Wyobraź sobie: rok 2049, zrujnowane Tokio pełne mutantów, biologicznej broni i labiryntów, które zmieniają się za każdym razem jak koszmar po nieprzespanej nocy. Wciskasz start i nagle wcielasz się w Amber, Kadie albo Tokio – androidy do zabijania, które muszą przetrwać w świecie, gdzie każdy korytarz to nowa pułapka.
Crimson Tears to gra, która na pierwszy rzut oka wygląda jak typowa bijatyka z ery PlayStation 2, ale szybko okazuje się czymś więcej – miksturą roguelike’a, eksploracji lochów i czystej, brutalnej akcji.
Jeśli lubiłeś Devil May Cry za styl, Diablo za żmudne zbieranie łupów albo wczesne odsłony Souls za wymagającą rozgrywkę, ten tytuł może wciągnąć cię jak czarna dziura.
Dlaczego fani starszych gier akcji powinni się nim zainteresować? Bo Crimson Tears to prekursor wielu mechanik, które dziś widzimy w hitach. Proceduralnie generowane lochy? Są. Wymagający system walki ze wskaźnikiem przegrzania? Jest. A wszystko to w stylu cel-shading, który nie zestarzał się tak jak większość tytułów z tamtej epoki.
Czytając mój wywód do końca sam zrozumiesz, dlaczego ta gra zasługuje na chwilę Twojej uwagi.
Spis treści
Twórcy i data wydania
Za Crimson Tears stoi Dream Factory – studio, które wcześniej dało nam Ehrgeiz (pamiętacie tę bijatykę z postaciami z Final Fantasy?) i miało wyraźną smykałkę do mieszania gatunków. Crimson Tears było jednym z ostatnich oryginalnych projektów studia przed jego zamknięciem.
Wydawcami byli Spike w Japonii i Capcom w Ameryce Północnej – połączenie brzmiące jak przepis na sukces, bo Capcom rządził wtedy sceną dzięki Resident Evil i Devil May Cry. Gra ukazała się w Japonii 22 kwietnia 2004 roku, w Ameryce Północnej 21 lipca tego samego roku, a w Europie 5 listopada. Ekskluzywnie na PlayStation 2 – konsoli, która w tamtych latach była królową hybrydowych gier akcji i wczesnych jRPG-ów.
Epoka? PS2 na pełnych obrotach: God of War dopiero startował, Kingdom Hearts mieszał Disneya z Final Fantasy, a takie tytuły jak Chaos Legion czy Drakengard eksperymentowały z mroczną akcją. Crimson Tears wpisywało się w ten klimat idealnie, ale… jakoś umknęło szerszej publiczności. Szkoda, bo to prawdziwa perełka.
Fabuła
Akcja rozgrywa się w Tokio roku 2049. Potężna korporacja A.R.M.A. bawi się w Boga, tworząc humanoidalne organizmy i biologiczną broń. Nagle wybucha chaos – mutanci zalewają ulice, miasto popada w ruinę. Nasi bohaterowie, Amber, Kadie i Tokio, budzą się w laboratorium. Są tak zwanymi „mutanoidami” – i maszynami wojennymi z resztkami ludzkiej duszy. Amber uwalnia resztę, a ich misja staje się jasna: znaleźć zaginionego doktora Kosugiego, który jest dla trójki kimś w rodzaju ojca, rozwikłać tajemnicę labiryntów i przetrwać w świecie, gdzie potwory mnożą się w zastraszającym tempie.
Świat gry to postapokaliptyczne Tokio: opuszczone garaże, zrujnowane ulice, tunele i fabryki pełne robotów oraz mutantów. Przerywniki filmowe utrzymane są w stylu tanich OVA anime – pełne dramatycznych póz, telepatycznej przewodniczki Lany i dialogów rodem z sobotniej kreskówki. Historia kręci się wokół tożsamości bohaterów, ich skrawków człowieczeństwa i walki z systemem, który ich stworzył. Nie jest to może poziom Ghost in the Shell, ale ma swój klimat – pytania o człowieczeństwo, zemstę i przetrwanie są tu jak najbardziej na miejscu.
Kampania trwa od dziesięciu do piętnastu godzin, co w zupełności wystarczy, by wciągnąć się w historię. A proceduralnie generowane lochy sprawiają, że każde kolejne podejście to nieco inna przygoda.
Rozgrywka
Tu serce gry bije najmocniej – i najbrutalniej. Crimson Tears to bijatyka spotykająca roguelike’owe eksplorowanie lochów. Każde wejście do podziemi to nowa mapa generowana z gotowych szablonów: inne pomieszczenia, nowe pułapki, odmienne zestawy wrogów. Poziomy są płaskie, jak w klasycznych lochach, ale walka odbywa się w czasie rzeczywistym – zero tur, wyłącznie czysta akcja.
Mechaniki walki? Dwa przyciski ataku (słaby i mocny), blok z możliwością kontrowania, specjalne techniki pompujące wskaźnik przegrzania. Im więcej walczysz, tym wskaźnik rośnie – przegrzej postać, a ataki stają się dwukrotnie silniejsze, ale obrona spada, punkty życia lecą w dół, a obraz zaczyna się rozmywać. Musisz zarządzać środkami chłodzącymi (maksymalnie pięć miejsc na dany typ przedmiotu). Podejście do wroga od tyłu, zanim nas zauważy, kończy się natychmiastowym uśmierceniem.
