PlayStation 2

Genji: Dawn of the Samurai (2005)

PlayStation 2 to bez wątpienia jedna z najważniejszych konsol w historii gamingu. W latach 2000-2006 Sony zdominowało rynek, oferując bibliotekę gier, która do dziś budzi podziw. To była era eksperymentów, odważnych pomysłów i niszowych tytułów, które dzisiaj zyskują status kultowych. Wśród nich znajduje się Genji: Dawn of the Samurai – gra, która w 2005 roku przeszła niemal niezauważona przez europejskich graczy, a w Polsce była prawdziwym białym krukiem.

Pamiętam dokładnie ten okres. Miałem szesnaście lat, fascynowałem się filmami Akiry Kurosawy – zwłaszcza Siedmiu samurajów i Yojimbo – a w wolnych chwilach pochłaniałem mangi o samurajach i roninie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę Genji w sklepie z grami importowanymi, wiedziałem, że muszę ją mieć. Problem w tym, że w Polsce gra była praktycznie niedostępna. Wydana w Europie 21 października 2005 roku jako po prostu Genji, bez większej kampanii marketingowej, szybko zaginęła w cieniu gigantów jak God of War, Shadow of the Colossus czy GTA: San Andreas.

Sklepy niechętnie sprowadzały niszowe tytuły, a większość graczy skupiała się na popularnych seriach takich jak Onimusha czy Ninja Gaiden. Fora internetowe dyskutowały o hack’n’slash, ale Genji pojawiało się rzadko. Dla tych nielicznych szczęściarzy, którzy zdołali zdobyć egzemplarz – czy to import z USA, czy PAL-owską wersję – ta gra była objawieniem. Kawał epickie historii samurajów, opakowany w grafikę, która na PlayStation 2 wyglądała jak z innej planety.

Dziś, prawie dwadzieścia lat później, wracam do Genji z perspektywy czasu. Odpalam emulator PCSX2 lub wyciągam starą konsolę z piwnicy i czuję ten sam dreszcz co wtedy. To nie jest gra idealna – ma swoje wady, o których będę mówił szczerze – ale to tytuł, który zasługuje na remaster, na uwagę współczesnych graczy, na miłość nowego pokolenia. Zapraszam na szczegółową, pozytywną recenzję pełną wspomnień, analiz i argumentów, dlaczego Genji: Dawn of the Samurai to ukryty skarb ery PlayStation 2.

Genji: Dawn of the Samurai zadebiutowała w Japonii 30 czerwca 2005 roku pod prostym tytułem Genji. Trzy miesiące później, 20 września, ukazała się w Stanach Zjednoczonych pod pełną nazwą, a miesiąc po tym – 21 października – trafiła do Europy. Gra wydana została wyłącznie na PlayStation 2, platformę, która w tamtych latach była synonimem innowacji technologicznych i artystycznych w branży gier wideo.

Za sterem projektu stało Game Republic, stosunkowo młode studio założone przez legendę japońskiego gamingu – Yoshiki Okamoto. Ten weteran Capcomu, twórca kultowych serii takich jak Street Fighter II i producent wielu hitów lat 90., postanowił stworzyć coś unikalnego. Genji była pierwszą grą jego nowego studia i od razu pokazała ambicje zespołu. Publisherem została Sony Computer Entertainment, która zapewniła solidny budżet na produkcję, w tym spektakularne przerywniki filmowe renderowane w silniku gry.

Inspiracją dla Genji były dwa fundamentalne dzieła japońskiej literatury klasycznej. Pierwszym była Genji monogatari (Opowieść o Genjim) autorstwa Murasaki Shikibu z XI wieku – najstarsza powieść świata, opowiadająca o życiu arystokraty na cesarskim dworze. Drugim źródłem była Heike monogatari (Opowieść o Heike) z XIII wieku, epicka kronika wojen między klanami Minamoto (znanymi jako Genji) i Taira (zwanymi Heishi). To właśnie ta druga epopeja stanowiła główną osnowę fabularną gry.

