Opisywana dziś gra to remake wydany w 2008 roku, będący odświeżoną wersją oryginalnego Baroque, które pierwotnie ukazało się na konsolę Sega Saturn. Nowa edycja została przygotowana przez studio Sting Entertainment i początkowo planowano jej ekskluzywną premierę w Japonii. Ostatecznie jednak trafiła także na rynek amerykański – Atlus USA wydało grę 8 kwietnia 2008 roku na konsole PlayStation 2 oraz Wii. 15 sierpnia tego samego roku gra pojawiła się w Europie.
Fabuła
14 maja 2032 roku doszło do tajemniczego kataklizmu, znanego jako Płomień (ang. The Blaze), który rozerwał strukturę rzeczywistości, deformując świat w coś obcego, przerażającego i pozbawionego logicznego porządku. Ziemia stała się jałową, opustoszałą krainą pełną wynaturzeń – zarówno fizycznych, jak i duchowych. W tej zdeformowanej rzeczywistości, aby móc w ogóle istnieć, ludzie również musieli ulec zniekształceniu – ich ciała i umysły nie przypominają już tego, czym były wcześniej.
W tej właśnie rzeczywistości budzi się protagonista – niemy, pozbawiony wspomnień człowiek, którego jedynym odczuciem jest głęboko zakorzenione, niezrozumiałe poczucie winy. Bez żadnych wskazówek czy zrozumienia własnej przeszłości, bohater rusza przed siebie, aż dociera pod Neuro Tower – tajemniczą, żyjącą konstrukcję, której wnętrze nieustannie się zmienia. To właśnie tutaj objawia mu się Archanioł – eteryczna istota, która oznajmia, że za obecny stan świata odpowiada on sam. Jedyną drogą odkupienia tej winy jest zejście na samo dno wieży i zniszczenie Boga Absolutu – istoty, która w jakiś sposób związana jest z całym tym kosmicznym chaosem. By tego dokonać, protagonista otrzymuje Angelic Rifle – potężny karabin o boskim pochodzeniu, który potrafi unicestwić każde stworzenie jednym strzałem. Problem w tym, że broń ma zaledwie pięć nabojów – i nikt nie mówi, co dalej.
Gdy po raz pierwszy odpalasz grę, zostajesz wrzucony w ten świat bez jakichkolwiek wyjaśnień. Nie wiesz, kim jesteś, gdzie się znajdujesz, ani co właściwie masz robić. Archanioł rzuca ci enigmatyczne polecenie – „zejdź do wieży” – ale nie daje żadnych wskazówek, jak ją znaleźć. Twoja mapa jest równie bezużyteczna. Zaczynasz więc błąkać się po pustkowiu, napotykając postacie, które raczej zagęszczają atmosferę tajemnicy, niż cokolwiek tłumaczą. Każda z nich mówi jedno, niepokojące zdanie, po czym milknie. Dopiero po dłuższym czasie trafiasz na właściwe miejsce – wejście do Neuro Tower. I choć osiągnąłeś pierwszy cel, szybko uświadamiasz sobie, że to dopiero początek piekielnie trudnej i niejasnej podróży.
Świat Baroque nie daje graczowi żadnej taryfy ulgowej. To narracja oparta na domysłach, symbolice i metaforach. Zamiast prowadzenia za rękę – chaos, tajemnica i śmierć, która nie oznacza końca, lecz jedynie kolejny krok w spiralnym tańcu odkupienia. Gra nie podaje odpowiedzi na tacy – trzeba je wygrzebać samodzielnie, krok po kroku, ginąc raz za razem i mając nadzieję, że z każdą śmiercią jesteśmy bliżej prawdy. To właśnie Baroque – brutalna, dziwna i niepokojąco osobista podróż przez piekło wewnętrzne.
Rozgrywka
W Baroque jedyną wyraźnie nakreśloną misją jest boski rozkaz Archanioła: zejść na dno Neuro Tower i zabić Boga Absolutu. To wszystko. Żadnych dalszych wskazówek, samouczków czy celów pobocznych – jesteś rzucony na głęboką wodę i masz radzić sobie sam. Gra w żaden sposób nie wyjaśnia podstawowych mechanik – ani jak się poruszać, ani jak walczyć, ani jak korzystać z ekwipunku. Nie ma nawet zakładki „pomoc” w menu. Pierwszy kontakt z rozgrywką przypomina rozpaczliwe naciskanie wszystkich dostępnych przycisków w nadziei, że któryś z nich pozwoli ci nie zginąć od razu.
A kiedy już – po dłuższej chwili lub może godzinie – uda ci się zrozumieć podstawy i stawisz czoła potworom w wieży, przychodzi zimny prysznic. Niezależnie od tego, czy zginiesz, czy jakimś cudem przejdziesz całą wieżę, rezultat jest ten sam: wracasz do punktu wyjścia. Na poziomie pierwszym. Bez żadnych przedmiotów. Z pustym ekwipunkiem i doświadczeniem. Wszystko przepada. Tylko kilka przedmiotów, które wcześniej świadomie oddałeś do specjalnej „kuli świadomości”, może być odzyskanych przy kolejnym podejściu. Cała reszta? Stracona bezpowrotnie..
