Są samochody, które po prostu jeżdżą. Wożą dzieci do szkoły, stoją w korkach i rdzewiają na osiedlowych parkingach. A potem są takie samochody — te, które wchodzą do kultury popularnej jak torpeda, zajmują w niej stałe miejsce i nie mają zamiaru go opuszczać. Nikt nie pamięta marki auta, którym jechał do pracy w zeszły wtorek. Ale każdy pamięta DeLoreana strzelającego płomieniami w ciemność, Batmobil Tima Burtona i zielony Mustang McQueena sunący przez wzgórza San Francisco.
Ta lista nie jest przypadkowym zestawieniem fajnych aut filmowych. To próba zmapowania pojazdów, które zrobiły coś więcej niż tylko pojawić się w kadrze — które stały się częścią zbiorowej wyobraźni, wpłynęły na sprzedaż prawdziwych modeli, zainspirowały projektantów i do dziś są cytowane w reklamach, grach i rozmowach przy piwie. Wsiadajcie. Pasów nie zapinamy, bo kto w filmie zapina pasy.
Spis treści
DeLorean DMC-12 — Powrót do przyszłości (1985)
Gdyby ktoś powiedział ci w 1985 roku, że samochód z drzwiami jak skrzydła stanie się symbolem całej dekady i jednym z najsłynniejszych pojazdów w historii kina — pewnie byś się roześmiał. A jednak. DeLorean DMC-12 w filmie „Powrót do przyszłości” nie tylko woził Marty’ego McFly’a przez czas, ale przy okazji skutecznie wymazał z pamięci fakt, że w prawdziwym życiu był to samochód legendarnie zawodny.
Pod kątem technicznym DMC-12 to stalowe nadwozie z panelami z nierdzewnej stali — dosłownie, nie metaforycznie — silnik V6 o pojemności 2,85 litra umieszczony z tyłu i moc 130 KM, której z trudem wystarczało do osiągnięcia słynnych 88 mil na godzinę. W filmie problem rozwiązano reaktorem syntezy jądrowej na pluton i flux kondensatorem. W rzeczywistości auto częściej stało w serwisach, niż jeździło po drogach. W 1982 roku firma DeLorean Motor Company zbankrutowała — co jest dość wymowne i chyba mówi wszystko o tym, jak wyglądały realia produkcji tego pojazdu.
To, co czyni DMC-12 absolutną ikoną, to projekt Giugiaro — drzwi gull-wing są stylistycznie nie do podrobienia, a nierdzewna stal sprawia wrażenie, jakby samochód rzeczywiście przybył z innego wymiaru. Fandom „Powrotu do przyszłości” należy do najbardziej żywotnych w historii kina. Co roku organizowane są zloty z replikami DeLoreana, kolekcjonerzy płacą fortuny za oryginały, a gry, filmy i seriale bez końca cytują kultowe „1,21 gigawata!”. Oryginalne egzemplarze osiągają na aukcjach ceny w okolicach czterdziestu do sześćdziesięciu tysięcy dolarów — co biorąc pod uwagę tragiczną historię producenta, jest wynikiem godnym podziwu.
Wpływ na popkulturę: ★★★★★ — Absolutny kult. Zero punktów za niezawodność, pięć za bycie najsłynniejszym samochodem w historii kina.
Aston Martin DB5 — Goldfinger (1964)
Zanim DeLorean ukradł serca kinomanów, był on — Aston Martin DB5. Srebrny, elegancki, wyposażony w wyrzutniki fotela, karabiny maszynowe, obrotowe tablice rejestracyjne i — co najważniejsze — prowadzony przez Seana Connery’ego w garniturze na miarę. DB5 pojawił się w „Goldfingerze” w 1964 roku i od tej chwili słowo „Bond” stało się nierozerwalnym synonimem brytyjskiej elegancji za kierownicą.
