W świecie retro-gamingu zdarzają się prawdziwe perełki – konsolki, które choć nie pochodziły od wielkich producentów, potrafiły zaskoczyć jakością i historią. Jedną z nich jest Scorpion 16 (czasami pisany jako Scorpion XVI), brytyjska wersja popularnego tajwańskiego klonu Sega Mega Drive z lat 90. To nie był tania chińska podróba z AliExpress, tylko solidny sprzęt, który naprawdę przypominał oryginał – i przez chwilę stał się dostępny nawet w zwykłych sklepach.
Spis treści
Skąd się wziął i czym właściwie jest?
Scorpion 16 to po prostu KW-501 – wierna kopia Sega Mega Drive (Genesis) wyprodukowana na Tajwanie przez King Wei Electronics około 1992 roku. Tego typu klony były wtedy bardzo popularne w Azji, Ameryce Południowej, Rosji czy Polsce (gdzie znano je np. jako Power Pegasus, Magic 2 czy Aito). Różniły się nazwami, padami i dystrybutorami, ale sprzętowo były niemal identyczne z oryginałem.
Najciekawsze w Scorpionie jest to, że trafił do Wielkiej Brytanii – czyli na jeden z najsilniejszych rynków Segi. Sprzedawano go w sieciach typu Beatties, British Home Stores czy Tandy za około 69,99 funta. Wyobraźcie sobie, że w latach 90. obok oryginalnego Mega Drive 2 leży tańszy klon z podobnym wyglądem i pełną kompatybilnością – to musiało być spore zaskoczenie!
Opakowanie, gadżety i tak dalej
Pudełko przyciąga wzrok złotym, groźnie wyglądającym skorpionem i napisem „Age of Compatibility”. W środku styropianowe przegródki, dwa pady z sześcioma przyciskami (z funkcją turbo i slow-motion), kable composite i RF, zasilacz oraz krótka instrukcja. Do tego dochodziły plotki o złotym naszyjniku ze skorpionem – niby dodatek, który dzieciaki mogły nosić do szkoły i chwalić się „lepszą” konsolą. Niestety, nigdy takiego naszyjnika nie widziałem na aukcjach…
Największy atut? Przełączniki DIP pod spodem, dzięki którym konsola odtwarzała gry z dowolnego regionu: NTSC, PAL, japońskie, amerykańskie, europejskie. Wszystko konwertowała do PAL 50 Hz – w tamtych czasach wielki plus, bo większość telewizorów nie radziła sobie dobrze ze standardem NTSC.
Wygląd zewnętrzny? Bardzo zbliżony do oryginału: duży napis „16-BIT”, wyjście słuchawkowe z regulacją głośności, dwa porty na pady. Wnętrze też nie rozczarowuje – prawdziwy procesor Motorola 68000, klon chipu dźwiękowego Yamaha YM2612 i solidna konstrukcja. Dźwięk jest rasowy, zbliżony do wczesnych Mega Drive, a kompatybilność świetna: Mega CD, konwerter Master System, EverDrive, większość akcesoriów – wszystko działa. Jedyny problem to kompatybilność z 32X, choć fani robią modyfikacje i jakoś to ogarneli.
Oficjalnie konsolę produkowała (lub importowała) firma Interactive Enterprises Limited – ale w brytyjskim rejestrze Companies House z lat 90. nie ma po niej śladu. Najbliższe dopasowania to spółki z późniejszych lat, więc pewnie był to mały importer, który po prostu naklejał nową naklejkę na gotowy KW-501.
W instrukcji pojawia się podpis „Gary Smoke” – imię, które krąży po forach jako możliwy twórca lub tłumacz, ale nikt nie znalazł o nim nic konkretnego.
Scorpion zniknął równie szybko, jak się pojawił – prawdopodobnie pod koniec 1995 roku. Sega mocno ciąła ceny Mega Drive (do ok. 60 funtów), a na klony zaczęto patrzeć coraz mniej przychylnie. Plotki mówią o „uprzejmej rozmowie” z importerem – i tyle. Produkcja szacowana na kilkaset–kilkaset sztuk (najwyższe znane numery seryjne to okolice 700).
Dzisiaj to rarytas dla kolekcjonerów
W 2026 roku Scorpion 16 to prawdziwy skarb retro. Na eBayu egzemplarze w dobrym stanie chodzą za 500–600 funtów (czasami nawet więcej), a te z uszkodzoną obudową za 50–120 funtów jako części zamienne. Wciąż pojawiają się nowe filmiki z rozbiórkami i testami (np. kompatybilność z 32X po modyfikacjach), a na forach i grupach retro fani dzielą się znaleziskami z garaży i strychów.
To konsola, która pokazuje, jak dziko wyglądał rynek w latach 90. – solidny sprzęt, multi-region out-of-the-box i odrobina pirackiego uroku. Jeśli kiedyś natkniecie się na Scorpiona w ogłoszeniu – nie wahajcie się. To kawałek historii, który wciąż potrafi zaskoczyć.
I (moim skromnym zdaniem) jest w GB tak samo kultowy, jak u nas Pegasus…