Genji - Dawn of the Samurai [SCUS-97471]

Reżyserem gry został Takashi Shono, człowiek z wizją stworzenia interaktywnej wersji klasycznego japońskiego dramatu historycznego. Do projektu przyciągnął Keitę Amemiyę – legendarnego projektanta efektów specjalnych i reżysera znanego z mrocznych tokusatsu i horrorów, takich jak Kamen Rider czy Garo. Amemiya odpowiadał za design wizualny potworów i estetykę świata, nadając grze unikalny, mroczny klimat.

Scenariusz napisał Toshiya Shibano, który zręcznie połączył elementy historyczne z mitologią japońską i fantasy. Muzykę skomponował Yasuharu Takanashi, który później zyskał międzynarodową sławę dzięki swoim pracom przy anime takich jak Naruto Shippuden i Fairy Tail. Jego orkiestrowa ścieżka dźwiękowa do Genji – pełna bębnów taiko, fletów shakuhachi i dramatycznych chórów – była jednym z najjaśniejszych punktów produkcji.

genji 2

W Japonii gra spotkała się z ciepłym przyjęciem. Magazyn Famitsu, najbardziej prestiżowe czasopismo game’owe w kraju, przyznało jej 32 punkty na 40 możliwych – wynik solidny, choć nie znakomity. Na Metacritic ocena krytyków wyniosła 74/100, co wskazuje na „mieszane lub przeciętne recenzje”. Jednak znacznie ciekawsze są oceny użytkowników, którzy na tej samej platformie wystawili grze 8.6/10, co sugeruje, że prawdziwi fani docenili to, co twórcy osiągnęli.

Dlaczego w Europie gra była tak mało znana? Odpowiedź tkwi w katastrofalnej kampanii marketingowej. Sony ogłosiło europejską premierę w kwietniu 2005 roku pod hasłem „Genji Strikes Europe”, ale poza kilkoma krótkimi materiałami promocyjnymi i recenzjami w specjalistycznych magazynach, gra nie dostała należnej uwagi. Utonęła w natłoku innych tytułów – jesień 2005 roku przyniosła m.in. Shadow of the Colossus, Resident Evil 4 (wersja PS2) i Call of Duty 2. Genji dostała ocenę PEGI 16+ za przemoc i otrzymała niewielki nakład fizycznych kopii w regionie PAL.

W Polsce sytuacja była jeszcze gorsza. Większość sklepów po prostu nie sprowadziła gry, a ci, którzy to zrobili, mieli dosłownie kilka egzemplarzy. Na forach takich jak gry-online.pl czy PS2.net.pl pojawiały się sporadyczne wzmianki, ale żadna większa dyskusja. Dzisiaj oryginalne PAL-owskie wydanie Genji to raritas na aukcjach, czasem wyceniany na 100-200 złotych za kompletną wersję w dobrym stanie.

To ogromna szkoda, bo mówimy o kawale bardzo dobrej, epickie przygody, która zasługiwała na znacznie więcej uwagi. Dla mnie osobiście Genji było odkryciem, które ukształtowało mój gust w grach akcji. I wierzę, że gdyby więcej graczy miało szansę zagrać, byłaby dziś wspominana na równi z takimi klasykami jak Onimusha czy Devil May Cry.

genji 3

Genji: Dawn of the Samurai opowiada swoją historię przez trzy rozdziały, z których każdy reprezentuje odrębny etap podróży bohaterów i eskalację konfliktu:

  • Rozdział 1: Heian Kyoto – Wprowadzenie do świata i głównych antagonistów. Bohaterowie eksplorują starożytne miasto Heian, która kiedyś była sercem cesarstwa, a teraz stała się gniazdem demonów i korupcji.
  • Rozdział 2: Oushu Hiraizumi – Podróż na północ Japonii, do regionu kontrolowanego przez sojuszników klanu Heishi. To najbardziej ekspansywna część gry, pełna różnorodnych lokacji – od zaśnieżonych gór po pałace feudalne.
  • Rozdział 3: Diabelskie Heian Kyoto – Finałowy powrót do stolicy, która teraz całkowicie pogrążyła się w chaosie. Miasto przekształciło się w piekielną fortecę, a granica między światem ludzi a demonów zanikła.

genji 4

Centralną postacią jest Minamoto no Yoshitsune (w japońskiej konwencji piszemy nazwisko przed imieniem), młody wojownik z tragiczną przeszłością. Jest synem Minamoto no Yoshitomo, przywódcy klanu Minamoto, który został zabity przez klan Taira (Heishi) podczas wojny Heiji w 1160 roku. Yoshitsune został uratowany jako dziecko i wychowany w ukryciu na świętej górze Kurama przez mnichów tengu – mitycznych istot o nadludzkich umiejętnościach walki.