Silnik rzędowy sześciocylindrowy o pojemności niemal czterech litrów i mocy 282 KM zapewniał prędkość maksymalną rzędu 240 km/h — co jak na rok 1964 było wynikiem naprawdę imponującym. Aluminiowe nadwozie projektu włoskiego studia Carrozzeria Touring to jeden z najpiękniejszych projektów motoryzacyjnych w historii. Połączenie brytyjskiego rzemiosła z włoskim designem zaowocowało czymś, czego nie da się opisać — trzeba zobaczyć. W wersji filmowej doktor Q dorzucił do tego karabiny maszynowe, narzędzie do uszkodzenia opon jadącego obok samochodu i wspomniany już wyrzutnik fotela dla niechcianych pasażerów.
Kultowy status DB5 jest niepodważalny — każdy, kto słyszy „Bond”, niemal odruchowo wyobraża sobie właśnie ten srebrny samochód. LEGO wydało jego oficjalny zestaw, Hot Wheels wypuściło dziesiątki wersji odlewanego modelu, a sam samochód powraca w niemal co drugiej odsłonie serii. Oryginalne egzemplarze kosztują dziś od pół miliona do miliona dolarów — co czyni utrzymanie go sportem ekstremalnym wyłącznie dla najgrubszych portfeli.
Wpływ na popkulturę: ★★★★★ — Ikona ikon. Jeśli DB5 nie jest w twoim osobistym top 5, coś z tobą nie tak.
Ford Mustang GT390 Fastback — Bullitt (1968)
Zanim Fast & Furious zalało kina efektami CGI i samochodami latającymi między wieżowcami, był Bullitt. I był Steve McQueen. I był ciemnozielony Mustang pędzący przez ulice San Francisco z piskiem opon, który sprawił, że widzowie wychodzili z kina z cichą nadzieją, że kiedyś też tak pojadą. Pościg z „Bullitt” trwa dziesięć minut i do dziś jest wymieniany jako jeden z najlepszych w historii kina.
Ford Mustang GT390 Fastback rocznik 1968 wyposażony był w silnik V8 o pojemności 6,4 litra i mocy 325 KM. Barwa Highland Green stała się kultowa na równi z samym samochodem. McQueen prowadził w wielu ujęciach osobiście — i zdecydowanie było to widać. Do nakręcenia pościgu użyto dwóch egzemplarzy; jeden trafił do kolekcji prywatnej, a drugi odnaleziono dopiero w 2017 roku w meksykańskim garażu, gdzie spokojnie rdzewiał przez kilka dekad. Brak CGI, prawdziwe samochody, prawdziwy aktor za kółkiem — autentyczność tej sceny jest czymś, czego współczesne kino akcji nie potrafi już w pełni odtworzyć.
Ford, świadomy siły tej marki, wypuścił aż dwie edycje specjalne „Bullitt” — w 2001 i 2019 roku. Pościg był parodiowany, cytowany i hołubiony przez pół wieku i nie zanosi się na to, żeby miało się to zmienić. McQueen i Mustang to w popkulturze jedno słowo.
Wpływ na popkulturę: ★★★★★ — Kultowy pościg, kultowy samochód, kultowy aktor. Bez gwiazdek i haczyków.
Batmobil (1989) — Batman Tima Burtona
Kiedy Tim Burton zabrał się za Batmana, wiedział jedno: Batmobil musi być tak absurdalnie nieziemski, że widz zapomni pytać, skąd Bruce Wayne ma na to budżet. I tak narodził się Batmobil z 1989 roku — długi jak mały okręt podwodny, czarny jak dusza Jokera i wyposażony w silnik odrzutowy. Bo dlaczego nie?
Baza konstrukcyjna to mocno zmodyfikowany Chevrolet Impala z lat sześćdziesiątych. Nadwozie ze stali i włókna szklanego mierzyło ponad sześć metrów długości — co czyniło go pojazdem dosyć specyficznym w kontekście parkowania w centrum Gotham. W filmie napędzał go turboodrzutowy silnik V8, w rzeczywistości jednostka 5,7-litrowa zapewniała odpowiednio imponujący dźwięk przy wyjeździe z Jaskini Batmana. Opcje taktyczne obejmowały wyrzutniki harpunów, tarcze ochronne, rakiety i kilka innych „bajerów”. Widoczność z wnętrza: żadna. Zdolność skrętu w miejskiej uliczce: teoretyczna.
