Dobra, kurwa, teraz naprawdę zaciśnij poślady, bo wjeżdżamy na poziom spierdolenia, który nawet Tusk nie przewidział. Spider-Man: Return of the Sinister Six na NES to taka gra, że gdybyś pokazał ją dzieciakowi dzisiaj, to by ci napluł w mordę, spalił konsolę i zgłosił cię do opieki społecznej. I miałby rację. Bo to nie jest gra. To jest jebane POKAZOWE WYCINANIE MÓZGU ŁYŻECZKĄ DO LODÓW.
Masz tu Spider-Mana, który walczy z jakimiś Sinisterami, bo… nie wiem, pewnie ukradli mu zapas prezerwatyw, a on chciał się bzykać z Mary Jane, a nie z Doktorem Octopusem w lateksie. Nikt tego nie tłumaczy, a i tak gówno z tego wynika, bo historia jest pisana chyba przez 5-latka po trzech zderzeniach z karuzelą. „O nie! Vulture ukradł coś!” – kurwa, co? Godność tej gry?
Grać w to gowno to jak próbować pierdnąć i nie nasrać – niby coś się da, ale szansa na katastrofę bliska stu procentom. Pajęczak porusza się jakby miał Parkinsona i zamiast sieci, strzelał ze szlaucha pod ciśnieniem – gdziekolwiek próbujesz doskoczyć, tam i tak nie dolecisz, a jeśli już dolecisz, to dostaniesz z plaskacza od jakiegoś pikselowego zjebka i spadasz na ryj jak śliwka w kompot rozpaczy.
Chcesz skoczyć? No to spierdalaj. Chcesz się wspiąć? Kurwa, to nie Assassin’s Creed, to NES, tu masz przycisk, który robi wszystko i nic, a gra decyduje za ciebie, co właśnie spierdolisz. Reakcje postaci są wolniejsze niż decyzje rządu, a hitboxy są jak wróżby z fusów – może trafisz, a może dostaniesz w dupę zza rogu od przeciwnika, którego nawet nie widać.
Grafika wygląda jakby ją rysował dzieciak leworęczny po udarze, w ciemnym kiblu i bez okularów. Postacie to plamy pikseli, a tło? No kurwa – cegły, których nawet nie da się rozróżnić od przeciwników. Całość wygląda jakby ktoś nasrał na ekran i wmówił ci, że to Nowy Jork. A muzyka? JEBANY KOSZMAR. To jest dźwiękowe tortury. Jeden zapętlony pierdnięty beat, który brzmi jakby kogoś gwałcono na syntezatorze Casio. Po 5 minutach masz ochotę wsadzić sobie NES-a w dupę i skoczyć z dachu.
Ten tytuł nie jest trudny, on jest POPIERDOLONY. Nie przez mechanikę, tylko przez to, że wszystko działa na odwrót. Hitboxy nie działają, poziomy to jedna wielka iluzja zrobiona z kopniaków w ryj, a respawn przeciwników to jebany żart. Przejdziesz kawałek? Gratulacje, za tobą już są nowi wrogowie, bo gra ma sklerozę i nie pamięta, że ich zabiłeś.
Bossowie ? No kurwa. Mamy tu takich złoczyńców jak Vulture, Electro, Mysterio… i co? Myślisz, że to będzie epicko? NIE. Każdy boss wygląda jakby uciekł z sanatorium dla niedokończonych sprite’ów. Walka z nimi to jedno wielkie „klikaj na pałę i módl się, że wygrasz zanim rozjebiesz telewizor”.
Galeria
Grać w to to jak próbować wyruchać kaktusa – niby można, ale po co? Ta gra to smutny dowcip, który trwa za długo i zostawia cię z depresją i joystickiem w gardle. Nawet jak jesteś ultra fanem Marvela, to spierdalaj od tego jak najdalej, chyba że masz fetysz na samoumartwianie.Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę znajdziecie na jednej z tych stron.
Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:- 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
- 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Pająk kontra sześciu złoczyńców… i jego własną frustracją

- Znani przeciwnicy z uniwersum Spider-Mana
- Prosta, klasyczna rozgrywka platformowa
- Różnorodne etapy inspirowane komiksami
- Bardzo wysoki poziom trudności
- Toporne sterowanie
- Frustrujące skoki i walka
Trudna i toporna platformówka ze Spider-Manem – ma klimat, ale potrafi solidnie zirytować.









