PC

Polacy nie gęsi: Chrome (2003)

Pamiętacie czasy, gdy polskie gry dopiero zaczynały zaznaczać swoją obecność na światowej scenie? Gdy rodzime tytuły były rzadkością, a każdy większy projekt budził nie tylko nadzieję, ale i patriotyczne emocje? Właśnie wtedy, w 2003 roku, na pecetach zagościło Chrome – taktyczne FPS z perspektywą FPP, które starało się zawojować świat rozgrywką rodem z największych produkcji. I choć nie wszystko zagrało tak, jak powinno, to w swoim czasie było to dzieło naprawdę ambitne.

Akcja gry rozgrywa się w futurystycznym uniwersum, a konkretnie w świeżo skolonizowanym systemie planetarnym Valkyria. Gracz wciela się w Bolta Logana, najemnika z doświadczeniem większym niż większość graczy miała wtedy lat. Nasz bohater nie wpadł jednak w sam środek kosmicznej strzelanki bez powodu – trafia tu podczas (z pozoru) rutynowej misji, która szybko zamienia się w wir korporacyjnych intryg, zdrad i rosnącego konfliktu o planetę o strategicznym znaczeniu. Scenariusz może nie był szczytem oryginalności, ale jak na 2003 rok – trzymał się kupy i potrafił wciągnąć.

chrome 2003
Na początku jesteśmy tylko trybikiem w machinie – kolejnym żołnierzem na liście płac korporacyjnych molochów. Ale z czasem gra daje nam więcej swobody, pozwalając wybrać, komu służyć: chciwym koncernom, rebeliantom czy może po prostu sobie. Ta moralna ambiwalencja była wówczas rzadkością w FPS-ach, a Chrome odważnie eksperymentowało z tymi tematami.

Jednym z największych atutów gry były olbrzymie, otwarte mapy, które w tamtych czasach robiły piorunujące wrażenie. Lokacje o powierzchni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych nie były wtedy czymś oczywistym. Przeciwnie – większość FPS-ów zamykała nas w korytarzach i małych planszach. Tu mogliśmy działać z dystansu, planować trasę podejścia, a nawet wykorzystać pojazdy, by szybciej dotrzeć do celu.

Do naszej dyspozycji oddano spory arsenał – od klasycznych pukawków po futurystyczne giwery, a także gadżety i implanty, które pozwalały Loganowi poprawić swoje możliwości bojowe. Skanery, wzmocnienia fizyczne, ulepszona celność – wszystko to brzmiało świetnie na papierze. Szkoda tylko, że implanty okazały się mało znaczące w praktyce – często nie było okazji, by faktycznie z nich skorzystać w sposób, który zmieniałby przebieg rozgrywki. A przecież mogliśmy mieć polskiego Deus Exa…

chrome 2
Tryb multiplayer również się pojawił – klasyczna zabawa w sieci z deathmatchami i trybami zespołowymi. Niestety, bez większego rozgłosu i społeczności grającej, więc z czasem ten aspekt gry został zapomniany.

Ale nie wszystko w Chrome błyszczało jak polerowany pancerz Logana. Sztuczna inteligencja przeciwników to niestety jedna z największych bolączek tej produkcji. Strażnicy potrafili nie zauważyć, że kolega padł z kulką w głowie dwa metry obok. Czasem stali bez ruchu, czasem rzucali się do ataku jak lemingi – bez planu, bez sensu, bez życia. Gra, która miała być taktyczna, przez kulejącą AI stawała się momentami… strzelnicą. A szkoda, bo z dobrze zaprogramowanym przeciwnikiem mogłaby być o wiele bardziej wymagająca i satysfakcjonująca.

Podobne wrażenie można odnieść patrząc na mechanikę implantów – pomysł był świetny, ale potencjał zmarnowany. Ulepszenia mogły znacząco wpłynąć na styl gry, ale ich rola została ograniczona do kilku sytuacji. W efekcie gracz często po prostu o nich zapominał.

Galeria: Chrome

Chrome vs. konkurencja

Warto pamiętać, że Chrome ukazał się rok przed Far Cry, grą, która zrewolucjonizowała podejście do otwartego świata w FPS-ach i postawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Choć produkcja Techlandu nie mogła równać się z techniczną doskonałością dzieła Cryteka, to i tak była to jedna z najbardziej ambitnych polskich gier początku lat 2000. Miała styl, klimat, fajną narrację i ogromny świat. I choć miejscami trzeszczała w szwach, to dla wielu graczy była jak powiew świeżego, kosmicznego powietrza.

Chrome dzisiaj.

Czy warto dziś wracać do Chrome? Zależy, czego szukacie. Jeśli jesteście fanami retro-FPS-ów, którzy potrafią przymknąć oko na archaizmy, drewniane AI i momentami toporne sterowanie – zdecydowanie tak. Gra wciąż potrafi zachwycić klimatem i rozmachem map, a historia Logana, choć prosta, ma swój urok.

Ale jeżeli liczycie na wartką, nowoczesną akcję i wymagające starcia – możecie się odbić.

Chrome to klasyczny przykład gry z ogromnym potencjałem, której zabrakło ostatniego szlifu. I choć nie zapisała się złotymi zgłoskami w historii gatunku, to w naszej rodzimej, growej kronice – miejsce jej się należy.

6.7
Dobra

Kosmiczny najemnik i planeta pełna problemów

🕹 Techland4-8 h
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
cover 1
Grafika8
Muzyka6
Gameplay6
Plusy
  • Duże, otwarte lokacje i swoboda działania
  • Klimat sci-fi z najemnikami i korporacjami
  • Różnorodne podejście do misji (skradanie, walka)
Minusy
  • Sztuczna inteligencja przeciwników bywa słaba
  • Nierówna jakość misji
  • Bugi i problemy techniczne
Podsumowanie

Ambitny polski FPS z otwartymi lokacjami – ciekawy, ale nierówny i technicznie niedopracowany.

Może cię zainteresować:

Moim zdaniem: Hyperkin Retron HD

Kabson

Polacy nie gęsi: Mortyr 2093-1944 (1999)

Kabson

The Thing (2002)

Kabson

Alien Resurrection (2000)

Kabson

Polacy nie gęsi: Eksperyment Delfin (1995)

Kabson

Batman: The Video Game (1990)

Kabson

Zostaw komentarz