Zabawki, modele, zestawy LEGO, repliki w pełnej skali na wystawach na całym świecie — Batmobil Burtona jest obiektem pożądania kolekcjonerów do dziś. W 2013 roku działająca replika w pełnej skali sprzedana została za 4,2 miliona dolarów. To nie jest samochód, to dzieło sztuki użytkowej — z akcentem na „sztuka”, bez akcentu na „użytkowa”.
Wpływ na popkulturę: ★★★★★ — Gdyby Giger projektował pojazdy dla Wayne’a, wyszłoby właśnie to.
Dodge Charger R/T 1970 — Szybcy i Wściekli (2001)
Na początku serii Fast & Furious był jeden samochód, który wyróżniał się ze wszystkich jak Terminator na imprezie rodzinnej. Czarny Dodge Charger 1970 ojca Dominica Toretto — tajemniczy, niebezpieczny, z silnikiem słyszanym zanim jeszcze pojazd pojawia się w kadrze. „I live my life a quarter mile at a time” — i ten Charger jest do tego monologu idealną ścieżką dźwiękową.
Charger R/T z 1970 roku wyposażony był w silnik V8 Hemi o pojemności siedmiu litrów — w filmowej wersji opisywany skromnie jako „silnik z dragów na nitro”. Napęd na tylne koła, skrzynia manualna, bryła absolutnie rozpoznawalna przez dekady. Do zdjęć używano kilku egzemplarzy, ale to czarny „tata Toretto” z niestandardowym superchargerem zapisał się w pamięci widzów na trwałe. Tył lubi przy dynamicznej jeździe chodzić własną drogą, a zużycie paliwa daje się we znaki przy każdym dodaniu gazu — ale kto kupuje Chargera 1970 dla ekonomii?
Powrót Chargera w kolejnych częściach serii jest momentem, na który fani czekają jak na starego przyjaciela. Samochód stał się symbolem całej popkulturowej tożsamości Toretto i serii jako takiej — model kolekcjonerski dostępny jest w praktycznie każdym sklepie z zabawkami na całym świecie. Jeden minus za to, że przez Fast & Furious całe pokolenie uwierzyło, że drift polega głównie na wciskaniu gazu do podłogi.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Ikona serii i kultury muscle car w jednym. Najpiękniejszy samochód, jaki kiedykolwiek rozbito o naczepę ciężarówki.
KITT — Nieustraszony (Knight Rider, 1982–1986)
Lata osiemdziesiąte. Telewizja. David Hasselhoff. I samochód, który mówi, myśli, jeździ sam i w razie potrzeby przeskakuje przez autobusy. KITT — Knight Industries Two Thousand — z serialu „Nieustraszony” był dla pokolenia ówczesnych nastolatków tym, czym dziś są elektryczne samochody z autopilotem. Tyle że cool. I miał osobowość.
Bazą techniczną był Pontiac Trans Am z 1982 roku z charakterystycznym zderzakiem zdobionym pulsującym czerwonym skanerem. Pod maską doładowane V8 o oficjalnej mocy pięciuset koni mechanicznych, choć liczba ta była prawdopodobnie tak samo wiarygodna jak reszta specyfikacji technicznej serialu. Wyposażenie obejmowało komputer AI z wyraźnie sprecyzowaną osobowością, „turbo boost” będący w gruncie rzeczy wyrzutnikiem rakietowym, funkcję niewidzialności w późniejszych sezonach oraz tajemniczy „silent mode” do cichych akcji. Relacja Michael-KITT to jedna z lepszych przyjaźni człowiek-maszyna w historii telewizji — z przewagą maszyny, jeśli chodzi o inteligencję.