Kiedy Yoshitsune osiąga dorosłość, postanawia zejść z góry i wypełnić swoją misję: pomścić ojca, przywrócić honor klanowi Minamoto i oczyścić Japonię z korupcji klanu Heishi. Nie jest to jednak zwykła wojna o władzę – Heishi odkryli tajemnicę Amahagane, rzadkich kamieni meteorytowych, które dają ich posiadaczom nadludzką moc zwaną Kamui (duchowa energia pozwalająca na manipulację czasem i przestrzenią).

Wczesny w swojej podróży Yoshitsune spotyka klan Tamayoribito – strażników Amahagane od pokoleń. Spotyka Kiichi Hōgena, starszego mistrza sztuk walki i mądrości, oraz jego córkę Minazuru, piękną wojowniczkę i kapłankę, która staje się duchowym przewodnikiem Yoshitsune. Minazuru wyjaśnia mu prawdę o kamieniach i ich niebezpieczeństwie – w niewłaściwych rękach mogą sprowadzić apokalipsę.

Drugim grywalnym bohaterem jest Musashibō Benkei, legendarny mnich-wojownik o gigantycznej posturze. Benkei był kiedyś roninem o burzliwej przeszłości, który szukał silnego przeciwnika godnego wyzwania. Kiedy spotyka Yoshitsune na moście Gojo w Kyoto (słynna scena z japońskiej legendy), zostaje pokonany w pojedynku i przysięga wieczną lojalność młodemu samurajowi. Benkei wnosi do historii kontrast – jest humorystyczny, impulsywny i praktyczny, podczas gdy Yoshitsune jest poważny, idealistyczny i duchowy.

Fabuła to klasyczna opowieść o zemście, ale wzbogacona głęboką mitologią i dramatycznymi zwrotami akcji. Klan Heishi, pod przywództwem bezwzględnego Taira no Kiyomori, nie tylko zdobył władzę polityczną – wykorzystuje Amahagane do przedłużania życia, wzywania demonów i tworzenia armii nieludzkiej potęgi. Zniszczyli dziesiątki wiosek, wymordowali niewinnych i budzą starożytne zło.

Cutsceny, które są długie i kinowe (niektóre trwają po kilka minut), pełne są dramatu: zdrady w klanach, poświęcenia zwykłych ludzi, walk o honor i znaczenie lojalności. Yoshitsune ewoluuje z naiwnego, młodego mściciela w prawdziwego przywódcę i legendę. Jego relacja z Benkeim przechodzi od wzajemnego szacunku do głębokiej braterskiej więzi. Minazuru dodaje romantycznego podtekstu, choć gra traktuje to subtelnie, bez nachalności.

Przeciwnicy to nie tylko ludzie. Heishi w swojej pysze obudzili yokai – japońskie demony i duchy. Gracze walczą z Raiju (piorunowymi wilkami), Nue (hybrydami tygrysa i skorpiona), Oni (ogry), a nawet ze smokami. Bossy są spektakularne – każdy z 19 głównych przeciwników ma unikalny design, mechaniki i wymaga strategii. Od pojedynków z samurajami-mistrzami miecza po epickie starcia z gigantycznymi bestiami, każdy boss to niezapomniana walka.

Grając Genji, czułem się jak uczestnik epickiej sagi. To nie tylko gra akcji – to interaktywna wersja klasycznych japońskich kronik wojennych. Dla fana kultury japońskiej jest to uczta, a dla gracza szukającego głębszej historii w hack’n’slash – rzadki skarb.

Genji Dawn of the Samurai 1

Genji to third-person action game z elementami hack’n’slash, ale z japoński rdzeniem. Porównując do współczesnych: wyobraźcie sobie Dynasty Warriors skrzyżowane z Onimusha i szczyptą God of War. Core loop polega na walce z hordami przeciwników, eksploracji linearnych, ale pięknych poziomów, i pokonywaniu epickich bossów.

