Nintendo NES

Pooyan (1982)

O KURNA, DZISIAJ BĘDZIE POYAN. Pooyan, kurwa. Tak, dobrze przeczytałeś. Nie „Pojan”, nie „Poojanek”, tylko PO-O-YAN, jakby ktoś próbował powiedzieć „pupil” i „kołczan” w jednym jebanym pierdolniętym odgłosie, wydanym po trzech kartonach mleka z datą ważności z 2003 roku i porannej sesji w kiblu po kebabie z budki pod monopolowym.

Brzmi dziwnie?

No to się, kurwa, trzymaj, bo ten tytuł to nie tylko dziwność — to cały karnawał rozpierdolu pod narkozą zrobiony przez Konami, zanim zaczęli się bawić w skradankowe dramy z kartonami na łbie. Tak, to ci sami goście co od Castlevanii, Metal Geara i innych gier, które ci wyjebały mózg z czaszki jak zły hydraulik wyrywa kaloryfer łomem. Ale zanim był Snake i jego skradanie w krzakach z twarzą jak spocony worek ziemniaków, było Pooyan. I Pooyan to nie jest zwykła gra. To, kurwa, INTERAKTYWNA HALUCYNACJA , to opowieść o lojalnej świni-matce, która zapierdala z  łukiem w windzie i próbuje uchronić swoje prosiaki przed hordą pojebanych wilków na balonach. Tak, przeczytałeś dobrze – świnia w windzie z łukiem. Nie, nie masz udaru. To się naprawdę dzieje.

pooyan 1983

Grasz jako mama-świnia, która wygląda jakby uciekła z kreskówki dla dzieci po ostrym tripie na grzybach, i ta świnia musi bronić swojej rodziny przed wilkami, które założyły jebane latające szwadrony śmierci na balonach. Wilki nie strzelają, nie rzucają granatami, nie mają karabinów – nie. One po prostu lecą na tych jebanych balonach z gębami jakby właśnie wyszły z czarno-białej kreskówki z lat 30., i próbują się do nas dostać.

A ty? Ty zjebanym celownikiem próbujesz ich ściągnąć z powietrza jak jebany John Rambo po kursie u Świnki Peppy. I gra ci nie odpuszcza. Zaczynasz myśleć: „Okej, to tylko świnia, wilki, balony, będzie lekko” – a tu nagle gra ci sra do ryja spiralą przeciwników, prędkością i poziomem chaosu, jakby arcade’owy piekielny DJ wziął tonę amfetaminy i powiedział: „TO JEST MÓJ SET!” i odpalił twoje życie jak discopolową bombę w rytmie śmierci.

I muzyczka? No kurwa, to nie jest soundtrack, to jest jebany zgrzyt radości i obłędu. To dźwięki, które brzmią jakby MIDI się naćpało i poszło na dyskotekę w chlewie, a wilki tańczyły pogo z kaczkami. Więc jak ktoś ci kiedyś powie, że Pooyan to tylko „prosta giereczka”, to z liścia w pysk. To gra, która z jednej strony wygląda jakby ją rysował uczeń przedszkola po zderzeniu z lodówką, ale z drugiej – jebie cię po mózgu jakbyś grał w Contra Hard Mode związaną ręką. To nie jest gra. To rytuał. To święta wojna pomiędzy świnią a latającą dziczą, to symfonia ryku, balonów i matczynej furii. To, kurwa, POOYAN.

Wchodzisz do tej gry i nie wiesz, co się dzieje. Świnia, winda, wilki na balonach. Pojebany sen po dwóch kubełkach KFC i gazowanej żubrówce? Nie, to klasyka z automatów, która pierdoli ci mózg tak skutecznie, że zaczynasz się zastanawiać, czy dzieciństwo to nie był przypadkiem trip na kwasie.

Tutaj nie ma pierdolenia się z fabułą, cutscenek, złożonych systemów. Masz level i masz PRZEŻYĆ. I teraz uważaj, bo są dwa rodzaje etapów. I obie opcje to jak wybór między kopniakiem w jaja, a zderzeniem czołowym z pociągiem pełnym wilków z ADHD.

