PlayStation 2

Sub Rebellion (2002)

Hej, retro-entuzjaści i łowcy okazji! W moim niekończącym się polowaniu na te gry z PlayStation 2, które zbierają kurz w piwnicach, leżą na strychach albo wiszą na Allegro za cenę paczki gumy do żucia, natknąłem się na coś, o czym świat zapomniał szybciej niż o hitach z ery Y2K. Mówię o Sub Rebellion, znanej też w Japonii jako U: Underwater Unit – bo czemu nie dodać trochę tajemniczego „U” do tytułu, żeby brzmiało jak tajny projekt z Area 51. Wydana w 2002 roku przez Irem, tych samych gości od legendarnego R-Type, a rozwinięta przez Racjin (pamiętacie Snowboard Kids czy remake SaGa 2 na DS-a?), to gra, która niby nie aspiruje do tronu obok God of War czy Final Fantasy, ale potrafi wciągnąć jak wir wodny. Jakbyście znaleźli w starym kartonie nie tylko grę, ale i bonusową paczkę Chio Chipsów z ukrytą nagrodą w środku.

Sub Rebellion (2002)

Fabuła? Klasyka post-apo z mokrym twistem. Wyobraźcie sobie: wielkie trzęsienie ziemi zalewa pół planety, kontynenty toną, a ludzkość walczy o przetrwanie pod wodą. Ty wcielasz się w pilota super-zaawansowanej łodzi podwodnej, która ma ocalić resztki cywilizacji przed wrogimi frakcjami i morskimi potworami. To jak miks Waterworld Kevina Costnera (bez jego drewnianego aktorstwa) z nutką Ecco the Dolphin, tylko zamiast uroczego delfinka masz stalową bestię uzbrojoną po zęby. Albo jak Starfox, ale zamiast kosmosu – głębiny oceanu, gdzie zamiast laserów strzelasz torpedami, a zamiast barrel rolli robisz uniki przed minami. I powiem Wam, ta fabuła podawana przez ściany tekstu i statyczne cutscenki trochę przynudza, jakby scenarzyści pisali to podczas drzemki, ale klimat zatopionego świata wciąga – zwłaszcza kiedy nurkujesz w ruinach dawnych miast, pełnych ech przeszłości.

Rdzeniem zabawy jest manewrowanie tą podwodną krową przez misje, gdzie mieszasz walkę z eksploracją. Sterowanie jest zaskakująco płynne – sub reaguje jak prawdziwy okręt, z inercją, która sprawia, że czujesz wagę maszyny, a uniki przed torpedami za pomocą triggerów dają kopa adrenaliny większy niż kawa o poranku. Możesz upgrade’ować broń: od podstawowych torped po zaawansowane miny, lasery czy nawet drony – wszystko to zbierasz z wraków lub kupujesz w bazie. Co fajne, gra nie ogranicza się do podwodnych głębin; czasem wynurzasz się na powierzchnię, żeby rozwalić statki powietrzne czy instalacje lądowe, i nagle czujesz się jak w Ace Combat, tylko z mokrymi butami.

Ale prawdziwy hit to sonar – serio, to jak gadżet z filmu Predator spotyka radar z Metroid Prime. Puszczasz ping, i bum: mapa ożywa siatką konturów, ukazując ukrytych wrogów, skarby, tajne przejścia czy nawet prądy wodne, które możesz wykorzystać do szybszego poruszania. To nie jest zwykły radar; to narzędzie, które wciąga w eksplorację, bo nagle każdy kąt oceanu kryje sekret. Jarałem się tym bardziej niż dzieciak przy pierwszym Pegasusie, bo to dodaje warstwy taktyki – zwłaszcza w misjach, gdzie musisz unikać wykrycia lub szukać zaginionych artefaktów.

Sub Rebellion (2002)

Misje są różnorodne, co ratuje grę przed monotonią. Raz śmigasz przez tropikalne rafy koralowe, unikając rekinów i min, potem walczysz w arktycznych lodach, gdzie lód pęka pod torpedami, a innym razem nurkujesz w mrocznych, klaustrofobicznych jaskiniach przypominających ruiny Atlantydy z Ecco. Bossowie to wisienka na torcie: od pojedynków z innymi subami po starcia z gigantycznymi morskimi bestiami, które wyglądają jakby uciekły z Pacific Rim, albo latającymi kolosami wymagającymi celowania w słabe punkty. Niektóre walki są frustrująco trudne – zwłaszcza jak zgubisz się w głębinach i umrzesz pod koniec misji – ale satysfakcja z pokonania ich jest jak wygrana w loterii.

