Są gry, które od razu czuć sercem. Gry, które nawet jeśli mają swoje niedoskonałości, to nadrabiają je czystą miłością do materiału źródłowego. Back to The Future Part III: Timeline of Monkey Island to właśnie taki tytuł – list miłosny do dwóch legendarnych serii, które kiedyś sprawiały, że zasypialiśmy z głową pełną przygód i marzeń o podróżach w czasie (i rumie).
Ten fanowski mash-up bierze na warsztat trzecią część „Powrotu do przyszłości”, ale wyrzuca Dziki Zachód przez okno DeLoreana i zamiast tego serwuje nam… Melee Island. Tak, Doc Brown nie trafia do 1885 roku, tylko na dobrze znaną fanom Monkey Island karaibską wyspę roku pańskiego 1655. A skoro to alternatywna linia czasu, to wiadomo – nie będzie spokojnie. Na grobie Doca widnieje data śmierci, a zabił go nie kto inny jak William „Dogfish” Tannen. Czas więc wskoczyć w trampki Marty’ego i zrobić to, co trzeba – uratować starego przyjaciela.
Rozgrywka to klasyczny point and click w duchu złotej ery LucasArts. Wciągająca, krótka (około 1-2 godziny), naszpikowana popkulturowymi żartami i puszczaniem oka do gracza. Dialogi potrafią rozbawić, klimat jest ciepły, a choć Melee Island może się wydawać nieco bardziej opustoszałe niż w oryginalnym The Secret of Monkey Island, to nadrabia to nowymi lokacjami, świetną pikselartową oprawą i cudownym klimatem. Gra została stworzona przez jednego dewelopera, więc drobne błędy językowe można wybaczyć – tym bardziej że duch oryginału aż się wylewa z ekranu.
Nie ukrywam – miałem łzy w oczach, gdy pierwszy raz znów stanąłem na dokach Melee Island, słysząc znajome dźwięki i widząc pixelowane niebo nad palmami. A kiedy Marty rzucił tekstem w stylu „Great Scott! This isn’t Hill Valley…”, poczułem się, jakbym znów miał 10 lat i siedział przed CRT-em, stukając w klawisze, żeby rozwiązać kolejną zagadkę.
To nie jest AAA. To nie jest pełnoprawna kontynuacja żadnej z serii. Ale jeśli Twoje serce bije szybciej na dźwięk nazwisk Guybrush, Doc Brown, LeChuck i Marty McFly, to Back to The Future Part III: Timeline of Monkey Island jest obowiązkową przygodą. To prezent od fana dla fanów – i czuć to w każdym pikselu.
Grę możecie pobrać np. stąd.


