Telegram

Duke Nukem Zero Hour wraca! Kultowa gra z N64 doczekała się portu na PC !

Jeśli tak jak ja wychowaliście się na hasłach w stylu “Hail to the king, baby!” i pamiętacie czasy, gdy Duke był królem akcji, testosteronu i pikseli, to mam dla was świetnego newsa. Po 26 latach od premiery „Duke Nukem: Zero Hour” na Nintendo 64, ktoś wreszcie przeniósł tę grę na PC — i to nie za pomocą emulacji, tylko przez coś znacznie bardziej eleganckiego: statyczną rekompilację!

Tak, dobrze przeczytaliście — Zero Hour działa dziś natywnie na Windowsie, macOS i Linuksie, i to w pełnej krasie, bez udręki z ROM-ami, pluginami czy grzebania w emulatorach. Po prostu wrzucasz oryginalny ROM z wersji amerykańskiej, odpalasz launcher, a gra sama ładuje dane i… bang! Duke wstaje z popiołów, gotowy znów rozwalić paru obcych i rzucić parę soczystych one-linerów.

duke nukem zero hour

Powrót z czasów kartridży

Dla przypomnienia — Duke Nukem: Zero Hour to był dość dziwny, ale ambitny eksperyment z 1999 roku. Po sukcesie Duke Nukem 3D, studio Eurocom postanowiło zrobić coś nowego. Zamiast klasycznego FPS-a, dostaliśmy trzecią osobę, podróże w czasie, Londyn z epoki wiktoriańskiej, Dziki Zachód i klimat jak z filmów akcji klasy B. To było trochę szalone, trochę niedopracowane, ale miało w sobie ten niepodrabialny klimat lat 90.

Niestety, gra została uwięziona w epoce kartridży. Zero Hour wyszło wyłącznie na Nintendo 64, i nawet w czasach swojej premiery nie zdobyło zbyt dużego rozgłosu. Krytycy oceniali ją jako „okej”, a fani serii raczej ją przegapili. Z czasem zniknęła w mrokach historii – zapomniana, niedostępna, zamknięta na archaicznym sprzęcie.

Ale oto dziś – garstka pasjonatów postanowiła wskrzesić Księcia w najczystszej postaci. I trzeba przyznać – zrobili to lepiej, niż ktokolwiek się spodziewał.

zero hour 2

Recompilacja – magia techniki

To nie jest emulacja, to rekompilacja statyczna. W skrócie: ktoś wziął oryginalny ROM z 1999 roku i przepuścił go przez narzędzie, które tłumaczy kod gry linijka po linijce na coś, co współczesny komputer potrafi uruchomić natywnie.

Efekt? Wydajność, o której ówczesne N64 mogłoby tylko pomarzyć.

Włączasz i od razu widzisz — gra chodzi płynnie w 60, 120, a nawet 144 klatkach na sekundę, jeśli tylko twój monitor daje radę. Nie ma żadnych przycięć, nie ma chrupnięć — Duke porusza się gładko jak nigdy wcześniej. Tekstury przewijają się płynnie, przeciwnicy nie teleportują się po mapie, a dźwięk działa bez opóźnień.

I nie, nie musisz bawić się w żadne konfiguracje. Po prostu wrzucasz ROM, odpalasz i grasz. W trybie 16:9 obraz rozciąga się idealnie, HUD można ustawić pod nowoczesne ekrany, a ultrapanoramiczne monitory też działają – choć, przyznajmy, widok rozciągniętych cutscenek w 32:9 ma swój niezamierzony urok.

Książę w nowym wydaniu

zero hour 3

Zero Hour to gra, w której Duke znowu ratuje świat, ale tym razem… przez różne epoki czasu. W jednej chwili walczysz w mrocznej przyszłości pełnej obcych, a zaraz potem lądujesz w mglistym Londynie z końca XIX wieku, gdzie zamiast laserów królują rewolwery i dorożki. Potem przeskakujesz na Dziki Zachód, by urządzić sobie klasyczny westernowy pojedynek, a na końcu wracasz do przyszłości, by rozwalić kilka reaktorów jądrowych i mutantów.

