Gdy w latach 90. większość chłopców w Polsce wzdychała do Rei Hino z Sailor Moon (bo „ta tajemnicza czarnowłosa kapłanka to klasa sama w sobie”), istniała wąska, ale wyjątkowo ogarnięta grupa, która miała dostęp do zakurzonych kaset VHS z napisami zrobionymi flamastrem i wiedziała lepiej. Oni nie spali po nocach z powodu Rei. Oni śnili o Lum – zielono-niebiesko włosej kosmitce w tygrysim bikini, która potrafiła porazić prądem swojego „ukochanego” tylko dlatego, że spojrzał na inną dziewczynę. I wiecie co? Do dzisiaj ci ludzie mają rację. Bo podczas gdy czarodziejki z Księżyca ratowały świat w imię miłości i sprawiedliwości, Lum po prostu wpadała w szał zazdrości i rozwalała pół Tomobiki (to takie miasto ;p), gdy Ataru złapał inną za biust.
To się nazywa prawdziwa chemia.
Witajcie w świecie Urusei Yatsura – serii, która udowodniła, że komedia romantyczna może być jednocześnie głupia, genialna i totalnie porąbana.
Skąd się wzięło to szaleństwo?
Wszystko zaczęło się w 1978 roku, kiedy młoda, dopiero co debiutująca mangaka Rumiko Takahashi (wtedy 21-letnia studentka) wysłała krótką historię do tygodnika Shūkan Shōnen Sunday. Historia nazywała się „Katabami no Love Story” i… cóż, nikt jej nie pamięta. Za to redaktorzy zauważyli, że dziewczyna ma rękę do absurdu i dialogów. Dostała więc szansę na regularną serię. I tak powstało Urusei Yatsura – początkowo jako zbiór krótkich, kompletnie odjechanych gagów, które z czasem zaczęły się łączyć w większą historię.
Manga startowała w erze, gdy Japonia przeżywała boom ekonomiczny, młodzi ludzie zaczynali mieć kasę na randki, a jednocześnie wciąż żyli w społeczeństwie pełnym sztywnych zasad. Lum i Ataru byli idealnym antidotum – ona: kosmitka, która nie rozumie ziemskich norm obyczajowych; on: chodząca katastrofa hormonalna. Czytelników rozwalało to na łopatki. W końcu ktoś w końcu powiedział głośno: „tak, faceci to świnie, a dziewczyny czasem mają ochotę ich usmażyć prądem – i to jest okej”.
Seria ukazywała się przez 9 lat (1978–1987), liczyła 34 tomów, a anime wystartowało już w 1981 roku i ciągnęło się aż do 1986 – w sumie 195 odcinków + 6 filmów kinowych + 12 OVA. Reżyserem większości był sam Mamoru Oshii (tak, ten od Ghost in the Shell – zanim został poważny, bawił się w komedie o kosmitkach w bikini).
O co w ogóle chodzi w fabule?
Wyobraźcie sobie: Ziemia ma zostać podbita przez rasę Oni (wyglądają jak ludzie, tylko mają rogi i potrafią latać). Zamiast wojny proponują zakład: losowo wybrany Ziemianin ma 10 dni na złapanie za rogi ich księżniczki Lum podczas gry w „berka”. Jeśli mu się uda – Ziemia jest wolna. Jeśli nie – czekają nas kolonie kosmiczne i niewolnictwo.
Los pada na Ataru Moroboshi – największego pechowca i podrywacza w historii anime. Chłopak przez przypadek wygrywa (podstępem zdzierając wcześniej ekhm… górne odzienie Lum…), i krzyczy, że teraz się z nią ożeni.
Lum rozumie to dosłownie i… wprowadza się do niego. Od tej pory Ataru próbuje podrywać wszystko, co się rusza i ma spódnicę, a piekielnie zazdrosna Lum reaguje na to w jedyny słuszny sposób – prądem o natężeniu 100 000 woltów prosto w tyłek.
Reszta serii to jeden wielki chaos: pojawiają się kolejni kosmici, mnisi-buddyści na latających liściach, śnieżne potwory-yeti, klony, podróże w czasie, alternatywne wcielenia i cała masa absurdu, z którego słynie ta seria.
Bohaterowie, czyli galeria wariatów
Ataru Moroboshi
Król pechowców, mistrz podrywu na poziomie „cześć, ładna pupa”. Gdyby istniał Tinder w 1981 roku, miałby bana po 5 minutach. Kocha wszystkie kobiety… poza tą jedną, która naprawdę go kocha.
Lum Invader
„Darling!!!” – jej okrzyk bojowy. Kosmitka w tygrysim bikini, która potrafi latać, strzelać prądem i gotować tak źle, że nawet kosmici boją się to jeść. Jednocześnie tak urocza, że chcesz ją przytulić (tylko ostrożnie, żeby cię nie usmażyła).