Gracze kontrolują na przemian dwóch bohaterów:

  • Yoshitsune – Szybki, zwinny wojownik z dwoma katanami. Potrafi wykonywać double jump, wspinać się po ścianach i przechodzić przez wąskie szczeliny. Jego styl walki opiera się na combo – łańcuchach ataków, które są szybkie i efektowne. Idealny do mobów i szybkich pojedynków.
  • Benkei – Ciężki „kloc” z potężną buławą nagamaki. Wolniejszy, ale zadaje ogromne obrażenia i ma większy zasięg. Potrafi niszczyć ściany, łamać niektóre drzwi i odrzucać wrogów. Niezbędny do rozwiązywania pewnych puzzli i walki z ciężkimi przeciwnikami.

Przełączanie między bohaterami odbywa się w określonych punktach kampanii – nie możesz swobodnie zmieniać w trakcie poziomu, co jest jedyną wadą tego tytułu. 

Najważniejszą mechaniką jest Kamui, system duchowej energii unikalny dla Genji. Pod paskiem HP znajduje się pasek Kamui, który rośnie podczas walki (do maksymalnie 5 segmentów). Kiedy jest pełny, aktywujesz go przyciskiem R1 i czas zwalnia – świat porusza się w slow-motion, a Ty wykonujesz potężne, spektakularne ataki. 

Oprócz Kamui jest Counter – mechanika parowania. Kiedy przeciwnik atakuje (pojawia się krótka poświata), naciśnij L1 we właściwym momencie. Udany counter: Yoshitsune/Benkei kontruje, kradnie HP i zdobywa dodatkowe Amahagane. Na bossach timing jest trudny – wymagają precyzji, jak w Sekiro, ale mniej wymagający. Dla perfekcjonistów counter jest kluczem do szybkich przejść i wysokich rankingów.

Genji Dawn of the Samurai 2

Kiedy po raz pierwszy uruchomiłem Genji w 2005 roku, szczęka mi opadła. To była jedna z najładniejszych gier na PlayStation 2 – konsoli, która miała już wtedy pięć lat na karku. Game Republic wycisnęło z hardware’u PS2 maksimum, wykorzystując techniki, które wtedy były na granicy możliwości.

  • Efekty cząsteczkowe – Płatki wiśni wirujące w powietrzu podczas Kamui, deszcz padający na kałuże, które odbijają światło, iskry z mieczy przy starciu. To wszystko działało w czasie rzeczywistym i dodawało niesamowitej atmosfery.
  • Oświetlenie i cienie – Dynamiczne oświetlenie w cutscenach i częściowo w gameplay. Pochodnie rzucają cienie, księżyc świeci przez drzewa. W 2005 na PS2? Magia.
  • Modele postaci – Yoshitsune wygląda jak wprost z anime, szczegółowa zbroja, płynna animacja. Cutsceny używają tych samych modeli co gameplay (brak pre-renderowania), ale są tak dobrze wyreżyserowane, że wyglądają filmowo.
  • Design poziomów – Od Heian Kyoto z tradycyjną architekturą, przez zaśnieżone góry Hiraizumi, po apokaliptyczne, demoniczne miasto w finale. Każda lokacja ma charakter, i została oddana z taką pieczołowitością, że szczęka opada nawet dzisiaj.
  • Cutscenki – Filmowe, z motion capture. Aktorzy grali sceny, studio nagrało, przeniosło do gry. Dynamiczne kąty kamery, dramatyczne zbliżenia, choreografia walki godna Kurosawy. Niektóre trwają 3-5 minut, ale nie nudzą.

genji samurai 1

Muzyka Yasuharu Takanashiego to jedna z najlepszych ścieżek na PS2. Orkiestrowa, nagrana z prawdziwymi instrumentami (nie tylko synteza), pełna japońskich motywów:

  • Bębny taiko – Dudnią podczas bitew, dodają epickości.
  • Flety shakuhachi – W cichych, melancholijnych momentach.
  • Chóry – Podczas walki z bossami, potężne i dramatyczne.
  • „Hanachiru-Sato” – Główny motyw, fortepian + śpiew + orkiestra. Robi robotę i moment wryje się Tobie w głowę 😉

Efekty dźwiękowe również są wykonane perfekcyjne. Miecze świszczą przez powietrze z realistycznym „shiiing”, buława Benkeia trzaska jak grzmot, demony ryczą niepokojąco. Po prostu taki Devil May Cry, ale w Japonii.

