Trzydzieści lat temu PlayStation 1 zmieniło wszystko. Nie była to po prostu kolejna konsola – to była brama do nowych światów, które wielu z nas pamiętamy do dziś. Te nocne granie, emocje przy kolejnych poziomach, frustracja i radość – wszystko to zostało.
Jak godnie uczcić tę ikonę? Hongkongska firma ANICORN, we współpracy z Sony, stworzyła coś absolutnie wyjątkowego i szalonego: limitowany zegarek mechaniczny, który jest nie tylko precyzyjnym czasomierzem, ale prawdziwą kapsułą czasu przenoszącą nas z powrotem do lat 90.
To nie jest zwykły gadżet dla fanów – to mistrzowskie połączenie designu, nostalgii i wysokiej klasy zegarmistrzostwa. Koperta ze stali nierdzewnej 316L z szafirowym szkłem, inspirowana geometrycznymi kształtami oryginalnej konsoli PS1, prezentuje się fenomenalnie na nadgarstku. Tarcza w klasycznym szarym kolorze konsoli, z centralnie umieszczonym logo PlayStation, zachwyca szczegółami: cztery ikoniczne przyciski kontrolera – trójkąt, koło, krzyżyk i kwadrat – jako trójwymiarowe indeksy na pozycjach 12, 3, 6 i 9 godziny. Wskazówki godzinowa i minutowa stylizowane na przyciski Start i Select, a sekundowa z symbolem X – poziom detali jest po prostu oszałamiający i świadczy o ogromnym szacunku do oryginału.
Z tyłu koperty – logo 30. rocznicy, indywidualny numer seryjny oraz widoczny przez szafirowy dekiel z perforacjami nawiązującymi do napędu CD w PS1. Pasek z wytrzymałej gumy FKM ozdobiony symbolami kontrolera dodaje sportowego, ale eleganckiego charakteru – to zegarek, który wytrzyma codzienne użytkowanie, a jednocześnie będzie dumą każdego kolekcjonera.
Premiera kolekcji zaplanowana jest na 19 grudnia 2025 wyłącznie na stronie ANICORN. Flagowy model mechaniczny kosztuje 780 USD. W Polsce zegarek kosztowałby około 3400–3500 PLN po doliczeniu VAT i ewentualnych drobnych opłat.
Zatem gadżet fajny, ale… cholernie drogi. Ale za taką jakość wykonania, limitowaną edycję, mechanizm automatyczny i tyle genialnych detali – to inwestycja w prawdziwe hobby. Dla die-hard fanów PS1 i kolekcjonerów, którzy cenią unikalne przedmioty łączące pasję do gier z sztuką zegarmistrzostwa, ta suma jest w pełni uzasadniona. W końcu za coś tak specjalnego, co codziennie przypomina o najlepszych chwilach z dzieciństwa, warto zapłacić – to nie wydatek, to kawałek historii na nadgarstku.
ANICORN i Sony udowodnili, że kolaboracje gamingowe mogą być na najwyższym poziomie, daleko od tanich gadżetów. To zegarek, który bije sercem PlayStation – must-have dla każdego, kto dorastał przy Final Fantasy, Metal Gear czy Crash Bandicoot.
Niestety takie gadżety u nas w Polsce, to rarytas…
