Nintendo NES

The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak (1993)

W 1993 roku, dwa lata po premierze The Rescue of Dino & Hoppy, japońskie studio Sol Corporation we współpracy z wydawcą Taito zaprezentowało graczom kontynuację przygód najbardziej kultowego jaskiniowego duetu z epoki kamienia… i z amerykańskich przedmieść. Piszę tutaj o niezawodnych Fredzie Flintstonie i Barneym Rubble’u, bohaterach uwielbianej przez całe pokolenia kreskówki The Flintstones.

Już na samym początku warto rozwiać wszelkie wątpliwości i odsłonić największy „sekret” związany z tą grą: The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak to prawdziwy kolekcjonerski święty Graal. Gra nigdy nie doczekała się żadnego oficjalnego wznowienia – nie było portów na inne konsole, nie pojawiła się w kompilacjach retro, ani nawet w formie cyfrowej dystrybucji. Co więcej, była to jedna z ostatnich gier wydanych na Nintendo Entertainment System (NES), co dodatkowo podbija jej wartość. Efekt? Na aukcjach osiąga kwoty przekraczające 3000 cebulionów, trafiając tym samym do tej samej ligi co inne legendarne rarytasy z logo Taito, jak Panic Restaurant czy Little Samson.

2025 05 02 08h25 33 kopia

Ale na szczęście – i to z wielką ulgą piszę – nie tylko cena czyni tę grę wyjątkową.The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak to także zaskakująco dobrze zaprojektowana, dynamiczna gra akcji z elementami platformowymi, która mimo późnego debiutu na schyłku życia NES-a, pokazuje, że nawet ośmiobitowe konsole potrafiły jeszcze zaskoczyć pomysłowością, płynnością animacji i solidną rozgrywką.

Szczerze? Sam nie wyłożyłem tej czterocyfrowej sumki, by doświadczyć tej przygody – na szczęście żyjemy w czasach, gdzie retro emulacja potrafi zdziałać cuda. Ale gdyby przyszło mi kiedyś kupić oryginalny kartridż, nie traktowałbym tego jak wydatek, a raczej jak inwestycję w dzieciństwo — swoje i mojej córki. Bo Flintstonowie to nie tylko gra. To powrót do epoki, gdzie wszystko było prostsze, a kreskówki miały duszę.

Nie to, co teraz…

The Flintstones: The Surprise at Dinosaur Peak

W tej odsłonie nasi bohaterowie przestają już ratować domowe zwierzaczki — tym razem stawka jest znacznie wyższa. Na szali leży bezpieczeństwo ich własnych dzieci! Mała Pebbles oraz jej wierny kumpel Bamm-Bamm oddalają się zbyt daleko od domu podczas jednej z niewinnych zabaw i — jak to często bywa w kreskówkowym Bedrock — kończą w samym środku tarapatów. Ich przygoda kończy się uwięzieniem na szczycie niebezpiecznej góry, znanej jako Szczyt Dinozaurów, odciętej od reszty świata przez buchający strumień lawy.  Fred i Barney muszą wziąć sprawy we własne ręce. Bez możliwości wspinania się wprost pod górę, decydują się okrążyć cały masyw, przemierzając pełne niebezpieczeństw jaskinie, lasy, pradawne ruiny i inne zakamarki epoki kamienia. No cóż… sami sobie są winni.

Gra oferuje dziesięć pełnych akcji etapów, które można śmiało określić jako kwintesencję późnoośmiobitowego platformowania. Każdy poziom zaskakuje nowym układem przeszkód, przeciwników i mechanik, a rozgrywkę dodatkowo urozmaica fakt, że tym razem nie sterujemy już tylko Fredem — dołącza do niego Barney jako pełnoprawna postać.

Gracz może swobodnie przełączać się między postaciami w locie, za pomocą jednego przycisku, co jest kluczowe przy pokonywaniu niektórych przeszkód. Obaj bohaterowie dzielą wspólny pasek zdrowia, więc trzeba uważać — nie wystarczy trzymać jednego w cieniu, podczas gdy drugi zbiera cięgi.

Fred to typowy siłacz — jego głównym orężem jest klasyczna maczuga, której uderzenia można dodatkowo ładować, by zadać mocniejszy cios. Wspina się też na wystające krawędzie, co przydaje się przy bardziej wertykalnych fragmentach plansz. Barney natomiast pełni rolę zręcznego wsparcia: uzbrojony w procę z nieskończoną amunicją, może bezpiecznie eliminować wrogów z dystansu. Chociaż jego strzały są słabsze niż walnięcia Freda, rekompensuje to swoją zwinnością — potrafi przeciskać się pod niskimi stropami i wspinać po cienkich linach, których Fred nawet nie tknie.

