Nintendo NES

Baloon Fight (1985)

Balloon Fight to dziecko japońskich magików z Nintendo R&D1 i HAL Laboratory. Ojciec projektu? Gunpei Yokoi, ten sam, który wymyślił Game & Watch i Game Boya, czyli gość, który potrafił zrobić zabawkę z duszą, a nie plastikowy badziew z AliExpress. Designem zajął się Yoshio Sakamoto, kod klepał Satoru Iwata – tak, ten Iwata, którego później kochali wszyscy gracze, aż niestety odszedł za wcześnie (kurwa, szkoda chłopa). Muzykę z kolei stworzył Hirokazu Tanaka, którego dźwięki brzmią jak gdyby anioł pierdnął w rytm 8-bitowego disco.

Baloon Fight

Gra wpadła najpierw do salonów arcade w 1984 roku jako Vs. Balloon Fight, a potem, w 1985, trafiła na Famicoma i NES-a. Ameryka dostała ją w 1986, a Europa, jak zwykle traktowana jak ubogi krewny, dopiero w 1987. Potem porty na wszystko, co miało ekran i kabel – od PC-8801 po Switcha. W 2018 nawet wrzucili to do Nintendo Switch Online, żeby dzisiejsze gnojki zobaczyły, że da się zrobić dobrą grę bez Battle Passa i gównianych DLC.

Na czym to polegało? Otóż wcielasz się w gościa z dwoma balonami przyczepionymi do hełmu. Latasz, machając rękami jak wkurwiony kurczak po energetyku, i próbujesz przebić balony przeciwnikom, zanim oni przebiją twoje. Jak stracisz oba – dupa, game over. Na dole czyha woda z rybą większą niż autobus, a z góry jebią pioruny jak z piekła rodem. Klimat jak z koszmaru po wódce. Gameplay przypomina Joust, tylko że zamiast na strusiach latasz z balonami. Brzmi idiotycznie? Tak, ale to działa – jak stary Trabant, co mimo wszystko dojedzie do celu.

Baloon Fight

Gra miała trzy tryby: solo, co-op i Balloon Trip – czyli endless scroller z błyskawicami, w którym latasz, zbierasz punkty i modlisz się, żeby nie zginąć po 20 sekundach. Fizyka była z innej planety – toporna, ale genialna, bo jak już ogarniesz, czujesz się jak pilot NASA na LSD.

A jak ludzie to przyjęli? Jak darmowy alkohol na weselu – trochę narzekania, ale wszyscy i tak bawili się świetnie. W latach 80. Balloon Fight był hitem – prosty, wciągający, idealny na krótką sesję. Potem, w epoce Internetu, zaczęły się filozoficzne dyskusje: jedni mówią, że to tylko rip-off Joust, inni, że to czyste złoto z epoki, gdy gry były zabawą, a nie inwestycją. Na forach i Redditach ludzie wciąż go chwalą, szczególnie tryb Balloon Trip, który daje po nerwach bardziej niż Dark Souls.

baloon fight 3

No ale najlepszy był multiplayer. Kurwa, jakie to było cudowne – siedzisz z kumplem, każdy z padem, i zamiast się bić kijem po łbie, popierdalacie w balony. Możecie sobie pomagać albo robić na złość, bo friendly fire był zawsze włączony. To była kwintesencja dzieciństwa – śmiech, bluzgi i zemsta za ostatni pęknięty balon. Teraz? Online matchmaking i dzieciaki, które obrażają ci matkę przez mikrofon. Gdzie się podziała dusza gier?

baloon fight 4

I wiecie co? Dzisiaj, gdy odpalam Balloon Fight na emulatorze, czuję się znowu jak dzieciak. Zero mikropłatności, zero patchy, zero DLC. Po prostu czysta radość. Gry kiedyś były proste, ale miały serce. Teraz są wielkie, drogie i zimne jak tyłek manekina.

Podsumowując – Balloon Fight to cudowny, 8-bitowy chaos, który przypomina, po co w ogóle zaczęliśmy grać. Wciąga, wkurwia, bawi i relaksuje, wszystko na raz. Nie potrzebuje RTX-a, żeby być zajebisty. Jak mówi klasyk – prostota to sztuka.

A ja? kończę ten wywód i idę znowu polatać z balonami. Bo jeśli coś mnie jeszcze trzyma przy zdrowych zmysłach w tym popierdolonym świecie gier-usług, to właśnie to – dwie gumowe kulki i 8-bitowa muzyka, co brzmi jak marzenie z dzieciństwa.

Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę bez problemów znajdziecie na jednej z tych stron.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 
5.3
Niezła
Baloon Fight

Balony, które decydują o twoim życiu i śmierci

🕹 Nintendo📅 198520-40 min.
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
Baloon Fight
Grafika4
Muzyka4
Gameplay8
Plusy
  • Prosta, ale bardzo uzależniająca mechanika lotu
  • Fajna fizyka balonów i odbić
  • Tryb multiplayer – chaos i zabawa
Minusy
  • Bardzo prosta oprawa graficzna
  • Szybko rosnący poziom trudności
  • Powtarzalność rozgrywki
Podsumowanie

Prosta, ale wciągająca arcade’owa gra Nintendo z balonami – świetna w krótkich sesjach.

Może cię zainteresować:

Wacky Racers (1991)

Emumaniak

Adventure Island 3 (1992)

Emumaniak

Contra (NES) (1987)

Wściekłe Piksele

Moon Crystal (1992)

Emumaniak

NES Zapper – jak działał kultowy pistolet do Pegasusa?

Emumaniak

Zapytałem Claude’a, czy… napisze mi emulator NES

Kabson

Zostaw komentarz