Wyobraźcie sobie alternatywną historię gier wideo: Sega i Nintendo nie walczą na śmierć i życie o rynek w latach 90., lecz współpracują. Dreamcast dostaje ekskluzywny port Super Mario 64 prosto od Nintendo, z wsparciem dla natywnego 480p, pełną prędkością i wsparciem dla VMU. Brzmi jak marzenie fanów retro? No to mamy prawie rzeczywistość – dzięki „garażowemu” projektowi, klasyk z N64 właśnie wylądował na konsoli Segi i wygląda całkiem znośnie!
Projekt rozpoczął się w 2020 roku od pracy MrNeo (mrneo240), ale to jnmartin84 przejął pałeczkę, naprawiając problemy z audio i wizualkami z pierwotnej wersji. Dołączyli Falco Girgis i inni, optymalizując kod pod hardware Dreamcasta. Rezultat? Port oparty na dekompilacji oryginalnego źródła N64, który uruchamia się natywnie na prawdziwym Dreamcaście, bez emulacji.
Kluczowe ulepszenia:
- Rozdzielczość 480p: Ostre, żywe tekstury i modele – grafika przewyższa oryginalny N64 pod względem ostrości i wibracji kolorów.
- Pełna prędkość 60 FPS: Zero spowolnień, nawet w wymagających poziomach.
- Pełne audio i VMU: Zapisywanie na karcie pamięci Dreamcasta, brak glitchy dźwiękowych.
- Optymalizacje: Redukcja list wyświetlania, czyszczenie kodu, przyspieszenie vertex processing – „gra działa jak natywny AAA title” – chwali Falco Girgis.
Falco nagrał ponad minutę gameplayu prosto z konsoli – Mario skacze, zbiera gwiazdy, a wszystko śmiga idealnie.
With all of the excitement from Mario Kart 64 coming to the Sega Dreamcast, I've been getting bombarded with questions about whether any more progress has been made on our Mario 64 port… so here's a direct hardware capture of the latest build running on DC!
The answer: HELL… pic.twitter.com/ZSwTVfRFzW
— Falco Girgis (@falco_girgis) June 14, 2025
Aby go uruchomić, gracze powinni odwiedzić repozytorium GitHub i ściągnąć specjalny kreator, który przekształci legalnie posiadany ROM amerykańskiej wersji gry w bootowalny obraz dysku dla konsoli.
Od premiery konsoli minęło już ponad ćwierć wieku – a mimo to społeczność nie ma najmniejszego zamiaru pozwolić, by Dreamcast został ostatecznie pogrzebany i zapomniany. Wręcz przeciwnie: wciąż powstają nowe, ambitne projekty, które dowodzą, że sprzęt Segi ma w sobie jeszcze ogromny potencjał.
Ten port Super Mario 64 jest doskonałym przykładem. Pokazuje, jak potężne narzędzie stanowią dzisiejsze dekompilacje gier N64 (przede wszystkim dzięki projektowi n64decomp). Dzięki nim klasyczne hity z końca lat 90. można już praktycznie dowolnie przenosić – na nowe platformy, stare konsole, a nawet na nowoczesne urządzenia.
Nintendo na razie milczy w tej sprawie, ale fani najwyraźniej nie zamierzają czekać na oficjalne pozwolenia. firmy, która od wielu lat walczy jak lew o swoje prawa autorskie. Po prostu biorą sprawy w swoje ręce i grają – na sprzęcie, który kiedyś uznano za skazanego na zapomnienie.
Jeśli macie Dreamcasta (lub emulator taki jak np. Redream), koniecznie przetestujcie. Co następne? Ocarina of Time na DC?