Wizualnie? No, PS2 w 2002 roku miała lepsze momenty. Tekstury na subach i skałach są trochę mdłe, jak rozgotowany makaron, a modele wrogów nie powalają na kolana – brak detali sprawia, że czasem wszystko zlewa się w szarą breję. Ale efekty wodne, mgła głębinowa i dynamiczne oświetlenie dają radę, tworząc klimat tajemniczych oceanów. Nie jest to Shadow of the Colossus, ale na tamte czasy wystarcza, by wciągnąć w rozgrywkę.

Muzyka to mieszanka ambientowych, eterycznych dźwięków idealnych do spokojnej eksploracji – jakbyście słuchali soundtracku z podwodnego spa – z elektronicznymi bitami, które pompują krew podczas walk. Czasem mam flashbacki do Ace Combat, tylko zamiast nieba masz fale. Dźwięki? Sonarowe pingsy, eksplozje torped i okazjonalne dialogi (choć trochę niewyraźny) dodają smaku, a całość brzmi jak podkręcona ścieżka z filmu sci-fi z lat 90.

Jasne, nie wszystko pływa gładko. Fabuła jest płaska jak naleśnik, podawana przez nudne bloki tekstu bez emocji. Tempo gry bywa wolniejsze niż żółw na spacerze, co może irytować fanów szybkiej akcji jak w Devil May Cry. Trudność skacze jak delfin – czasem za łatwo, czasem frustrująco trudno, zwłaszcza bez checkpointów w dłuższych misjach. I ta powtarzalność: po paru godzinach strzelanie torpedami może zacząć nudzić, jeśli nie wciągnie cię eksploracja. Recenzje mieszane, średnia na Metacritic koło 65/100, co pokazuje, że to nie arcydzieło, ale solidny średniak.

Galeria:

Podsumowując: czy Sub Rebellion to ukryta perła na miarę Okami czy Ico? Nope, to bardziej taki McChicken w menu retro gamingu – nie fine dining, ale solidny, smaczny kąsek za grosze, który zaskoczy świeżością. Jeśli lubisz zapomniane tytuły, które oferują unikalny miks akcji, eksploracji i taktyki, a nie boisz się trochę archaicznej grafiki i wolniejszego tempa – łap to na eBayu czy Allegro za dychę. Da ci frajdę na kilka wieczorów, sprawi, że zapomnisz o mainstreamowych hitach, i może nawet wrócisz po więcej, jak po drugim McChickenie. W świecie, gdzie wszyscy gadają o remasterach, to miła odmiana – czysta, nieoszlifowana zabawa z ery PS2.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 

Gra działa bez większych problemów na emulatorze PCSX2.

7.4
Dobra
Sub Rebellion

Podwodna wojna… gdzie tempo jest jak w akwarium

🕹 Sega📅 20026-8h
Ocena czytelników
4.0 / 5 (1 głos)
Sub Rebellion
Grafika7
Muzyka7
Gameplay8
Plusy
  • Nietypowy klimat podwodnych bitew
  • Taktyczne podejście do walki i manewrowania
  • Spokojniejsze tempo wyróżnia się na tle innych gier akcji
Minusy
  • Wolna i momentami nużąca rozgrywka
  • Mała różnorodność misji
  • Przeciętna oprawa audiowizualna
Podsumowanie

Nietypowa podwodna akcja z wolnym tempem – klimatyczna, ale szybko staje się monotonna.

Może cię zainteresować:

Koniec z ręczną konfiguracją gier na emulatorze PlayStation 3 ! (RPCS3)

Kabson

Magic Carpet (1994)

Kabson

LOTR The Third Age

Kabson

Need for Speed: ProStreet

Kabson

Zone of the Enders: The 2nd Runner (2003)

Kabson

PlayStation 2 w nowej szacie od Bitfunx

Kabson

Zostaw komentarz