Dres, Żabka, miś z Krupówek i Kaczyński jako boss mafii. Witamy w najbardziej memicznej grze, której nie zrobi Rockstar.
Czekasz na GTA VI? To się nie doczekasz – bo oto nadchodzi coś znacznie lepszego (i bardziej swojskiego). Polski YouTuber STARPAR wpadł na pomysł, który sprawił, że cały internet wypluł kawę na klawiaturę: co by było, gdyby GTA rozgrywało się w Polsce? Odpowiedź? Genialnie idiotyczna – czyli dokładnie taka, jaka być powinna.
W swoim viralowym wideo „GTA Polska – Zwiastun”, wygenerowanym przy pomocy AI (Sora, Midjourney, Veo3 – czyli święta trójca szaleństwa), pokazuje nam, jak wyglądałaby polska wersja kultowej gry. I uwaga – to nie żart – jest miś z Krupówek, który wrzeszczy „Pięć złotych albo wypad!”, po czym napierdala się z turystą. No normalnie misiek z aggro.
Nie brakuje też klasyki:
dres w Żabce słyszy „jaka parówa, wariacie?”,
taniec pod Biedronką jakby to była Ibiza,
dzik uciekający przed strażą miejską,
oraz absolutny hit: Jarosław Kaczyński jako boss mafii, który prawdopodobnie rekrutuje do swojej rodziny przez Orlen i msze za ojczyznę.
Pojawia się nawet Sosnowiec – i choć przez moment, to wystarczy, żeby podnieść poziom radioaktywnego absurdu do maksimum. Jak powiedział jeden z komentujących: „to czysty Poland core”. I faktycznie – brakuje tylko gościa od „dzwoniłem po policję” i jesteśmy w komplecie.
W tle słychać przeróbkę „Love is a Long Road” Toma Petty’ego, tylko że zamiast miłości mamy dresiarza w passacie z LPG i smutnego kebaba w ręku. Czyli standardowy piątek na osiedlu.
Internauci zachwyceni, Rockstar pewnie się poci, a my pytamy tylko jedno: kiedy premiera? Bo jeśli da się modować GTA V na polskie wozy policyjne, mundury i Malucha, to znaczy, że jesteśmy o krok od wirtualnego Wrocławia, gdzie misje poboczne polegają na polowaniu na parawany.
Więc Rockstar – wiesz, co robić.
A my? Zapinamy pasy i czekamy na DLC „GTA Polska: Edycja Parówa”.
Film możecie zobaczyć tutaj.
Czy istnieje polskie GTA? Odpowiedź może cię zaskoczyć
Choć Rockstar raczej nie ma w planach umieścić kolejnej części Grand Theft Auto w Warszawie, to pewien zapaleniec postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Efektem jego ośmioletniej pracy jest modyfikacja GTA IV Poland: Warsaw, w której Niko Bellic porzuca Liberty City na rzecz naszej dumnej stolicy. Brzmi kozacko? No to ostudźcie entuzjazm – bo choć pomysł był ambitny, wykonanie już trochę mniej.
Mapa jest spora i znajdziecie na niej znajome kąty: Pałac Kultury i Nauki, Most Siekierkowski, Stadion Narodowy, a także zarys głównych ulic Warszawy. Niestety – to wszystko wygląda, jakby ktoś rzucił render z Google Maps na silnik GTA IV i stwierdził: „Dobra, starczy”. Miasto jest puste i szare, brakuje ławek, koszy, przystanków czy nawet porządnego ruchu ulicznego. Auta też nie zostały zamienione – więc zamiast starych Golfów i Passatów z LPG, dalej śmigamy amerykańskimi krążownikami.
Nie ma też misji, fabuły ani klimatu typowego „GTA style”. To po prostu pusta mapa z Polski, po której można sobie pochodzić i pokręcić bączki. Autor uczciwie przyznaje się do błędów (a nawet je dokumentuje), ale z jakiegoś powodu po ośmiu latach pracy… projekt zawiesił. A szkoda! Bo z odpowiednimi poprawkami, wymianą aut, i przemianą Niko Bellica w typowego Sebixa z dresu, moglibyśmy dostać coś naprawdę wyjątkowego.
Jeśli ciekawi cię, jak wygląda GTA w warszawskim wydaniu, albo po prostu chcesz pośmiać się z niedoróbek – koniecznie przeczytaj cały artykuł o GTA IV Poland: Warsaw. Bo nawet jeśli to tylko szkielet prawdziwego GTA Polska, to widać w nim potencjał… i dużo serducha.


