Wielokrotnie pisałem na łamach tego bloga o kłopotach, z jakimi od dłuższego czasu borykało się Myrient — jedno z największych repozytoriów z romami w sieci. Oficjalną datą zamknięcia był właśnie dzień 31 marca. Na szczęście historia nie kończy się tutaj.
Niczym Feniks z popiołów, Myrient przetrwa. Znalazł się sponsor, który nie tylko udostępnił całą infrastrukturę serwerową z możliwością dalszej rozbudowy, ale też zobowiązał się pokrywać rachunki za prąd do końca bieżącego roku. W tym czasie serwis przejdzie gruntowną transformację — i to w kierunku, którego raczej nikt się nie spodziewał.
Nowy właściciel zapowiada wprowadzenie pobierania bezpośredniego oraz obsługi sieci torrent. Co więcej, nie zapomni o użytkownikach eMule, którzy od lat korzystają z tej platformy.
Największą niespodzianką jest jednak opcja wysyłki romów pocztą — dla tych, których łącze jest zbyt wolne, by pobrać interesujące ich pliki. Co szczególnie ciekawe, użytkownicy sami będą mogli wybrać nośnik, na który wolontariusze nagrają zamówione romy. Do wyboru mają być pendrive’y, zewnętrzne dyski twarde, płyty Blu-ray i DVD, a nawet — tu mała dawka nostalgii — dyskietki 3,5 cala. Pamiętacie je jeszcze?
Dysk 4 TB wypchany po brzegi grami z PlayStation 2 w paczkomacie ? Czemu by nie, z pewnością to sprawdzę.
Szczegóły dotyczące nowej formy działania serwisu mają zostać ogłoszone w najbliższym czasie. Jedno jest pewne: społeczność retrogamingowa może odetchnąć z ulgą.