Shinobu Miyake
Dziewczyna z klasy Ataru, początkowo jego „oficjalna” sympatia. Ma siłę fizyczną godną Hulka i rzuca ławkami jak confetti. Później zakochuje się w…
Mendou Shutaro
Najbogatszy, najprzystojniejszy i najbardziej narcystyczny chłopak w szkole. Ma własny czołg, helikopter i armię służących. Nienawidzi Ataru, kocha Lum, boi się ciemności i ciasnych przestrzeni. Idealny materiał na memy.
Sakura
Kuzynka Ataru, kapłanka shintō, która leczy choroby… zarażając się nimi sama. Ma narzeczonego, który wygląda jak japoński Dracula i mówi tylko „hau hau” (serio!).
Cherry – mikroskopijny mnich-budda, który żre jak koń i ciągle przepowiada katastrofy (zazwyczaj sam je powodując).
Kotatsu-neko – kot-duch, który nosi na plecach stolik kotatsu, bo jest mu zimno. Najlepszy poboczny bohater ever.
No i cała masa kosmitów, duchów, bogiń i księżniczek lodu – każdy odcinek to nowa porcja absurdu.
Ciekawostki, czyli rzeczy, które sprawią, że krzykniesz „serio?!”
- Lum była jedną z pierwszych oficjalnych „waifu” w historii anime. W 1982 roku w Japonii powstał fanklub „Lum Forever” – któy istnieje do dzisiaj.
- Seria była tak popularna, że w 1983 roku piosenka „Lum no Love Song” zajęła 1. miejsce na liście Oricon… i utrzymywała się tam przez 9 tygodni.
- Mamoru Oshii tak się znudził reżyserowaniem gagów, że w odcinku 193 wstawił 20-minutową sekwencję filozoficzną bez dialogów. Fani byli w szoku.
- Rumiko Takahashi podobno wzorowała Ataru na swoim ówczesnym chłopaku. Nie wiemy, czy nadal są razem. I czy też nie obrywał prądem…
Galeria:
Gry z uniwersum – bo Lum wyglądała świetnie także w 8-bitach
Urusei Yatsura doczekało się kilkunastu gier, głównie na japońskie komputery i konsole lat 80. i 90. Najsłynniejsze:
Urusei Yatsura: Lum no Wedding Bell (1986, Famicom)
Gra śledzi perypetie Lum na kolejnych etapach jej życia — od żłobka, przez szkołę podstawową, gimnazjum i liceum, aż po okres studiów. Na końcu wszystkich poziomów Lum marzy o ślubie z Ataru w kaplicy, po czym cała gra zaczyna się od nowa, zachęcając gracza do zdobywania coraz wyższego wyniku, rzecz jasna.
Urusei Yatsura: Stay With You (1992, PC Engine CD)
Przygodówka z dubbingiem oryginalnej obsady i kilkoma różnymi zakończeniami, zależnymi od tego, jak bardzo wkurzysz Lum.
Urusei Yatsura: Endless Summer (2005, DS)
Visual novelka, w której możesz przeżyć wakacje z Lum… i zobaczyć, jak kończy się randka, jeśli zapomnisz kupić jej czekoladki (podpowiedź: ma to coś wzpólnego z bardzo wysokim napięcie).
Były też pachinko, gry na telefony i masa drobnych tytułów – Lum sprzedawała wszystko.
Bonusowa porcja ciekawostek, bo nie mogłam się powstrzymać
- W rebootcie z 2022 roku (Urusei Yatsura 2022/2024) Lum dostała nowe bikini – nadal tygrysie, ale z większym dekoltem. Internet oszalał.
- Ataru to pierwsze wielki „scum protagonist” w historii anime – przed nim nikt nie śmiał zrobić głównego bohatera aż tak obrzydliwym i jednocześnie tak kochanym.
- W jednym z odcinków pojawia się… postać wyglądająca identycznie jak Ranma Saotome (z późniejszej serii Takahashi). To był jej mały żart.
- Głos Lum w oryginalnej wersji (Fumi Hirano) nagrała wszystkie swoje kwestie… leżąc w łóżku, bo „Lum jest leniwa”.
- W Japonii istnieje kawiarnia tematyczna „Lum’s House”, gdzie kelnerki noszą tygrysie bikini i wołają „Darling!” do klientów. Tak, naprawdę. Japonia to dziwny kraj…
Podsumowując: Urusei Yatsura to seria, która zestarzała się jak wino – może animacja czasem trzeszczy, może żarty są głupie, ale energia, humor i ta specyficzna, szalona miłość między Ataru a Lum są ponadczasowe. Jeśli jeszcze nie widziałeś – nadrób. Tylko przygotuj się na to, że potem przez miesiąc będziesz krzyczał „Darling!!!” do swojej dziewczyny/chłopaka/kota. I prawdopodobnie dostaniesz prądem.





