Voice acting – Japońska ścieżka (w EU z angielskimi napisami) to mistrzostwo. Daisuke Namikawa (Yoshitsune) gra z emocją – młodzieńczy idealista, który dojrzewa. Benkei (Tesshō Genda) ma głęboki, humorystyczny głos. Minazuru (Houko Kuwashima) brzmi jak księżniczka z klasycznego kina. 

genji samurai 2

Aby zrozumieć, dlaczego Genji utonęła w Europie, trzeba spojrzeć na kalendarz premier jesieni 2005 roku na PlayStation 2:

  • Wrzesień: Resident Evil 4 (port z GameCube), Burnout Revenge
  • Październik: Shadow of the Colossus, WWE SmackDown! vs. Raw 2006, Genji
  • Listopad: Call of Duty 2 (Xbox 360, ale hype był ogromny), Need for Speed: Most Wanted, The Warriors

Shadow of the Colossus, arcydzieło Team Ico, zdominowało dyskusję. Media pisały o „grze dekady”, graczy oszałamiała skala i artyzm. Genji, nisz owa gra akcji o samurajach, nie miała szans w tym starciu. Sony skupiło cały marketing na SotC, zostawiając Genji bez wsparcia.

A szkoda, gdyż Genji… to naprawdę świetna gra, do której warto wrócić po latach.

Variatkowo Retexture Project: Genji: Dawn of the Samurai (2005)

Na zakończenie tego wpisu, mamy dla was zestaw tekstur HD pod emulator PCSX. Dzięki niemu gra nabiera rumieńców:

Genji Dawn of the Samurai SCUS 97471 normal Genji Dawn of the Samurai SCUS vrp

Możecie go pobrać z naszego forum.

Podsumowując

Genji: Dawn of the Samurai to jeden z tych tytułów, które pokazują, jak niesprawiedliwy potrafi być rynek gier. Zaginęła w cieniu gigantów, nie dostała uczciwej szansy, a mimo to przetrwała w pamięci tych, którzy mieli szczęście po nią sięgnąć. To gra autentyczna, stworzona z pasją, zakorzeniona w kulturze i historii, a jednocześnie przystępna, dynamiczna i pełna akcji.

I właśnie dlatego warto ją odkopać. Włączyć jeszcze raz. Dać jej szansę, której nie dostała w 2005 roku. Jeśli kochasz samurajów, japońską mitologię, klimatyczne hack’n’slash albo po prostu chcesz zobaczyć, jak wyglądał złoty wiek PlayStation 2 – Genji jest obowiązkowym przystankiem.

Miłej zabawy.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 

Gra działa bez większych problemów na emulatorze PCSX2.

 

6.7
Dobra
Genji: Dawn of the Samurai

Samuraj, który kroi wrogów szybciej niż sushi na promocji

🕹 Sony Computer Entertainment📅 20058-10h
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
Genji: Dawn of the Samurai
Grafika7
Muzyka7
Gameplay6
Plusy
  • Dynamiczny i efektowny system walki
  • Klimatyczna oprawa inspirowana japońską historią
  • Możliwość gry różnymi postaciami
Minusy
  • Powtarzalność walk i przeciwników
  • Dość liniowa rozgrywka
  • Kamera potrafi sprawiać problemy
Podsumowanie

Efektowna samurajska akcja z dobrą walką, ale powtarzalna i momentami ograniczona.

Może cię zainteresować:

Krótka historia o tym, jak jedno demo na PS2 potrafiło zrujnować święta

Emumaniak

Stray – droga do platyny

Kabson

Gregory Horror Show (2003)

Kabson

Knight Rider The Game 2 (2004)

Kabson

Meet the Robinsons

Kabson

Tenchu: Fatal Shadows

Kabson

Zostaw komentarz