Ktoś właśnie zrealizował pomysł, który pewnie każdy z nas miał z tyłu głowy, ale nigdy nie posiadał ani odpowiednich umiejętności, ani czasu, żeby go wcielić w życie. David Brito, meksykański modder z niemałym dorobkiem w przerabianiu retro sprzętu, stworzył flashkart do Nintendo 64 z wbudowanym ekranem, który na bieżąco wyświetla okładkę uruchomionej gry.
I tak, działa to dokładnie tak fajnie, jak myślisz.
Gadżet nosi nazwę Screendrive 64 i od razu należy zaznaczyć, że to nie jest żaden chiński klon z Ali — David produkuje te kartridże ręcznie, od podstaw. W środku siedzi 128mb FPGA oraz sprzętowo kompatybilny PicoCart, a całość trafia do obudowy drukowanej przez niego na drukarce 3D, specjalnie zaprojektowanej tak, żeby zmieścił się w niej mały wyświetlacz. Facet wcześniej przerabiał N64 na zasilanie przez USB-C, montował mody HDMI.
Człowiek wyraźnie nie potrafi zostawić sprzętu w spokoju i chwała mu za to.
Efekt końcowy wygląda po prostu fantastycznie— przełączasz grę, a na kartridżu pojawia się jej artwork, jakbyś przeglądał własną kolekcję pudełek. Po prostu must have dla posiadacza N64, albo np. Analogue 3D.
Jest jednak jeden zgrzyt, który odnotowali już inni: ekran jest odrobinę za mały w stosunku do wyświetlanego artwork’u i dolna część grafiki po prostu się źle kadruje.
Mimo tego — czy bym kupił? Szczerze? Pewnie tak, bo to jest dokładnie ten rodzaj głupiego, pięknego gadżetu, za którym przepadam. Cena to 1200 meksykańskich pesos, co w przeliczeniu daje mniej więcej 270 złotych. Czyli flashcart w cenie kilku kebabów ;-). David sprzedaje kartridże przez Facebooka, kiedy ma dostępne sztuki, więc warto obserwować jego profil lub odezwać się bezpośrednio.
A Wy — kupilibyście coś takiego do swojego N64 ? Czy jednak wolicie odgrzewać klasyki na emulatorach ?