To nie jest przypadek ani „kara” za porażkę – to centralny, świadomy fundament rozgrywki. Gra nie oferuje żadnego tradycyjnego poczucia postępu. Nie ma tu ani systemu zapisu, ani stałych statystyk postaci, ani zabezpieczeń na wypadek porażki. Każde podejście do Neuro Tower to osobna próba, której głównym celem nie jest osiągnięcie końca, lecz… zrozumienie. A może nawet – pogodzenie się z własną porażką i nauka czerpania przyjemności z samego procesu, nie efektu końcowego.
Z tej perspektywy Baroque to gra radykalna, która całkowicie odcina się od oczekiwań graczy przyzwyczajonych do klasycznych JRPG-ów, takich jak Final Fantasy czy Dragon Quest. Tam rozwijasz postać, gromadzisz ekwipunek, zapisujesz stan gry co kilka kroków i wiesz, że każda walka przybliża cię do ostatecznego celu. Baroque odrzuca to wszystko. Tu śmierć nie jest porażką – jest rytuałem oczyszczenia, elementem opowieści. Przejście wieży również nie jest zwycięstwem – to jedynie kolejny etap cyklu.
Ostatecznie, gra wymaga zmiany sposobu myślenia. Baroque trzeba postrzegać nie jako grę z nagrodami i wyzwaniami, ale jako enigmatyczny rytuał, który z każdym powtórzeniem daje szansę na zrozumienie czegoś więcej – o świecie, o bohaterze… a może i o samym graczu.
Moim zdaniem sam rdzeń rozgrywki jest naprawdę ciekawy. Taki tytuł rogue like, połączony z fabułą opowiedzianą w stylu From Software. W ten sposób Baroque wyznacza własne, bezkompromisowe ścieżki: jesteś sam, pozbawiony wskazówek, wystawiony na próbę. Jeśli chcesz odnaleźć sens – musisz go sam stworzyć. Jeśli chcesz zrozumieć – musisz umrzeć setki razy. I to właśnie jest sedno Baroque – brutalna, osobista lekcja o winie, walce i niemożności ucieczki od konsekwencji.
Wykonanie
Na początku, jeśli jesteś przyzwyczajony do jaskrawych, pełnych detali RPG, takich jak Final Fantasy, Baroque może cię zaskoczyć i nawet odrzucić. Gra nie oferuje efektownej grafiki ani spektakularnych, barwnych krajobrazów. Tekstury są proste, a sama wizualizacja jest dość surowa, z wyraźnymi niedoskonałościami. Na ekranie cały czas widoczny jest filtr statyczny z czarnym szumem, co nadaje grze surrealistyczną atmosferę, ale również sprawia, że wizualna jakość jest rozmyta i mniej wyrazista. Monochromatyczność świata jeszcze bardziej potęguje ten efekt, czyniąc go bardziej sennym niż zachwycającym wizualnie.
Jednak po kilku godzinach grania, gdy już zanurzysz się w tej unikalnej rzeczywistości, wykonanie gry zaczyna idealnie współgrać z jej klimatem. Zamiast oczekiwać tradycyjnej estetyki, doceniasz, jak surowa grafika, z jej prostotą i mrocznym szumem, podkreśla poczucie zagubienia i niepewności, które dominują w tej opowieści. Baroque nie stara się być wizualnie oszałamiające, ale raczej przenosi cię do świata, który jest pełen chaosu i niepokoju, a taki minimalizm tylko wzmacnia te wrażenia. Gra staje się więc bardziej atmosferyczna, a jej wykonanie – choć początkowo może wydawać się niedopracowane – ostatecznie doskonale pasuje do mrocznego, surrealistycznego klimatu, który twórcy chcieli stworzyć
Galeria: Baroque
Baroque dzisiaj.
Dla fanów gier typu rogue-like, jest to doskonała okazja, by spróbować tej niedocenianej i uzależniającej niszy gatunkowej. Baroque samo w sobie jest bardzo prostym technicznie tytułem, w którym zginiecie naprawdę setki razy. Ale jeżeli lubicie tego typu tytuły…to gra dla Was.
- 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
- 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Co więcej, gra działa bez większych problemów na emulatorze PCSX2.
Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !
Na zakończenie mam dla was mały bonus:
Variatkowo Retexture Project: Baroque
Przygotowałem paczkę ulepszonych tekstur do w wersji na PlayStation 2, która znacząco poprawia jakość wizualną tytułu. Paczkę możecie pobrać z naszego forum.
Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !
Dungeon crawler, który lubi, gdy cierpisz

- Mroczny, unikalny klimat i psychodeliczna fabuła
- System roguelike – każda śmierć ma znaczenie
- Nietypowe podejście do narracji i odkrywania historii
- Wysoki poziom trudności i brak wyjaśnień
- Powtarzalność lochów
- Surowa oprawa graficzna
Nietypowy, mroczny roguelike z ciekawą fabułą, ale trudny, powtarzalny i mało przystępny











