#RETRO Varia

Legacy of Kain: Blood Omen (1996)

Blog  1 Legacy of Kain: Blood Omen (1996)

Legacy of Kain: Blood Omen to jeden z tych tytułów który każdy zna, jednak niewielu z nas miało szansę zaznajomić się z tym tytułem w czasie jego premiery.  A to dlatego, że niemal równocześnie z datą wydania omawianej gry na PC wyszło pierwsze Diablo, zaś na PSX’a… 

No cóż, powiedzmy sobie szczerze: kto w czasach pogoni za coraz to bardziej dynamicznymi, lepiej wykonanymi technicznie  skusiłby się na prostą rąbaninę izometryczną połączoną z jeszcze prostszymi elementami RPG ?

Ale czy Legacy of Kain: Blood Omen po niemal trzech dekadach ma dla nas jeszcze coś do zaoferowania ?

Jeżeli oczekujecie od gry dość prostej mechaniki, jednak okraszoną całkiem dobrą fabułą to moja odpowiedź brzmi: tak, w tą grę warto zagrać. 

Nasza przygoda w grze rozpoczyna się od śmierci Kaina, gdyż zostaje on zamordowany w pierwszych minutach gry. Na nasze szczęście (a raczej potępienie) nasze truchło ożywia niejaki Mortanius oferując nam szansę wyrównania porachunków. Oczywiście nie za darmo, gdyż przy „okazji” nasz dobroduszny nekromanta ma dla nas znacznie ważniejsze zadanie niż potraktowanie kilku oprychów metalem..

Ale nie będę zdradzał tutaj fabuły, gdyż to głównie ona może nas przykuć pod ekrany monitorów. 

Sama mechanika gry jest banalnie prosta. Naszym zadaniem jest zwiedzać kolejne krainy, zbierać coraz to lepszy ekwipunek i zdobywać kolejne wampirze umiejętności, które z czasem przydadzą się nam w pokonywaniu terenowych przeszkód. Nie brakuje tutaj również prostych łamigłówek związanych z przesuwaniem przedmiotów i przełącznikami.  

Fajnym pomysłem jest wprowadzenie do gry systemu zmieniających się pór dnia. Kain jako wampir nocą jest znacznie silniejszy co można wykorzystać do „koszenia” znacznie silniejszych przeciwników.

Legacy of Kain: Blood Omen to taki klon Zeldy, jednak autorzy gry postanowili dodać do gry znacznie mroczniejszy klimat. I setki hektolitrów krwi bo wiadomo, że wampir nie człowiek i na samej wodzie daleko nie zajedzie… 😉

Galeria: Legacy of Kain: Blood Omen.

Żeby nie było za różowo, gra posiada kilka minusów. Jednym z nich jest okrzyk Kaina „Vae victis!” którym raczy nas po pokonywaniu przeciwników. Na nasze polskie realia brzmi bardziej jak „Hej Wiktor!” co potrafi naprawdę zirytować. Drugim utrapieniem są wszędobylskie loadingi. W tej grze ładuje się nawet okno ekwipunku, zaś cała gra również potrafi zamrozić rozgrywkę na czas doczytania kolejnej lokacji.  

Czytaj także:  Demolition Girl (2009)

Pamiętajmy jednak, że pierwsza konsolka Sony miała tylko dwa megabajty pamięci RAM, więc te ograniczenia po prostu należy Blood Omen wybaczyć.

Legacy of Kain: Blood Omen dzisiaj.

Jeżeli tak jak ja tylko słyszeliście o pierwszej części przygód Kaina, to zachęcam was do zanurzenia się w tej odsłonie krainy Nosgoth. Z całą pewnością się nie zawiedziecie. Jeżeli przymkniecie oko na trochę archaiczne wykonanie tytułu, to czeka na was jakieś 15 godzin całkiem przyjemnej rozgrywki.

Ja ukończyłem grę w wersji na PSX’a wykorzystując emulator DuckStation

Na zakończenie podpowiem kolekcjonerom, że aktualna kwota jaką należy wyłożyć by Legacy of Kain: Blood Omen wylądował w waszej kolekcji zaczyna się od 250 zeta i to nie ważne czy mówimy tutaj o wersji PC, czy PSX. 

To by było na tyle. Dziękuję za uwagę.

Jak bardzo te informacje były dla Ciebie przydatne ?

Kliknij w ikonkę aby ocenić ten wpis:

Średnia ocen / 5. Liczba głosów:

Nikt jeszcze nie ocenił 🙁

Wpisy, które mogą Ciebie zainteresować:

Private Investigator (1996)

Kabson

Ultimate Mortal Kombat 3 (1996)

Kabson

Gry które ryły psychę – PSX

Kabson

Vib-Ribbon (1999)

Kabson

Mój banalny patent na kurz/zarysowania konsoli

Kabson
Subksrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie strona http://variatkowo.pl używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z polityką plików cookies. Ok, rozumiem Czytaj więcej