KITT jest jednym z najbardziej cytowanych pojazdów science-fiction obok Millenium Falcona i Batmobila. Próba restartu serialu w 2008 roku okazała się porażką, co tylko umocniło kult oryginału — jak to zwykle bywa z niepotrzebnymi remake’ami kultowych produkcji. Pomysł samochodu z własną AI wyprzedzał rzeczywistość o jakieś czterdzieści lat. Dziś mamy Teslę z autopilotem, ale bez osobowości — więc KITT wciąż wygrywa.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — GPT-4 na kółkach, ale z lepszym wyglądem i znacznie ciekawszą osobowością.
Volkswagen Garbus 53 „Herbie” — The Love Bug (1968)
Kto powiedział, że ikona popkultury musi być szybka, potężna i groźna? Herbie udowodnił, że wystarczy być Garbusem z charakterem, numerkiem 53 na masce i wolą walki większą niż u niejednego zawodnika wyścigowego. Seria filmów Disneya o samochodzie z duszą skradła serca dzieci i dorosłych na całym świecie — i wciąż to robi, nawet kilkadziesiąt lat po premierze oryginału.
Volkswagen Beetle rocznik 1963 wyposażony był w silnik boxer czterocylindrowy o pojemności 1,2 litra i mocy około czterdziestu koni mechanicznych. W filmach Herbie jeździł znacznie szybciej, niż pozwalałaby na to fizyka — co rozwiązywano magią filmową, nie inżynierią. Charakterystyczne biało-niebiesko-czerwone paski, numer 53 i zdolność „mrugania” reflektorami czyniły z niego postać samą w sobie, a nie tylko rekwizyt.
Miliony sprzedanych zabawek, kilka sequeli i jeden remake z Lindsay Lohan z 2005 roku — powiedzmy, że ten ostatni tytuł był pamiętny z różnych powodów. Garbus sam w sobie jest jednym z najbardziej lubianych projektów motoryzacyjnych w historii, a wersja z numerem 53 nadała mu wymiar kulturowy, którego żaden dział marketingu Volkswagena nie mógłby kupić za żadne pieniądze.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Czterdzieści koni mechanicznych i pięć gwiazdek za urok osobisty. Legenda na kółkach.
Ferrari 250 GT California — Wolny dzień Ferrisa Buellera (1986)
Ferris Bueller wziął wolne. I przy okazji zabrał Ferrari ojca przyjaciela na przejażdżkę przez Chicago. Ferrari 250 GT California Spider — prawdopodobnie najbardziej filmowo zniszczony samochód w historii. Jeden z najpiękniejszych kabrioletów wszech czasów stał się w filmie Johna Hughesa symbolem wolności, młodości i nieuchronnych konsekwencji. W tej kolejności.
Ferrari 250 GT California Spider z 1961 roku to jeden z najcenniejszych i najpiękniejszych Ferrari, jakie kiedykolwiek opuściły fabrykę w Maranello. Silnik V12 o pojemności trzech litrów i mocy około 240 KM, projekt Pininfarina w absolutnym rozkwicie formy, zjawiskowe nadwozie kabrioletu dla tych, którzy mają wszystko. Do zdjęć użyto na szczęście replik — prawdziwy egzemplarz jest dziś wart ponad dziesięć milionów dolarów i z pewnością nie zasługuje na to, co przytrafiło się samochodowi Camerona Friesa pod koniec filmu.
Scena finałowa, w której 250 GT California leci przez okno garażu, jest jedną z najbardziej cytowanych w historii komedii. Ferrari zyskało dzięki filmowi nowe rzesze wielbicieli, choć samo auto pewnie wolałoby pozostać nienaruszone. Dźwięk V12 to coś, co słyszy się raz i nigdy nie zapomina — poza wypadkiem, oczywiście.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Piękno zniszczone dla sztuki kina. Właściciel miał prawdopodobnie inne zdanie.
Mini Cooper S — Włoska robota (1969 / 2003)
Kiedy myślisz o napadzie w stylu, nie myślisz o wielkich ciężarówkach. Myślisz o trzech Mini Cooperach pędzących przez turyńskie metro, schody i dachy. „Włoska robota” z 1969 roku uczyniła z Mini Coopera symbol sprytu, zwinności i brytyjskiego humoru. Remake z 2003 roku tylko to potwierdziło.
