Wyobraźcie sobie tę scenę: siedzicie w fotelu, gracie w jakiegoś klasyka na Game Boy Advance SP, a bateria… no cóż, 650 mAh to taki powerbank dla komara – starczy na kilka godzin i już migająca czerwona dioda krzyczy: „Halo! Ja tu zaraz padnę, a ty nawet nie zapisałeś stanu gry!”.
Ale nie Bangooh! Ten człowiek spojrzał na swoją konsolę i pomyślał: „Niech moc będzie z tobą… dosłownie!”. I tak oto powstało coś, co wygląda jak skrzyżowanie konsoli z wiertarką – Game Boy Advance SP napędzany baterią DeWalt 20V. Tak, tą samą, którą normalni ludzie wkładają do pił tarczowych i wkrętarek.
Pojemność? 162 000 mWh! To jak zamienić rower na lokomotywę. To 250 razy więcej mocy niż oryginał – wystarczająco, by zasilić twoją konsolę, laptopa, router, a może nawet czajnik. Bangooh twierdzi, że jego GBA SP pociągnie 404 godziny bez ładowania. Czterysta cztery! W tym czasie możesz przejść całą serię Final Fantasy, wszystkie Zeldy, obejrzeć Władcę Pierścieni w rozszerzonej wersji i nadal mieć energię, żeby pograć w Tetrisa.
Ale uwaga, to nie jest mod typu „włóż i graj”. Standardowy GBA SP pije sobie grzeczne 3,3 wolta, a bateria DeWalt wali 20 woltów jak młot Thora. Podłączysz to na żywca – i konsola zamieni się w dymiące wspomnienie. Dlatego w grę wchodzi tani konwerter z AliExpress za dolara. Mała płytka, która mówi: „Spokojnie, Game Boyu, ja to ogarnę”.
Całość przykręcona do tyłu konsoli uchwytem z drukarki 3D, oczywiście w żółto-czarnych barwach DeWalt, bo styl też się liczy. Wygląda to jak Game Boy po kursie na siłowni i cyklu kreatyny. Jakby ktoś dał Pikachu zestaw do crossfitu. Całość waży ponad kilogram, więc zapomnij o graniach w autobusie – teraz to handheld tylko z nazwy. W praktyce to bardziej lapheld albo brickstation. Po godzinie grania czujesz biceps, jakbyś robił serię hantli. Nintendo Fit Edition – za darmo.
Według obliczeń, przy zużyciu 65 mA/h, ten mutant może działać ponad 690 godzin, czyli 28 dni bez przerwy. Bangooh mówi o 404 godzinach – pewnie dlatego, że po tygodniu testów trzeba jednak czasem spać, jeść i nie unikać rozmów z rodziną.
A teraz najlepsze: wymiana baterii trwa sekundy! Wyjmujesz jedną DeWaltkę, wkładasz drugą i gracie dalej, jakby nic się nie stało. Idealne, jeśli masz garaż pełen narzędzi i chcesz, żeby twoja konsola wyglądała jak sprzęt z katalogu Castoramy.
Podsumowując: Bangooh stworzył nie tylko Frankensteina wśród handheldów, ale też spełnił marzenie każdego fana DIY i retro – Game Boya, którego nie da się rozładować. Można nim grać, podgrzewać kawę, a w razie blackoutu – oświetlać pokój.
Geniusz czy szaleństwo? Ja mówię: oba! Kto chętny na mod do Switcha z akumulatorem od Tesli?



