Mody do Fallout 4

Fallout: London

Są takie chwile w życiu gracza, że człowiek już nie spodziewa się cudów. Ile razy można oglądać „remastery” tego samego, ile razy patrzeć, jak wielkie studia odcinają kupony od starych marek? Człowiek przywykł, że w świecie Fallouta to Bethesda rządzi i dzieli, a mody to tylko jakieś dodatki – pancerze, broń, czasem jakiś fanowski quest. I nagle bum. Na scenę wjeżdża Fallout: London i wywraca stolik, rozlewa herbatę i mówi: „dzień dobry, tu nowy Fallout, niech pan schowa te odgrzewane kotlety”.

Serio – od lat nie grałem w mod, który tak bardzo przypominałby pełnoprawną grę. Ba, nie przypominał – to jest pełnoprawna gra.

Fallout: London

Czym jest Fallout: London?

To projekt, który przez kilka lat tworzony był przez grupę zapaleńców. Nie studio z milionami dolarów budżetu, nie armia programistów z deadline’ami od zarządu – tylko fani, którzy chcieli zobaczyć coś nowego. I wyszło im coś, co można nazwać totalną konwersją.

„Mod” to tu określenie trochę obraźliwe, bo Fallout: London zmienia praktycznie wszystko:

  • mamy całkiem nowy świat,
  • własną fabułę,
  • nowe frakcje i postacie,
  • nową architekturę i klimat,
  • oryginalne dialogi i zadania,
  • nawet własny dubbing.

To nie jest „Fallout 4 z łatką”. To jest alternatywna rzeczywistość całej serii.

fallout london 2

Londyn po zagładzie – klimat inny niż wszystko

Największą zaletą tego projektu jest setting. Do tej pory Fallouty zawsze kręciły się wokół Ameryki. Nawet jak grałeś w ruinach, to czułeś ten amerykański patos – puste supermarkety, fast-foody, flagi i patriotyzm.

A tutaj? Witasz się z Londynem po apokalipsie. Miastem, które wygląda inaczej, oddycha inaczej, pachnie inaczej (no dobra, pewnie cuchnie jak stary rynek rybny, ale i tak lepiej niż kolejny Boston w ruinie). Widać w tym świecie brytyjską kulturę: herbatka, czarny humor, absurdalne postacie, nawiązania do historii Wysp.

Każdy budynek ma coś w sobie – od ruin parlamentu po zakurzone tunele metra. Nie ma wrażenia, że to „kolejny zestaw prefabów z Fallouta 4”. To jest nowe miasto, zbudowane z myślą o tej wizji.

Fallout: London

Skala projektu – gigant, a nie modyfikacja

Fallout: London to nie jest modzik na 10 godzin. Tu spokojnie można spędzić setki godzin, a i tak nie zobaczysz wszystkiego.

Masz ponad 200 questów, kilkadziesiąt unikalnych lokacji, dziesiątki frakcji i bohaterów. Każda frakcja ma swoje podejście, ideologię, konflikt z innymi. Gra nie prowadzi cię za rączkę – to nie jest „zrób fetch questa i wróć po nagrodę”. Tutaj naprawdę możesz się pogubić w decyzjach, bo często nie ma dobrego wyboru.

I właśnie to jest piękne – Fallout: London daje ci swobodę, jakiej dawno nie było w serii.

Frakcje i postacie – brytyjski teatr absurdu

To, co zawsze było mocną stroną Fallouta, to frakcje – różnorodne, absurdalne, a czasem tragiczne. Tutaj dostajemy całą paletę brytyjskiego szaleństwa:

  • grupki ocalałych, które czepiają się dawnych tradycji,
  • pseudoarystokracja, która udaje, że dalej ma władzę,
  • gangi, które wyglądają jak żywcem wyjęte z punkowego koncertu,
  • oraz frakcje polityczne, które kłócą się o władzę nad ruinami Londynu, jakby to nadal miało sens.

Każda postać ma coś do powiedzenia – czasem zabawne, czasem gorzkie, czasem kompletnie absurdalne. Ale nie ma wrażenia, że NPC-e są tylko tłem – oni naprawdę żyją w tym świecie.

fallout london 4

Fabuła i wybory – tu nie ma prostych dróg

Fallout: London to nie tylko eksploracja, ale też fabuła, która wciąga. Historia nie polega na „znajdź tatę” czy „uratować miasto przed bombą”. Tutaj wchodzisz w sieć powiązań, intryg i konfliktów, które mają swoje konsekwencje.

Twoje wybory naprawdę mają znaczenie. Czasem stoisz przed decyzją: czy pomóc bandzie wyrzutków, którzy chcą przejąć kontrolę nad fragmentem metra, czy stanąć po stronie ich przeciwników? Oba wybory mają plusy i minusy, a efekty widzisz później w grze.

To daje poczucie, że nie jesteś tylko obserwatorem – jesteś uczestnikiem, który zmienia świat.

Humor i absurd – esencja Fallouta w brytyjskim wydaniu

Nie ma Fallouta bez absurdu i humoru. Fallout: London robi to świetnie – daje mnóstwo sytuacji, w których parskasz śmiechem, ale też momentów, które wywołują ciarki.