Mini Cooper S z 1969 roku wyposażony był w silnik rzędowy czterocylindrowy o pojemności 1275cc i mocy około 76 KM. Napęd na przednie koła — co paradoksalnie ułatwiało akrobacje w wąskich przestrzeniach — i wymiary pozwalające na przejeżdżanie przez miejsca, gdzie inne samochody nie miały fizycznych szans. Remake z 2003 roku korzystał z nowego BMW Mini Cooper S z silnikiem 1,6-litrowym i kompresorem wytwarzającym 163 KM. Bagażnik w obu wersjach jest tworem wyłącznie teoretycznym, a komfort podróży dłuższej niż dwieście kilometrów pozostaje kwestią indywidualnej odporności.
„Włoska robota” należy do ulubionych filmów o napadach wszech czasów. Mini Cooper zyskał dzięki niej wymiar kulturowy, którego trudno przecenić — BMW przywróciło markę w 2001 roku i dziś jest to jeden z najlepiej rozpoznawalnych samochodów na świecie. Dziedzictwo filmowe okazało się bezcennym aktywem marketingowym, z którego wytwórnia i producent korzystają do dziś.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Mały, zwinny, ikoniczny. Najlepszy złodziej w historii kina jeździł właśnie tym.
Pontiac Trans Am „Bandit” — Smokey and the Bandit (1977)
Lata siedemdziesiąte. Południe Stanów Zjednoczonych. Burt Reynolds z wąsikiem, czarny Trans Am i pościg przez kilka stanów za piwem Coors. „Smokey and the Bandit” to kwintesencja kina CB-radia i południowego stylu życia, a czarno-złoty Trans Am stał się symbolem buntowniczości i wolności na czterech kółkach równie skutecznie, jak Harley-Davidson zrobił to dla motocyklistów.
Pontiac Firebird Trans Am z 1977 roku wyposażony był w silnik V8 o pojemności 6,6 litra i mocy około 200 KM — kryzys naftowy lat siedemdziesiątych dał się producentom silnie we znaki, i to w każdym calu specyfikacji. Charakterystyczne malowanie: czarny lakier, złoty ptak na masce, złote felgi i T-dachowe okno panoramiczne. Do zdjęć użyto czterech egzemplarzy; jeden ocalały wart jest dziś około 550 tysięcy dolarów.
Film zarobił trzysta milionów dolarów przy budżecie niespełna sześciu milionów — był jednym z największych hitów 1977 roku, ustępując w kasie jedynie „Gwiezdnym wojnom”. Pontiac Trans Am notował rekordowe wyniki sprzedaży po premierze. Burt Reynolds i Trans Am to w kulturze Południa USA połączenie nierozerwalne, mimo że sam aktor nigdy specjalnie nie ukrywał, że woli konie niż silniki.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Efekt Reynoldsa w pełnej krasie. Najfajniejszy przewoźnik piwa w historii kina.
Plymouth Fury „Christine” — Christine (1983)
A teraz coś z zupełnie innego porządku. Plymouth Fury 1958 o imieniu Christine to jedyny samochód na tej liście, który jest dosłownie zabójcą. Adaptacja powieści Stephena Kinga w reżyserii Johna Carpentera zamieniła czerwono-białe coupe w jedno z najbardziej niepokojących medium grozy w historii kina — i udowodniła, że przedmioty codziennego użytku mogą być najstraszliwszymi antagonistami.
Plymouth Fury z 1958 roku reprezentował estetykę późnych lat pięćdziesiątych w jej najbardziej kanciastym, chromowanym wydaniu. Silnik V8 318ci, charakterystyczne linie nadwozia typowe dla amerykańskiej motoryzacji tamtej epoki, wnętrze z czerwoną tapicerką — wszystko razem tworzyło pojazd piękny i niepokojący zarazem. Do produkcji użyto około dwudziestu czterech egzemplarzy w różnym stanie; filmowe triki z samoodbudowywaniem się Christiny realizowano przez nagrywanie procesu demontażu i odtwarzanie go od tyłu. Efekt był i jest zaskakująco przekonujący.
