócił do dawnej nazwy dopiero przy numerze 86.
Końcówka działalności to również:
- powrót do Cover CD
- nowe działy (np. „Gry Online”)
- zmieniona szata graficzna
- partnerstwa z branżą filmową (np. patronat nad filmem Romeo musi umrzeć)
Niestety, mimo prób odświeżenia formuły, magazyn zamknął się definitywnie z numerem 95.
W sylwestra 2001 roku na stronie pojawił się komunikat o „zawieszeniu działalności”, który rzekomo był wynikiem włamania na serwer. Oficjalnie nie zdementowano tych informacji – czasopismo po prostu… zniknęło.

W czerwcu 2014 ogłoszono wielki powrót Secret Service. Kampania crowdfundingowa osiągnęła rekordowe 284 200 zł w niecały miesiąc. Fani czekali z wypiekami na twarzy.
Wydano:
- numer 97 – wrzesień 2014, nakład 50 000 egzemplarzy
- numer 98 – grudzień 2014
Niestety, po dwóch numerach projekt został zawieszony z powodu sporów prawnych między właścicielem praw do tytułu a wydawcą. W jego miejsce narodził się nowy magazyn – Pixel, który w pewnym sensie kontynuował ducha SS, ale już pod inną nazwą.
Secret Service był czymś więcej niż gazetą. To był głos pokolenia graczy z lat 90., pierwszy kontakt z branżą gamingową w profesjonalnym wydaniu, inspiracja dla przyszłych dziennikarzy i redaktorów.
To właśnie SS:
- pisał o Doomie, gdy wszyscy grali jeszcze w Dizzy’ego
- traktował gracza z szacunkiem
- uczył, bawił, czasem irytował – ale zawsze był blisko nas
- Dziś Secret Service żyje już tylko w pamięci fanów, skanach archiwalnych numerów i legendach przekazywanych przy starych pecetach.
Ale jedno jest pewne:
Kto raz otworzył SS, ten już nigdy nie patrzył na gry tak samo.
Na zakończenie mam jedno pytanie:
A Wy – jak wspominacie „Secret Service”? Czytaliście? Zbieraliście? Wymienialiście się numerami w szkole albo wciągaliście komiksy ukradkiem na lekcjach?
Ja muszę się pochwalić – mam cały komplet, od numeru pierwszego po ostatni. Każdy z nich to kawałek historii, który trzymam jak relikwię. To więcej niż papier – to emocje, wspomnienia i klimat, którego dziś już nie da się podrobić.
Dajcie znać w komentarzach, jakie macie wspomnienia związane z Secret Service. Może mieliście ulubionego redaktora? Może któryś numer szczególnie zapadł Wam w pamięć? Albo… może to właśnie dzięki SS po raz pierwszy zakochaliście się w grach?
Piszcie śmiało – chętnie poczytam Wasze historie!