To właśnie ta mechanika zmieniania postaci w locie stanowi o sile gry. Niektóre etapy wręcz wymagają błyskawicznego przełączania się między bohaterami, co wprowadza przyjemny element łamigłówki do klasycznej platformówki. Czuć, że twórcy chcieli wykorzystać pełnię możliwości NES-a — poziomy są pomysłowe, a gra wymusza nie tylko zręczność, ale i odrobinę kombinowania.

W grze powracają również mini-gry sportowe, znane fanom z poprzedniej odsłony serii. Tym razem Fred i Barney sprawdzają swoje siły w dwóch dyscyplinach: hokeju na lodzie oraz koszykówce. Obie rozgrywki prezentują się całkiem nieźle pod względem wykonania — jak na możliwości NES-a, animacje są płynne, a sterowanie intuicyjne. To sympatyczne przerywniki, które mogą kojarzyć się z dawnymi salonami gier, gdzie jeden automat oferował kilka rodzajów sportowej rywalizacji.

The Flintstones: The Surprise at Dinosaur Peak

Niestety, mini-gry pełnią tu wyłącznie rolę dodatku kosmetycznego. O ile w pierwszej części wygrana w zmaganiach sportowych była premiowana specjalnymi zdolnościami (jak np. możliwość latania dzięki pterodaktylowi), tutaj kończy się na otrzymaniu zwykłych przedmiotów niekoniecznie potrzebnych nam do ukończenia gry. W rezultacie, dla bardziej doświadczonych graczy, te etapy mogą wydać się mało ciekawe i wręcz pomijane. Szkoda, bo potencjał był duży — interaktywne mini-gry mogłyby wzbogacić rozgrywkę, gdyby niosły za sobą większe korzyści.

Mimo tego, The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak to naprawdę solidna produkcja, która zgrabnie rozwija pomysły z poprzedniej części. Twórcy zadbali o to, by gra wiernie oddawała klimat animowanego pierwowzoru — znajdziemy tu humorystyczne dialogi, charakterystyczne projekty postaci i kolorową oprawę graficzną przywołującą ducha kreskówki Hanna-Barbera. Muzyka również wpada w ucho i dobrze komponuje się z wydarzeniami na ekranie, nie nudząc nawet po dłuższej sesji.

Oczywiście, nie wszystko wypada idealnie. Jak już wspomniałem, mini-gry wypadają dość blado na tle głównej rozgrywki. Ponadto tuż przed finałowym bossem gra serwuje nam wyjątkowo trudny segment, który może napsuć krwi nawet zaprawionym w bojach graczom. Bez perfekcyjnego wyuczenia się trasy na pamięć i kilku zapasowych żyć, szanse na powodzenie są nikłe. Na szczęście twórcy wykazali się wyrozumiałością i gra oferuje nielimitowane kontynuacje, co znacznie łagodzi frustrację.

A jednak, pomimo tych drobnych wad i wręcz kosmicznej ceny na rynku kolekcjonerskim, Surprise at Dinosaur Peak to tytuł, który warto znać — i warto pokazać kolejnym pokoleniom. To nie tylko ciekawostka dla fanów NES-a czy białych kruków, ale przede wszystkim dobrze zaprojektowana, dobra gra platformowa, w której czuć serce twórców.

Galeria: The Flintstones: The Surprise at Dinosaur Peak

The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak dzisiaj.

Surprise at Dinosaur Peak to naprawdę świetnie zaprojektowana platformówka, która potrafi bawić nawet dzisiaj. Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę bez problemów znajdziecie na jednej z tych stron.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 

Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !

7.6
Dobra
The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak

Fred i Barney w akcji – kamienna epoka, twarde platformy

Ocena czytelników
5.0 / 5 (1 głos)
The Flintstones: Surprise at Dinosaur Peak
Grafika8
Muzyka7
Gameplay7
Plusy
  • Kolorowa, ładna oprawa graficzna
  • Przyjemna, klasyczna rozgrywka platformowa
  • Możliwość gry Fredem i Barneyem
Minusy
  • Wysoki poziom trudności
  • Powtarzalność poziomów
  • Brak większej innowacyjności
Podsumowanie

Solidna platformówka z Flintstonami – ładna i grywalna, ale trudna i dość schematyczna.

Może cię zainteresować:

Nosferatu (1994)

Kabson

The Thing (2002)

Kabson

Kasumi Ninja (1994)

Kabson

RoboCop (2003)

Kabson

Ultimate Mortal Kombat 3… na Pegasusa?!

Kabson

Emulacja konsoli NES/Pegasus

Kabson

Zostaw komentarz