Fabularnie? Cóż, Duke Nukem nigdy nie potrzebował pretekstu, by kogoś rozwalić. Tu chodzi o styl – szybka akcja, duże spluwy i kultowe teksty. Gra ma to wszystko. A teraz, dzięki rekompilacji, ma też płynność i rozdzielczość, o której mogliśmy tylko marzyć.

Sterowanie, opcje, wygoda

Niestety na razie brakuje obsługi myszy, więc trzeba grać na padzie albo klawiaturze, ale sterowanie jest responsywne i zaskakująco precyzyjne. Opóźnienia praktycznie nie istnieją – każda akcja Duke’a dzieje się dokładnie wtedy, gdy wciśniesz przycisk.

Menu pozwala pogrzebać w szczegółach: można ustawić martwe strefy analogów, odwrócić osie, ograniczyć FPS, a nawet osobno regulować głośność muzyki i efektów dźwiękowych. Zapis gry? Własny folder w katalogu, który można przenieść gdziekolwiek. Chcesz zagrać na innym komputerze? Wystarczy pendrive – Duke Nukem Zero Hour zadziała wszędzie.

Twórcy zadbali, żeby port działał na Windowsie, macOS i Linuksie. Co więcej, nie potrzeba żadnej potężnej karty graficznej — wystarczy coś z ostatnich 10 lat. Intelowskie integry dają radę bez problemu. A jeśli jesteś posiadaczem Steam Decka — gratulacje, Duke działa także w trybie przenośnym! Wystarczy zainstalować wersję linuksową lub odpalić builda przez Proton.

W planach jest też dodanie ray tracingu i nowych modeli 3D o wyższej liczbie polygonów. Coś, czego N64 nie udźwignęłoby nigdy, ale wasz PC? Z palcem w nosie.

Kawał historii, który znów żyje

duke nukem zero hour

Dla mnie, jako fana Duke’a od czasów DOS-a, to jak powrót starego kumpla z dzieciństwa. Zero Hour było jednym z tych tytułów, które istniały na peryferiach serii — niby Duke, ale trochę inny. Dziś możemy spojrzeć na nie z nowej perspektywy i docenić, jak ambitne było to przedsięwzięcie w tamtych latach.

Gra łączyła podróże w czasie, zróżnicowane poziomy, niezłą grafikę jak na N64 i przede wszystkim — ducha przygody, który był sercem całej marki. Teraz ten duch wraca.

Nie będę ukrywał — jestem totalnym fanem Duke’a. Dorastałem z Duke Nukem 3D, cytowałem jego teksty w szkole i marzyłem o kontynuacjach, które dorównałyby oryginałowi. Po Duke Nukem Forever wielu fanów się zniechęciło, ale ten projekt pokazuje, że Duke wciąż żyje – nie w rękach korporacji, ale fanów.

To właśnie pasjonaci, a nie wielkie studia, trzymają przy życiu takie perełki. Ten port to list miłosny do klasyków, pokazujący, że nawet po ćwierć wieku można wskrzesić zapomnianą grę i dać jej drugą młodość.

Duke Nukem: Zero Hour (Recompiled) to jeden z najciekawszych fanowskich projektów ostatnich lat. Nie jest to zwykły port, nie jest to emulator – to pełnoprawna, natywna wersja gry z N64, działająca płynnie na nowoczesnych komputerach.

Gra, która kiedyś była „okej”, dziś pokazuje, że z odpowiednim podejściem i pasją, nawet zapomniane tytuły mogą błyszczeć jak nowe.

Więc jeśli masz gdzieś schowany ROM z N64 i chcesz znów usłyszeć Duke’a rzucającego swoje kultowe teksty, nie czekaj – to Zero Hour dla ciebie!
Książę wrócił. I jak zawsze – jest gotów kopać tyłki i żuć gumę. A guma mu się właśnie skończyła.

Tytuł (oczywiście bez rom’a gry) pobierzecie z oficjalnej strony projektu.

 

Może cię zainteresować:

Duke Nukem 3D: Duke Hard

Kabson

Quest 64, kultowy JRPG z N64, dostaje drugą młodość na PC!

Kabson

Jak używać tekstur HD w emulatorze Project64

Kabson

Superman 64 (1999)

Wściekłe Piksele

Duke Nukem 3D: Savior of Babes

Wściekłe Piksele

Mario Builder 64

Kabson

Zostaw komentarz