Wyobraź sobie, że trafiasz na grupę dziwaków czczących stary autobus jak bóstwo. Albo rozmawiasz z postacią, która przez godzinę przekonuje cię, że ma plan odbudowania Wielkiej Brytanii, a potem okazuje się, że plan polega na… hodowli zmutowanych królików. To jest właśnie Fallout w najlepszym wydaniu – groteska, ironia, śmiech przez łzy.

fallout london 5

Techniczna strona medalu – czyli gdzie silnik mówi „dosyć”

Oczywiście, trzeba przyznać – gra nie jest idealna. Fallout: London cierpi na wszystkie bolączki, jakie można sobie wyobrazić, gdy ktoś próbuje wepchnąć pełną grę w stare bebechy Fallouta 4.

  • Bugi – misje potrafią się zawiesić, dialogi czasem się sypią, a zapis gry potrafi odmówić posłuszeństwa.
  • Crash-e – bywają częste i frustrujące.
  • Optymalizacja – są miejsca, w których komputer dostaje zadyszki, bo tekstury i efekty świetlne żrą wszystko, co się da.

Ale mimo tych problemów… chce się grać. Człowiek się wkurza, odpala sejwa sprzed pół godziny, ale wraca, bo klimat wciąga.

A teraz trochę o Bethesdzie – czyli jak nie robić gier

No i tu dochodzimy do najsmaczniejszej części. Patrzysz na Fallout: London i myślisz: jak to możliwe, że grupka fanów zrobiła coś takiego, a Bethesda przez tyle lat wypuszcza remastery, reedycje i odgrzewane kotlety?

Bo prawda jest taka: Bethesda od lat żyje z tego, że gracze i tak kupią. Wrzucą stary Fallout na nowe konsole, dorzucą parę tekstur i już – kasa się zgadza. To odcinanie kuponów w czystej postaci.

A tutaj? Społeczność pokazuje środkowy palec i mówi: „dajcie spokój, my sami zrobimy nową część”. I zrobili.

To trochę jakbyś porównał knajpę, która sprzedaje ci tę samą pizzę od 15 lat, do sąsiada z klatki, który nagle piecze ciasto tak dobre, że wstyd patrzeć na pizzerię.

Moje wrażenia – czyli jak zapomniałem, że to mod

Grając w Fallout: London, miałem gdzieś z tyłu głowy myśl: „no dobra, to tylko mod”. Ale już po godzinie kompletnie o tym zapomniałem.

Eksploracja Londynu, odkrywanie frakcji, wciągające questy i absurdalne postacie – to wszystko sprawiło, że czułem się jak w premierowej odsłonie Fallouta. Były momenty, w których dosłownie zapomniałem, że odpalam Fallouta 4. Czułem się, jakby ktoś dał mi pełnoprawną, nową część serii.

I tak – bawiłem się świetnie. Nawet jeśli czasem gra waliła się do pulpitu, to zaraz chciałem wracać. To najlepszy znak, że mod działa.

Co dalej?

Jeśli Fallout: London to dopiero początek, to aż strach pomyśleć, co jeszcze mogą zrobić fani. Bo jeśli udało się stworzyć grę tej skali na bazie starego silnika, to co będzie, jeśli ktoś zrobi Fallouta od zera, na nowym?

Nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości to nie Bethesda, a społeczność stworzyła Fallouta 5. I wcale nie będziemy musieli czekać 10 lat.

fallout london 6

Podsumowanie

Fallout: London to:

  • największy fanowski projekt Fallouta w historii,
  • pełnoprawna gra, a nie mod,
  • klimat, fabuła i frakcje, które biją na głowę wiele oficjalnych produkcji,
  • humor i absurd w najlepszym wydaniu,
  • problemy techniczne, które wkurzają, ale nie odbierają frajdy.

Bethesda może sobie dalej liczyć dolary za reedycje, ale gracze wiedzą swoje – przyszłość Fallouta jest w rękach modderów.

A ja? Mogę tylko powiedzieć, że bawiłem się tak dobrze, jak dawno nie w żadnej grze. I nie pamiętam, żebym przez tyle lat czekał na moda, który da mi tyle frajdy.

Modyfikację możecie pobrać odwiedzając oficjalną stronę projektu.

Może cię zainteresować:

Super Carl Johnson 64

Kabson

GTA Mixed (LC+VC+SA)

Kabson

Fallout w 3D? Tak, ale nie od Bethesdy!

Kabson

Quake II XP

Kabson

Grand Theft Auto: Sindacco Chronicles

Kabson

MediEvil – Hero of Gallowmere

Kabson

3 komentarze

iPOD
iPOD 2025-10-02 at 10:04

Warto nadmienić, że mod jest wciąż rozwijany. Bo ciągle ma jakieś błędy. A to przeładowanie broni nie ma animacji, a to jakaś totalna głupota blokuje progress i trzeba się ratować konsolą… Ale pomysł i wykonanie jak najbardziej na plus ;]

Odpowiedz
SzaU
SzaU 2025-10-02 at 10:14

Można ją kupić również na gog.com „za darmo” 🙂

Odpowiedz
Kabson
Kabson 2025-10-03 at 19:49

Nie kupisz, to tylko modyfikacja. Dalej będziesz potrzebował gry w wersji GOTY.

Odpowiedz

Zostaw komentarz