PopCOOLtura

Pretty Guardian Sailor Moon, czyli nie wszystko złoto…

Wyobraźcie sobie mnie – zatwardziałą fankę anime z początku lat 2000., taką, co pochłaniała wszystko jak leci: od epickich bijatyk w Dragon Ballu, przez romantyczne perypetie w Urusei Yatsura, po te bardziej niszowe perełki typu Evangelion czy Cowboy Bebop. To były czasy, kiedy internet był wolny jak ślimak na wakacjach, a ja, uzbrojona w Neostradę, ściągałam odcinki z eDonkey w tempie, które dziś nazwalibyśmy piractwem na skalę przemysłową.

Pamiętacie te noce spędzone na czekaniu, aż plik się pobierze, a potem modlenie się, by nie był to fałszywy alarm z wirusem? No właśnie. Pewnego razu, buszując po zakamarkach sieci w poszukiwaniu kolejnych przygód Sailor Moon – tej klasycznej, rysunkowej wersji, gdzie Usagi płacze nad zgubionym testem z matmy, a potem ratuje świat w mini spódniczce – natrafiłam na to „cudo”. Pretty Guardian Sailor Moon, ale nie w formie anime, o nie! To była wersja live-action, grana przez prawdziwe aktorki, które próbowały ożywić mangę Naoko Takeuchi. Myślałam: „O, super, więcej Sailor Moon? Biorę w ciemno! Może to będzie jak Power Rangers, ale z magicznymi dziewczynami i kryształami mocy?” Oj, jakże się myliłam…

Pretty Guardian Sailor Moon

To było jak znalezienie skarbu, który okazuje się być puszką z przeterminowanymi sardynkami. 

Zacznijmy od podstaw: Pretty Guardian Sailor Moon, znana też jako PGSM, to japońska seria tokusatsu (czyli te superbohaterskie produkcje z efektami specjalnymi, jak Ultraman czy Kamen Rider) wyprodukowana przez Toei Company. Powstała w latach 2003-2004, a dokładniej emitowana była od 4 października 2003 do 25 września 2004 na kanale Chubu-Nippon Broadcasting i Japan News Network. Składa się z 49 odcinków, zwanych „aktami” – każdy po 24-25 minut, plus dwa specjalne dodatki na DVD.

vlcsnap 2025 12 21 05h54m43s260Ciekawostka numer jeden: ta seria była pierwszą w historii franczyzy Sailor Moon, która oficjalnie przetłumaczyła „senshi” (wojowniczki) na „guardian” (strażniczki) w tytule angielskim. To wpłynęło nawet na reprinty mangi! Produkcja została ogłoszona 27 września 2003, tuż po finale anime Kirby: Right Back At Ya!, i zastąpiła je w sobotnim porannym slocie. Za scenariusz odpowiadała Yasuko Kobayashi, a reżyserem był Ryuta Tasaki – oboje z doświadczeniem w tokusatsu.

Producentami byli m.in. Yūma Sakata z Dentsu i Shinichiro Shirakura z Toei. Budżet? Nie jest oficjalnie podany, ale patrząc na efekty, obstawiam, że nie był to hollywoodzki blockbuster – raczej coś na poziomie szkolnego przedstawienia z ambicjami. Sceny kręcono głównie w Japonii, z lokacjami w Tokio. Sama Naoko Takeuchi, autorka mangi, była bardziej zaangażowana w produkcję niż w anime z lat 90., co dodało autentyczności, ale też wprowadziło zmiany, które nie wszystkim przypadły do gustu.

Pretty Guardian Sailor MoonPrzejdźmy do obsady, bo tu jest mięso – i sporo śmiechu. Główną rolę Usagi Tsukino, tej wiecznie spóźnionej, płaczliwej blondynki, która staje się Sailor Moon, zagrała Miyuu Sawai. To był jej debiut aktorski! Wyobraźcie sobie: 16-letnia dziewczyna, świeżo po castingu, musi udawać, że ratuje świat, jedząc tony słodyczy i płacząc na zawołanie. Robiła to uroczo, ale czasem jej miny wyglądały jak z mema „when you realize adulting is hard”. Ami Mizuno, czyli superinteligentną Sailor Mercury (a później nawet Dark Mercury – o tym za chwilę), zagrała Rika Izumi, też debiutantka. Ciekawostka: Rika później zniknęła z showbiznesu, ale fani pamiętają jej transformację w „mroczną” wersję, gdzie wygląda jak goth dziewczyna po nieudanej randce. Rei Hino, ognista Sailor Mars, to Keiko Kitagawa – i tu ciekawostka numer dwa: Keiko stała się później międzynarodową gwiazdą! Grała w filmach jak „The Fast and the Furious: Tokyo Drift” czy „Paradise Kiss”. W PGSM była idealna jako kapłanka z temperamentem, ale jej sceny modlitewne wyglądały czasem jak próba medytacji po zbyt dużej kawie.