„Christine” zbudowała niszowy, ale intensywny fandom skupiający miłośników horrorów Kinga, kolekcjonerów klasycznych aut amerykańskich i po prostu wielbicieli tego szczególnego rodzaju grozy, który czyni z banalności coś przerażającego. Oryginalne egzemplarze z planu sprzedawane były za sto do stu pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Plymouth Fury rocznik 1958 jest dziś w powszechnej świadomości kojarzony przede wszystkim z Christiną — co mówi wiele o sile filmowego skojarzenia.
Wpływ na popkulturę: ★★★☆☆ — Trzy gwiazdki za wpływ na horror. Pięć za design z epoki. Minus dwie za tendencję do samodzielnego działania.
Ecto-1 (Cadillac Miller-Meteor) — Ghostbusters (1984)
Kiedy chcesz łapać duchy, potrzebujesz odpowiedniego transportu. Ecto-1 to przerobiona karetka pogotowia — Cadillac Miller-Meteor z 1959 roku — z syreną, lampami migającymi i sprzętem do ekstrakcji paranormalnych bytów zainstalowanym na dachu. Ghostbusters bez Ecto-1 to jak Batman bez Batmobila: technicznie możliwe, ale pozbawione sensu.
Cadillac Miller-Meteor Ambulance z 1959 roku napędzany był silnikiem V8 o pojemności 6,4 litra. Karoseria została mocno zmodyfikowana: sprzęt elektroniczny wątpliwego działania, specjalne lampy i syrena oraz charakterystyczne malowanie z napisem „ECTO-1” na burcie. W rzeczywistości pojazd był w opłakanym stanie w momencie zakupu do produkcji — ekipa naprawiała go na bieżąco przez cały czas zdjęć, co nadaje mu pewien dodatkowy urok. Manewrowanie taką maszyną po nowojorskich uliczkach to czysty spektakl, a spalanie silnika V8 z końca lat pięćdziesiątych jest liczba, o której lepiej nie myśleć przy dystrybutorze.
Ecto-1 to jedna z najbardziej rozpoznawalnych fikcyjnych karetek w historii popkultury. Zestaw LEGO, modele Hot Wheels, repliki w pełnej skali rozrzucone po całym świecie — zapotrzebowanie na Ecto-1 w dowolnym formacie nie słabnie od czterech dekad. Ghostbusters bez tego białego trupa z syreną i sprzętem na dachu po prostu nie istnieje.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Ikona absolutna. Karetka, która nigdy nie dowoziła pacjentów do szpitala, ale zawsze dowoziła widowisko do kina.
Lamborghini Countach — ogólnie za zajebistość 😉
Technicznie Countach nie jest samochodem z jednego konkretnego filmu, choć pojawia się w „Cannonball Run”, „Wilku z Wall Street” i dziesiątkach teledysków. Jest ikoną popkultury innego rodzaju — samochodem z plakatów. Praktycznie każdy chłopak urodzony między 1975 a 1995 rokiem miał plakat Countacha na ścianie. Przez dwa pokolenia ten samochód definiował pojęcie „supersamochód” dla dzieci, które nigdy na oczy nie widziały prawdziwego egzemplarza.
Lamborghini Countach produkowany od 1974 do 1988 roku wyposażony był w silnik V12 umieszczony pośrodku, o mocy od 370 do 455 KM zależnie od wersji. Projekt Marcello Gandiniego dla studia Bertone — klinowy, agresywny kształt, który wyglądał jak coś przybyłego z dalekiej przyszłości. Drzwi nożycowe stały się znakiem rozpoznawczym i obowiązującą modą przez całą dekadę. Widoczność z wnętrza była praktycznie zerowa, klimatyzacja działała słabo, a wejście i wyjście z pojazdu było sportem ekstremalnym — ale kto przy zdrowych zmysłach kupował Countacha dla komfortu?
