Pamiętacie czasy, kiedy Duke Nukem rozdawał ciosy i cytaty z filmów, a faceci w podkoszulkach z plamami po piwie marzyli o ratowaniu świata przed zielonymi skurwielami? W 1997 roku Xatrix Entertainment (czyli banda ludzi, którzy pewnie wciąż śpi na beczkach po Budweiserze) wydało Redneck Rampage – grę tak wulgarną, głupią i chujową, że aż chce się wlać w siebie galon bimbru i walić do wszystkiego, co się rusza.
Fabuła? O kurwa, to jest majstersztyk absurdu! Wcielasz się w jednego z dwóch braci – Leonarda albo Bubbę – typowych rednecków, co na co dzień chleją moonshine (nasz swojski bimber, co pali gardło jak dupa po ostrej papryce) i pieprzą wszystko, co ma cztery nogi. Nagle bach! Kosmici porywają ich ukochaną świnkę Bessie. Tak, kurwa, świnkę! Pewnie była jedyną „dziewczyną” w promieniu 50 mil. Zadanie? Uratować biedactwo, zanim obcy wcisną jej sondę w któryś z otworów. 😉
Gra to jedna wielka orgia humoru: aluzje do alkoholu, incestu, życia wieśniaka i dość odważne żarty o teściowej, bo serio – przy takiej mechanice zdrowia, twoja teściowa mogłaby się przewrócić i złamać biodro, zanim zdąży cię wkurwić. Kosmici wyglądają jak zielone chuje w kowbojskich kapeluszach, a ty biegasz po szopach, przyczepach kempingowych i bagnach, krzycząc „Come get some, you alien fuckers!”.
Rozgrywka? Staroszkolny shooter, palce bolą jak po biciu sąsiada widłami. Broń to poezja sprośności: rewolwer na sześć naboi (idealny do odstrzelenia teścia, albo gdy teściowa znowu pakuje się w twoje sprawy), łamana strzelba (na momenty, kiedy sąsiad podpieprza ci bimber) i coś w stylu kałacha, ale prawdziwy hit – wyrzutnia pił tarczowych! Te skurwiele odbijają się od ścian jak piłeczki pingpongowe w burdelu, rozcinając wrogów na pół. Wchodzisz do chaty, a tam jakiś wieśniak z widłami – pizg! – piła mu odcina jaja, zanim zdąży powiedzieć „Yeehaw!”. Jest tutaj nawet kusza z… no, nie spoileruję, ale serio – przydałaby się do powstrzymania teściowej, jakby weszła w twoje piwniczne interesy.
Przeciwnicy? Kilku wieśniaków – tłuste skurwiele z shotgunami, chude gnojki z widłami – i kosmici, którzy wyglądają jak E.T. po wódzie. Nuda? Nie ma czasu – biegniesz, strzelasz, chowasz się za beczkami. Otoczenie destruktywne jak dupa po tacosach: możesz rozwalać ściany, znajdować sekrety (ukryte flaszki bimbru) i czuć się jak w piekle dla rednecków.
Najlepszy ficzer? Mechanika zdrowia! Zapomnijcie o apteczkach i pancerzu – masz dwa paski: Gut (żarcie) i Goo (alkohol). Żresz hot dogi i hamburgery, żeby napełnić brzuch, a chlejesz bimber, żeby poczuć się niezniszczalnym. Ale uwaga: przesadzisz – stajesz się tłusty jak świnia w błocie albo chwiejesz się jak po orgii w stodole. Bez opanowania tego nie przejdziesz pierwszego poziomu na normalu. Ja raz tak się upiłem w grze, że Bubba zaczął widzieć podwójnie – kosmici mnożyli się jak króliki w burdelu, a teściowa wpadła do chaty i zaczęła krzyczeć, że po raz setny źle ugotowałem zupę.
Minusy? Grafika 2.5D, która dziś wygląda jak pikselowa kupa, poziomy czasem frustrują (kosmici-enforcerzy tankują jak ruski czołg). Dodatki typu Suckin’ Grits on Route 66 czy Rides Again dodają więcej leveli, ale to wciąż to samo gówno w nowej paczce. Muzyka? Country-punk od Mojo Nixona i Reverend Horton Heat – idealnie pasuje, jak bimber do grilla ze świnią.
Podsumowując: Redneck Rampage to mokry sen każdego fana sprośnego humoru. Żarty o dupach, alkoholu i kosmitach penetrujących zwierzęta? Tu wszystko jest na miejscu. Ocena? 7/10 – bo choć powtarzalna, tryska funem jak… no, wiecie czym. Zagrajcie, zanim kosmici uprowadzą waszą własną Bessie i zanim teściowa znów wejdzie do piwnicy, żeby wam skopać dupę. Yee-fuckin’-haw!
Grę możecie uruchomić na najnowszych konfiguracjach sprzętowych za pomocą BulidGDX, o tym pisał Kabson w tym poradniku, więc ja się nie będę już spuszczał.
Kosmici porwali krowy… i zdrowy rozsądek

- Unikalny, absurdalny humor i klimat „redneck”
- Duże, otwarte poziomy do eksploracji
- Oryginalne bronie i pomysły (np. dynamit, alkohol 😄)
- Chaotyczny design poziomów
- Łatwo się zgubić bez jasnych wskazówek
- Technicznie nierówna nawet jak na swoje czasy
Szalony FPS z humorem i klimatem wsi, ale chaotyczny i momentami frustrujący w nawigacji.