Makoto Kino, czyli Sailor Jupiter – ta najsilniejsza i najbardziej „chłopięca” z całej drużyny – została zagrana przez Mew Azamę.

Mew była modelką, ale nie taką delikatną laleczką z okładek dla dziewczynek. Miała krótkie włosy, wysoki wzrost, mocną sylwetkę i naturalny, pewny siebie styl – dzięki temu idealnie pasowała do roli „tomboy” (czyli dziewczyny z charakterem, która woli sport i siłę niż różowe sukienki).

Wyglądała przekonująco jako ta, która mogłaby jednym ciosem powalić wroga… niestety, jej sceny walki w serialu przypominały raczej lekcję karate dla początkujących niż prawdziwe, epickie bitwy z anime.

Ciekawostka: Sama Mew w rzeczywistości jest opisana przez kolegów z planu jako bardzo delikatna, kobieca i nieśmiała – całkowite przeciwieństwo swojej postaci! Fani chwalą, że świetnie uchwyciła esencję Makoto, zwłaszcza w grupowych ujęciach, gdzie jej wzrost od razu rzuca się w oczy.

Pretty Guardian Sailor MoonMinako Aino, czyli Sailor Venus (wcześniej Sailor V), zagrała Ayaka Komatsu, też modelka. Ciekawostka: Minako w tej wersji jest sławną idolką pop, co było zmianą – śpiewa piosenkę „C’est La Vie (Watashi no Naka no Koisuru Bubun)”. Ayaka naprawdę śpiewała, a jej postać ma chorobę głowy, powodującą bóle i omdlenia – dramatyczny twist, który kończy się… no, spoiler, ale wraca w finale. Inne postacie: Jouji Shibue jako przystojny Tuxedo Mask (Mamoru Chiba), który rzuca różami jak confetti na weselu; Aya Sugimoto jako Queen Beryl, zła do szpiku kości, ale wyglądająca jak diva z opery; i głosy: Keiko Han jako Luna (która w tej serii jest… pluszowa), Kappei Yamaguchi jako Artemis. Nowe postacie to np. Rina Koike jako Sailor Luna (dziecięca wersja Luny, która transformuje się w człowieka – bo czemu nie?) i Alisa Durbrow jako Mio Kuroki, antagonistka, która jest jak zła siostra bliźniaczka Usagi.

vlcsnap 2025 12 21 05h59m52s556

Fabuła? To retelling pierwszej arcu mangi – walki z Dark Kingdom, Queen Beryl i jej czterema generałami (Jadeite, Nephrite, Zoisite, Kunzite). Usagi budzi się jako Sailor Moon, zbiera drużynę, walczy z potworami, szuka Księżniczki Księżyca. Ale z twistami! Ciekawostka numer trzy: seria skupia się bardziej na cywilnym życiu i przyjaźniach niż na akcji – to jak slice-of-life z supermocami. Zmiany: Minako jako idolka z terminalną chorobą (umiera przed operacją, ale wraca – magia!), Ami staje się Dark Mercury pod wpływem zła (mroczna faza, jak nastolatka w buncie), brak ojca Usagi (Kenji Tsukino) w serialu.

Transformacje w Pretty Guardian Sailor Moon to jest mistrzostwo świata w kategorii „jak być nowoczesnym w 2003 roku i jednocześnie wyglądać jak relikt z muzeum technologii”!

Wyobraźcie sobie: w klasycznym anime dziewczyny wyciągają eleganckie, magiczne pióra (albo później te komunikatory w kształcie zegarków), krzyczą „Moon Prism Power, Make Up!” i bum – epicka sekwencja z wirującymi wstążkami, błyskami i muzyką, od której dostajesz gęsiej skórki. Wszystko wygląda jak z bajki, dosłownie.

vlcsnap 2025 12 21 05h52m55s185

A tu, w PGSM? Proszę bardzo, Usagi wyciąga… bransoletkę. Taką zwykłą, srebrną bransoletkę, którą pewnie kupiła w Biedronce, czy innym Auchanie za równowartość dwóch paczek chipsów. Macha nią, krzyczy hasło i… no cóż, włosy jej się farbują na blond (bo przecież w realnym życiu peruka byłaby zbyt oczywista), spódniczka pojawia się jakby z szafy H&M, a buty na obcasie materializują się same. Zero magii, zero wstążek – ot, biżuteria z katalogu Avon i nagle jesteś superbohaterką. Ja rozumiem, że chcieli być „realistyczni”, ale to jakby Gandalf zamiast różdżki używał smartwatcha i krzyczał „You shall not pass!” naciskając przycisk na firewall’u.