Plakaty Countacha sprzedały się w setkach milionów egzemplarzy na całym świecie. Samochód stał się inspiracją dla projektantów, dla twórców gier wideo i dla całej motoryzacyjnej estetyki lat osiemdziesiątych. Lamborghini wiedziało, co robi — współczesny Countach LPI 800-4 z 2022 roku to bezpośredni hołd złożony oryginałowi. Żaden inny samochód na tej liście nie zdobył tylu serc bez udziału jednego konkretnego scenarzysty.
Wpływ na popkulturę: ★★★★★ — Nie tyle film, co kulturowy fenomen sam w sobie. Plakat na ścianie zrobił dla Lamborghini więcej niż jakikolwiek dział marketingu.
Ford Falcon XB GT „Interceptor” — Mad Max (1979)
Australia. Postapokalipsa. Max Rockatansky. I czarny Ford Falcon XB GT z superchargerem wypiętym przez otwór w masce jak metaliczna pięść gniewu. „Mad Max” nie tylko stworzył gatunek postapokaliptycznego road movie, ale zdefiniował estetykę „motoryzacji po końcu świata” — a V8 Interceptor jest absolutnym centrum tej estetyki.
Ford Falcon XB GT Coupe z 1973 roku przebudowany na potrzeby produkcji wyposażony był w silnik V8 351 Cleveland z superchargerem Weiand wychodzącym spektakularnie przez otwór wyciętym w masce. Czarny mat, obniżone zawieszenie, specjalny zderzak — całość tworzyła pojazd, który nie potrzebował dialogów, żeby przekazać jasny komunikat. Komfort podróży wynosił zero, klimatyzację zapewniał wiatr australijskiego pustkowia, a tankowanie stanowiło problem globalny w realiach świata Mad Maxa.
V8 Interceptor jest jednym z ulubionych tematów customowych budowniczych na całym świecie — supercharger przez maskę kopiowany jest w setkach projektów po dziś dzień. Oryginał „Pursuit Special” z 1979 roku po latach tułaczki został odrestaurowany i wystawiony w australijskim muzeum. Film nakręcony za 400 tysięcy dolarów zarobił na całym świecie ponad sto milionów — i przy okazji dał kulturze jeden z najbardziej rozpoznawalnych samochodów w historii kina gatunkowego.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Najlepszy pojazd na koniec świata. Polecany — ale koniecznie z zapasem paliwa.
Volkswagen T1/T2
Na zakończenie coś zupełnie innego. Volkswagen Type 2 — kultowy mikrobus znany jako hippie bus — to nie samochód z jednego konkretnego filmu, ale pojazd tak głęboko zakorzeniony w kulturze, że pojawia się dosłownie wszędzie: w „Little Miss Sunshine”, w „Into the Wild”, w muzyce, na plakatach, w reklamach podróży i marzeniach o wolności. Lista byłaby niepełna bez niego.
VW Transporter T1 i T2 wyposażony był w silnik boxer czterocylindrowy o pojemności od 1,2 do 1,6 litra i mocy między 25 a 50 KM — co nie brzmi imponująco, ale nikt nigdy nie kupował mikrobusu dla osiągów. Przednie szyby dzielone w modelu T1, prędkość maksymalna około 110 km/h, brak wspomagania kierownicy i skrzynia biegów wymagająca pewnej wprawy. Bezpieczeństwo bierne na poziomie „lepiej nie myśleć”. Za to wnętrze wystarczająco duże na rodzinę, psa, namioty, gitary i zapas do następnego festiwalu.
VW Bus ma jeden z najbardziej lojalnych fanbasów motoryzacyjnych na świecie. VW Bus Festival w Hanowerze gromadzi dziesiątki tysięcy entuzjastów co roku. Elektryczny ID.Buzz z 2022 roku to próba Volkswagena powrotu do korzeni, wykonana zaskakująco nieźle. W filmie „Little Miss Sunshine” żółty mikrobus stał się metaforą rodzinnego bałaganu i bezwarunkowej miłości jednocześnie — i chyba właśnie to mówi wszystko o tym, czym jest VW Bus w kulturze.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Samochód, który uczynił wolność dostępną nawet jadąc osiemdziesiąt na godzinę.
