Słuchajcie, kurwa, bo nie będę dwa razy powtarzał. Kabson, ty jebany technomagiku, co ci, kurwa, odjebało z tym pieprzeniem, że Contra na MSX2 to niby coś „fajnego”? To jak lizać psu dupę i mówić, że to Nutella! Tamto gówno to nie Contra, to sraczka w 2D, która wygląda, jakby ktoś zwymiotował piksele po melanżu na amfie. Porównać to do oryginalnej Contry na NES, to jak zestawić soczystą wołowinę z żarciem dla psa z Lidla – jedno to uczta, a drugie to wyrok na kiblu.
Ale chuj z tym, zapomnijcie o tym gównie. Wjebmy na pełnej w temat, który naprawdę ma jaja – Contra na NES, 1987, klasyk, który wypierdolił wszystkie inne strzelanki 2D w kosmos, zanim jeszcze twój stary wiedział, jak się pije wódkę bez popity.
GRA, KTÓRA NAPLUJE CI W RYJ I KAŻE CI SIĘ UŚMIECHNĄĆ
Contra to nie jest pierdolona gierka dla mięczaków, co płaczą, jak im się bateria w padzie kończy. Tu nie ma autosave’ów, nie ma pierdolonych poradników na YouTubie, ani cutscenek, gdzie jakiś brodaty dziad pierdoli o honorze. Są tylko Bill i Lance – dwa karki z bicepsami jak głazy, karabinami jak armaty i jajami, które ważą więcej niż twój cały żywot. Wpadli w dżunglę, bo usłyszeli, że jacyś kosmici strzelają laserami z dupy. I co? Nie pierdolili się w żadne narady – wjebali z buta, zobaczyli wroga i ROZJEBALI WSZYSTKO, CO SIĘ RUSZA.
MECHANIKA? PROSTSZA NIŻ TWÓJ STARY PO LITRZE ŻOŁĄDKOWEJ
Biegniesz, skaczesz, napierdalasz we wszystkie strony, jakbyś był na speedzie i miał karabin zamiast chuja. Grawitacja? Ta suka ma tu urlop, bo to ty dyktujesz warunki. Masz tylko trzy życia – no chyba, że znasz kod ↑ ↑ ↓ ↓ ← → ← → B A START, to masz trzydzieści. I co z tego? Jak jesteś miękka pizda, to i sto żyć nie pomoże, bo cię boss zje na śniadanie, a potem beknie gównem złożonym z twojego kręgosłupa, wygiętego jak chuj po masturbacji.
A jak złapiesz ten spread gun? O KURWA, to nie broń, to pieprzony huragan ołowiu! Strzelasz wachlarzem pocisków, jakbyś chciał zajebać całą populację Mordoru jednym triggerem. Czujesz się, jakbyś miał w gaciach bazookę i jeszcze granat w dupie na zapas.
GRAFIKA I MUZA – 8-BITOWY ORGAZM DLA ZMYSŁÓW
Piksele w Contrze są tak ostre, że możesz nimi kroić stal. To nie grafika, to jebany testosteron w formie kartridża. Każdy sprite wygląda, jakby chciał ci przyjebać w ryj. A muzyka? To nie są jakieś tam MIDI pierdółki – to soundtrack, który brzmi, jakby ktoś nagrał apokalipsę na bębnach z czaszek i syntezatorze z piekła. Jeden kawałek i już masz ochotę rozjebać ścianę gołym łbem.
BOSSOWIE – PIEPRZONE MONSTRA NA KOKSIE
Tu nie ma zmiłuj. Walczysz z jakimiś pojebanymi pająko-cyborgami, ścianami, co plują laserami, jakby były wkurwione, że istniejesz, i szczękami kosmitów, które wyglądają, jakby chciały ci wyruchać duszę przez uszy. A na końcu? Jebane serce obcego, które bije i sra pająkami, jakby to był rodzinny zjazd w Pcimiu Dolnym. Co robisz? Napierdalasz. Napierdalasz w to serce, jakbyś chciał przebić własne rozczarowanie życiem. I to, kurwa, DZIAŁA.
Galeria: Contra
CZY TO GRA DLA CIEBIE?
Jak masz w domu poduszkę z waifu albo grasz w Fortnite, to spierdalaj grać w pasjansa, bo to nie twój poziom. Ale jeśli twoje dzieciństwo to było napierdalanie się z kumplami kijami w krzakach, a wieczory to Pegasus i zapach fajek z kuchni, to Contra to twój jebany święty graal. To nie gra – to styl życia. To pierdolony koktajl Mołotowa w pikselach. To jak strzał w pysk, po którym prosisz o więcej.
I teraz tak: jak Kabson uzna, że to za ostre, że nie pasuje do jego pedalskiego blogaska, to niech się pierdoli. Zakładam własny blog, nazwę go „Zgraja Najebanych Pikseli” i tam będę pisał recenzje, od których ludziom będą krwawić oczy i wypadać zęby.
Ale jak zostawi? To znaczy, że gość ma jaja większe niż boss z ostatniego poziomu. Szacun, Kabson, nawet jeśli czasem zachowujesz się, jakbyś pił denaturat z obudowy od Amigi.
Contra na NES – 12/10, bo chuj z matematyką. To gra dla tych, co nie boją się, że im piksele rozjebią psychikę. Chcesz przetrwać? Nie mrugaj. Nie pierdol. NAPIERDALAJ JAK SZALONY.
Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę bez problemów znajdziecie na jednej z tych stron.
Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:- 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
- 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)

- Dynamiczna, intensywna akcja run and gun
- Świetny tryb kooperacji dla dwóch graczy
- Kultowa grywalność i poziomy
- Bardzo wysoki poziom trudności
- Krótka rozgrywka
- Mało miejsca na błędy
Legendarny run and gun – szybki, trudny i niezwykle wciągający, szczególnie w co-opie.











1 komentarz
Nie no, dobrze jest 🤣👍