Ale prawdziwy szczyt nowoczesności to telefony z kamerą! W anime miały te urocze komunikatory – takie gadżety z lat 90., które wyglądały jak przyszłość. A w live-action? Dziewczyny wyciągają… stare Nokie 6600 albo coś w tym stylu. Tak, te cegły z wypukłą kamerą VGA, która robiła zdjęcia w rozdzielczości „czy to kartofel czy ja?”. Wyobraźcie sobie Sailor Mercury, geniusz wszech czasów, która zamiast magicznego komputera ma telefon, w którym kalkulator ledwo działa, a kamera filmuje w jakości „widzę coś różowego, chyba to wróg”.

„Sailor Moon do bazy, odbiór! …Czekaj, nie mam zasięgu, bo jestem w piwnicy !” „Luna, wyślij mi dane o potworze!” „Nie mogę, Usagi, bateria mi padła na 3%, a ładowarka znowu się zgubiła.”

To jest ten poziom „nowoczesności”, gdzie zamiast magicznego lustra masz lusterko w klapce telefonu, a zamiast teleportacji – czekasz, aż się połączenie GPRS załaduje. W 2003 to pewnie wydawało się szczytem technologii („Ma kamerę! Kolorowy wyświetlacz!”), a dziś wygląda jak próba zrobienia Iron Mana z częściami z kosza na elektrośmieci. I to tymi co pozostały po przebraniu zlomu przez osiadlowego Mirka złomiarza.

Pozostałe efekty specjalne? O matko, to jest złoto komedii. CGI z 2003 wygląda jak zrobione w Paintcie – potwory jak gumowe lalki z taniego horroru, transformacje z zmieniającymi kolor włosami (dla „realizmu” – ha!), walki to wirujące dziewczyny machające rękami, jakby odganiały muchy.

vlcsnap 2025 12 21 05h47m44s921

Fani w sieci piszą: „Power Rangers dla ubogich” – i mają rację! Ja się śmiałam, ale z cringe’u, nie z żartów. Aktorstwo: debiutantki starają się, ale wychodzi drewniano. Miyuu jako Usagi jest słodka, ale jej płacz to opera mydlana – „Buaaa, zgubiłam broszkę!” Keiko Kitagawa jakoś daje radę, ale reszta? Jak w szkolnym teatrzyku. Raz wychodzi to dobrze, a częściej komicznie.

vlcsnap 2025 12 21 05h53m42s591

Muzyka: opening „Kirari*Sailor Dream!” przez Sae (Nanami Yumihara), kompozycje Michiru Ōshima. Ciekawostka numer cztery: każda guardian miała single z piosenkami w 2004, plus albumy jak „Dear My Friend” czy „Moonlight Real Girl”. 

Galeria

Odbiór fanów? Mieszany jak koktajl. Na IMDb średnia 7.4/10, ale recenzje dzielą: jedni kochają za głębsze charaktery i wierność mandze (np. „świetna adaptacja pierwszego arcu”), inni plują na dziury w fabule, brak efektywności i CGI („słabsze niż anime” – IMDb). W Japonii hit wśród dzieci, globalnie niszowa nostalgia, o której większość fanów „czarodziejki” w naszym kraju nie słyszała. 

Ja, jako fanka anime, nie przełknęłam tego. Wolę oryginał – tam wszystko jest epicke, tutaj mamy kicz. 

Ale z czystej ciekawości polecam obejrzeć chociaż jeden odcinek. Po prostu tak dla beki 🙂

Może cię zainteresować:

Animegaido – okno na Japonię w szarych latach 90.

Lady Mary

„Viper” – czyli jak próbować być Knight Riderem i nie dać plamy

Lady Mary

Sailor Moon, czyli bajka którą oglądali również nasi koledzy… ale nie przyznawali się.

Lady Mary

KiSS, czyli ubieramy wirtualne lalki ;-)

Kabson

Dragon Half – czyli, totalna parodia niemal wszystkiego

Lady Mary

Slayers – magia, miecze i humor

Lady Mary

Zostaw komentarz