System rozwoju postaci odbywa się w bazie wypadowej – opuszczonym garażu w Tokio. Wybierasz jedną postać na wyprawę do lochów, reszta czeka. Zginiecie? Możesz wysłać drugą postać z misją ratunkową – masz ograniczony czas, ale oboje zdobywają doświadczenie. Zawalisz i to podejście? Oboje wypadają na chwilę z gry, a ty grasz trzecią. Ten system zachęca do rotacji i budowania różnorodnych strategii: Amber jest wszechstronna, Tokio sprawdza się jako strzelec, Kadie dominuje wstarciach bezpośrednich. Eksploracja wymaga znajdowania kluczy do wind, a punkty zapisu pojawiają się losowo jako łupy – frustrujące, ale uczciwe.
Na początku gra może nużyć – słabi wrogowie, powtarzające się pomieszczenia. Ale po godzinie rozkręca się w adrenaliniowy rollercoaster. Kamera ustawiona niczym w horrorze przeżycia potrafi irytować – wchodzisz do pokoju i nagle zasadzka od tyłu. Jednak nauka schematów zachowań wrogów (każdy ma unikalne sygnały wizualne i dźwiękowe zapowiadające atak) daje satysfakcję porównywalną z Dark Souls. Trudność jest wysoka, ale uczciwa – brak punktów kontrolnych, a starcie z bossem po porażce zaczyna się przy połowie punktów życia. Dla wytrwałych: do odblokowania czekają dodatkowe lochy z wrogami na najwyższym poziomie trudności i kostiumy z gier Capcom – Ryu, Chun-Li.
Wykonanie gry
Grafika w stylu cel-shading wygląda jak anime OVA. Postacie są stylowe, animacje płynne – kombosy i powietrzne juggle robią wrażenie. Lochy są zróżnicowane: tunele, fabryki, autostrady z migającymi reflektorami. Na PlayStation 2 gra trzyma sześćdziesiąt klatek na sekundę podczas walki, choć przy większej liczbie wrogów zdarza się spowolnienie. Cel-cieniowanie zestarzało się znacznie lepiej niż na przykład tekstury z GTA: San Andreas – nadal wygląda charakternie.
Muzyka jest elektroniczna, cyberpunkowa, dopasowana do klimatu i dynamicznie reagująca na walkę. Udźwiękowienie trzyma poziom: angielski dubbing w przerywnikach jest przeciętny, ale zabawny, a dźwiękowe sygnały ataków wrogów potrafią uratować skórę. Technicznie gra nosi ograniczenia epoki PS2 – mała baza, brak trybu sieciowego. Za to emulacja na PCSX2 robi cuda: wysoka rozdzielczość, stabilne sześćdziesiąt klatek.
Przygotowaliśmy nawet tekstury HD do tego tytułu:
Możecie je pobrać z naszego forum.
Oceny i odbiór
Media przyjęły grę chłodno: Metacritic 62/100, zaledwie trzynaście procent recenzji pozytywnych, większość mieszanych. GameSpot chwalił, że gra rozkręca się z czasem. IGN ocenił ją jako solidną, ale zauważył, że sequel miałby potencjał. Krytycy narzekali na powtarzalność, ustawienie kamery i brak punktów kontrolnych. Jednocześnie doceniali styl, system walki i proceduralność lochów.
Gracze wystawili średnią ocenę 7,0. Na GameFAQs opinie były podzielone: jedni dawali dziewiątkę, nazywając tytuł niedocenionym dziełem w stylu RPG akcji, inni zatrzymywali się na piątce z powodu powtarzalności. Fani roguelike’ów i bijatyk pokochali grę – krążą po forach opinie w rodzaju „uzależniający ukryty skarb” i „Souls-like przed Soulsami”.
Podsumowanie
Crimson Tears to solidne osiem na dziesięć dla koneserów gatunku. Mocne strony to unikalny mix gatunków, satysfakcjonujący system walki i wysoka regrywalność lochów. Słabości to pewna powtarzalność, kamera i żmudny wczesny etap gry. Tytuł idealny dla fanów Hades (proceduralność), God Hand (styl) czy Nioh (budowanie postaci). Krótki, ale intensywny – świetny na weekendową sesję.
Jeśli nigdy nie słyszałeś o Crimson Tears, to właśnie dlatego warto: to zagubiony skarb PlayStation 2, który udowadnia, że dobre gry nie umierają.
Jak koniecznie chcesz zobaczyć Crimson Tears to bez problemów uruchomisz ją na emulatorze PCSX2.
Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:- 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
- 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !
Perełka, jak uwielbiasz chodzić po kanałach...

- Klimatyczny, mroczny świat sci-fi
- Satysfakcjonujący system walki wręcz
- Możliwość rozwoju postaci i stylu gry
- Powtarzalne lokacje (ciągle podobne korytarze)
- Kamera potrafi przeszkadzać
- Fabuła jest dość szczątkowa
Surowy, klimatyczny action RPG z dobrą walką, ale cierpiący na powtarzalność i ograniczoną narrację.