ETAP Z BALONAMI NA DÓŁ — ZJAZD DO PIEKŁA

Pooyan FC · Famicom

Wilki spierdalają na balonach z nieba. Skaczą, lecą, kurwa dryfują jakby dostali zniżkę na loty Ryanairem. I ty, świnia-matka, nie masz zamiaru patrzeć

Winda w górę, winda w dół, jeb łukiem. STRZAŁ W RYJ. STRZAŁ W RYJ. STRZAŁ W BALON.
A jak trafisz balon, to wilk napierdala w ziemię z takim impetem, że se wyjebałby wszystkie mleczaki i jeszcze dwa siekacze z zapasu. 

I teraz uważaj — nie możesz dopuścić, żeby się wspięli do twojej windy, bo jak już jeden wlazł, to puka ci w ramię i mówi:
„Siema, mordo, koniec gry, całuj prosiaki na pożegnanie.”
I gra kończy się szybciej niż Twoje konto OnlyFans po weryfikacji wieku.

ETAP Z BALONAMI DO GÓRY — EKSPRES DO NIEBA, KURWA

pooyan

No i tutaj Konami robi fikołka. Teraz wilki są na dole i chcą WZBIĆ SIĘ NA SZCZYT. Lecą do góry jak pierdolone dmuchane zombie. Jakby mieli hel w dupie i parcie na szkło. A ty, znowu, w windzie. Masz łuk, masz strzały i znowu robisz krwawą rzeź, jakbyś był John Rambo przebrany za lochę z animacji Disneya po rozwodzie.

Ale UWAGA! Ten etap jest bardziej wkurwiający niż Windows XP wywalający niebiseki ekran śmierci chuj wie z jakiego powodu. Tu wilki mają turbo balony i rozpęd jak po czwartym Red Bullu. I jeszcze czasem wypierdalają ci w twarz z kamienia albo mięsa czy innej popierdółki, żeby cię zdekoncentrować. Gra traktuje cię jak gówno. I dobrze. Masz się wkurwić i grać dalej.

DLACZEGO TO TAKIE GENIALNE?

Bo Pooyan to nie jest jakaś tam pierdolona giereczka na chillku, co ją odpalasz po pracy z kubkiem melisy i marzeniami o emeryturze.
To jest egzamin na bycie człowiekiem. Taki prawdziwy, surowy, jak poranny kloc po imprezie na tanim piwie i surowym kebabie.

Tu nie ma miejsca na sentymenty, nie ma miejsca na błędy, nie ma kurwa miejsca nawet na oddychanie. Albo idziesz jak dzik po asfalcie i robisz rzeźnię z wilczych wnętrzności, albo kończysz jako tłuszcz w ich zupie.

Nie ma sejwów.
Nie ma checkpointów.
Nie ma „ojoj, zginąłem, ale może mnie gra przytuli i pozwoli spróbować jeszcze raz z tego samego momentu”.

CHUJ.
Masz trzy życia, jak Jezus, Mario i Luigi.
I wypierdalasz do walki jak ostatni obrońca chlewu narodowego przed furą wilków na dopalaczach.

POOYAN to klasyk. Nie pytaj, czemu działa. Po prostu działa. Jak bimber z kablówki – wypala gardło, ale chcesz więcej.

Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę bez problemów znajdziecie na jednej z tych stron.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 
4.7
Niezła
Pooyan

Prosiak kontra wilki – łuk, balon i pełen absurd

🕹 Konami📅 198245 min
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
Pooyan
Grafika4
Muzyka4
Gameplay6
Plusy
  • Oryginalny pomysł i humorystyczny klimat
  • Prosta, wciągająca mechanika strzelania
  • Charakterystyczna oprawa i animacje
Minusy
  • Powtarzalność rozgrywki
  • Rosnący poziom trudności
  • Ograniczona różnorodność
Podsumowanie

Nietypowy arcade z humorem – prosty i wciągający, ale szybko staje się powtarzalny i trudny.

Może cię zainteresować:

Bittboy: Poprawiamy partycje na karcie MicroSD

Kabson

Uaktywniamy ukryty easter egg w Notepad++

Kabson

The Ultimate Stuntman (1990)

Kabson

Polacy nie gęsi: Chłopaki nie płaczą (2005)

Kabson

Денди – rosyjski król 8-bitów. Pegasus zza wschodniej granicy

Emumaniak

Operation Wolf (1987)

Kabson

Zostaw komentarz