(Bonus) Fiat 125p — Zmiennicy (1986–1987)
Na koniec coś dla tych, którzy mają dość hollywoodzkiego blasku i wolą popkulturę z polskim rodowodem. Fiat 125p, znany powszechnie jako Duży Fiat, to samochód, który w serialu „Zmiennicy” Stanisława Barei stał się czymś znacznie więcej niż taksówką — stał się ruchomą sceną absurdu, biurokracji i codziennej PRL-owskiej rzeczywistości. Bareja wiedział, co robi: żaden inny pojazd nie pasowałby do jego wizji lepiej niż ten konkretny samochód, w tym konkretnym kolorze, na tych konkretnych ulicach.
Fiat 125p produkowany był w Polsce od 1967 roku na licencji włoskiej, w FSO na Żeraniu. Silnik czterocylindrowy o pojemności 1,3 lub 1,5 litra, moc między 60 a 75 KM, napęd na tylne koła. W wersji taksówkarskiej malowany na zółty kolor. Komfort podróży zależał głównie od stanu nawierzchni, ogrzewanie działało z opóźnieniem, a dźwięk silnika przy zimnym rozruchu był osobnym doświadczeniem akustycznym.
Serial Barei uchwycił w tym samochodzie coś, co trudno opisać słowami — Polskę lat osiemdziesiątych w jej codziennym, niefiltrowanym wydaniu: kolejki, kombinowanie, filozoficzne rozmowy na tylnym siedzeniu i kierowców, którzy wiedzieli o życiu więcej niż niejeden profesor. Duży Fiat w wydaniu taksówkarskim jest dziś tak silnie zakodowany w polskiej pamięci zbiorowej, że każde pojawienie się tego modelu na ekranie wywołuje natychmiastowe skojarzenie z Barejowskim klimatem. To rzadki przypadek samochodu, który stał się nośnikiem całej epoki — nie przez osiągi ani design, ale przez to, co działo się wewnątrz i wokół niego.
Wpływ na popkulturę: ★★★★☆ — Cztery gwiazdki za bycie najbardziej polskim samochodem filmowym w historii. Piąta gwiazdka odpadła przy zimnym rozruchu.
Na koniec…
Piętnaście aut i piętnaście historii, które razem układają się w coś więcej niż tylko listę fajnych pojazdów. Samochód w filmie to nie rekwizyt — to nośnik emocji, symbol postaci, często niemal samodzielny aktor. DeLorean bez „Powrotu do przyszłości” byłby dziś zapomnianym bankrutem motoryzacyjnym lat osiemdziesiątych. DB5 bez Bonda — pięknym, ale niszowym brytyjskim klasykiem. Batmobil bez Burtona po prostu by nie istniał w tej formie. Każdy z tych pojazdów był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, z odpowiednim reżyserem i właściwą kamerą skierowaną w jego stronę.
Co ciekawe, nie wszystkie te samochody były dobre w tradycyjnym sensie. DeLorean był awaryjny, Christine mordowała, KITT był seryjnym produkcyjnym Pontiakiem udającym superbohatera. A jednak żaden z nich nie potrzebował dobrej recenzji w motoryzacyjnym magazynie — wystarczyło jedno dobre ujęcie i odpowiednia muzyka w tle. Filmowa nieśmiertelność ma swoje własne reguły.
Który z tych samochodów jest Twoim absolutnym numerem jeden i dlaczego? A może na tej liście zabrakło pojazdu, który Twoim zdaniem zasługuje na miejsce w motoryzacyjnym panteonie popkultury? Może jakiś samochód z gry wideo, serialu animowanego albo klasyk, o którym wszyscy zapomnieli? Napisz w komentarzach — chętnie podyskutujemy, które filmowe auto zasługuje na miejsce w kolekcji, a które lepiej podziwiać wyłącznie na ekranie.

