PC

Jaws Unleashed (2006)

Jaws Unleashed to gra, która miała być pierdolonym mokrym snem każdego fana Szczęk i psychopaty marzącego o rozpieprzaniu ludzi jako rekin. A wyszło… no, chuj wie co, bo to jeden wielki burdel, który raz daje kopa, a raz wkurwia tak, że chcesz jebnąć padem w telewizor i podpalić konsolę.

jaws 6

Gra wyszła w 2006 roku, a spłodziła ją ekipa z Appaloosa Interactive, banda debili, która myślała, że zrobienie gry o morderczym rekinie to jak pstryknięcie palcami. Wydawca, Majesco Entertainment, też się nie popisał, bo puścił ten bajzel w świat, jakby to był gotowy produkt, a nie pierdolona wersja beta. Rok 2006 to złota era PS2, więc grafika i mechaniki są, kurwa, jakie są – nie licz na cudo, tylko na kupę bugów i toporność. Ale najważniejsze: to gra na licencji Szczęk, gdzie jesteś rekinem, który rozjebuje ludzi, łodzie i wszystko, co mu stanie na drodze. Brzmi jak coś, co powinno być hitemi? No, nie do końca, bo spieprzyli połowę roboty….

W Jaws Unleashed wcielasz się w pierdolonego rekina ludojada. Nie żadnego pedalskiego delfinka, co ratuje rafy koralowe i śpiewa z jebanymi wielorybami, tylko wściekłą, głodną bestię, która rozrywa ludzi na strzępy, zatapia łodzie i robi z Amity Island rzeźnię. Brzmi zajebiście, co? No i w teorii jest, ale w praktyce… o kurwa, co za gówno!

Rozgrywka to taki jebany miks otwartego świata, misji fabularnych i totalnego chaosu. Jako rekin masz kilka ruchów: pływanie, gryzienie, taranowanie i skoki z wody jak pierdolony akrobata. Proste, ale sterowanie to jak walka z kutasem, kiedy nie wiesz gdzie masz ręce. Kamera jest tak wkurwiająca, że czasem nie ogarniasz, czy płyniesz w górę, czy wpierdalasz się w dno. Pływanie niby działa, ale jak chcesz precyzyjnie zaatakować jakiegoś frajera na desce, to twój rekin zachowuje się, jakby dostał sraczki i epilepsji jednocześnie. Przyspieszasz, zwalniasz, obracasz się – wszystko toporne jak chuj, jakbyś sterował czołgiem na lodzie.

jaws 3A do tego masz pasek głodu, który wkurwia jak mało co. Nie żresz – zdychasz, proste. Ale, kurwa, w misji musisz rozwalić łódź, a tu nagle pasek głodu miga jak jebana choinka, więc zamiast siać terror, szukasz jakichś pieprzonych ryb. Ryb, kurwa mać! Ty jesteś rekinem z Szczęk, a nie wędkarzem na emeryturze!

Weźmy misję, gdzie rozwalasz platformę wiertniczą. Brzmi epicko, co? No to słuchaj, kurwa – platforma napierdala w  ciebie rakietami, a ty musisz taranować jakieś punkty, które są tak chujowo oznaczone, że połowę czasu zastanawiasz się, co w ogóle robisz. Do tego sterowanie i kamera robią ci w głowie pierdolony młynek, a pasek głodu przypomina, że zaraz zdechniesz, jeśli nie zjesz jakiejś głupiej ryby. Po godzinie walenia głową w ścianę w końcu rozjebiesz platformę, ale frajda? Pierdolona zerowa.

Są też misje poboczne, typu „zjedz 10 frajerów” albo „rozpierdol 5 łodzi”. Te są spoko, bo możesz siać chaos, jak ci się podoba. Ale nawet tu gra wkurwia – ludzie czasem znikają z plaży, bo AI jest głupsze niż worek gwoździ. Serio, czasem czujesz się, jakbyś polował na skończonych debili.

jaws 2Mapa to niby otwarty świat, ale w praktyce to kilka jebanych akwenów wokół Amity. Możesz pływać, gdzie chcesz, atakować plażowiczów, rozjebywać łodzie rybackie albo żreć foki. Brzmi fajnie, ale świat jest pusty jak głowa influencera. Poza misjami nie ma, kurwa, nic do roboty, a lokacje powtarzają się jak suchar na imprezie. Plaże, port, jakieś rafy – wszystko wygląda jak skopiowane na ksero, a po paru godzinach znasz każdy jebany kamień na dnie.

Plusem jest to, że możesz ulepszać swojego rekina. Zbierasz punkty za rozpierdol i odblokowujesz lepsze gryzienie, szybsze pływanie albo mocniejsze taranowanie. To daje trochę frajdy, bo pod koniec gry czujesz się jak pierdolony Godzilla w wodzie. Ale żeby dojść do tego poziomu, musisz przebrnąć przez tony przekleństw i bugów.

jaws 4Jaws Unleashed nie pierdoli się w tańcu – to gra o jebanym mordowaniu. Gryziesz ludzi na pół, krew tryska jak z pierdolonej fontanny, flaki latają, a wrzaski ofiar to jak symfonia dla psychopaty. Możesz złapać frajera w paszczę, potrząsnąć nim jak szmatą i cisnąć o dno. Albo wyskoczyć z wody i połknąć gościa na desce w stylu „jebać wszystkich!”. Łodzie? Taranujesz je, aż się rozpadają, a załoga wpada do wody, gdzie czeka ich pierdolona rzeź. Jest nawet opcja, gdzie rozwalasz klatki nurkowe, a nurek w środku sra w gacie, zanim go zeżresz. To jest ten rodzaj chorej satysfakcji, dla której można w to trochę pograć.

Porównując do innych gier, to nie jest pedalskie Ecco the Dolphin, gdzie głaszczesz rybki i pierdolisz o ekologii. Tu jesteś maszyną do zabijania, a gra nie boi się pokazać krwi, flaków i totalnego pierdolnika. Szacun, bo w 2006 roku mało która gra miała takie jaja.

Bycie rekinem to frajda, jakiej nie znajdziesz nigdzie indziej. Rozwalanie łodzi, polowanie na ludzi, sianie paniki na plaży – to daje pierdolony kop. Jest coś zajebistego w tym, że możesz po prostu pływać i niszczyć wszystko bez żadnych, kurwa, konsekwencji. W jednej misji zatapiasz jacht pełen snobistycznych kutasów, w innej rozjebujesz klatki nurkowe, a w międzyczasie żresz foki dla beki. To jest ten rodzaj chorego funu, który sprawia, że gra zostaje w pamięci.

jaws 5

Ale – i tu jest wielkie „ale” – fun psuje toporna rozgrywka. Sterowanie wkurwia jak jebany urząd skarbowy, misje są nierówne, a bugi potrafią zepsuć najlepszą akcję. Raz utknąłem w teksturze dna morskiego, a innym razem gra dostała zadyszki, bo za szybko rozjebałem łódź. To jakbyś miał ferrari, ale z zepsutą skrzynią biegów – potencjał jest, ale jeździć się, kurwa, nie da.

Jaws Unleashed to gra, która miała być pierdolonym mokrym snem fanów Szczęk i świrów marzących o byciu rekinem. I, kurwa, momentami jest – rozjebywanie łodzi, rozrywanie ludzi na pół i sianie terroru to frajda, jakiej nie znajdziesz w żadnej innej grze z 2006 roku. Brutalność, krew i flaki to miód na serce każdego, kto ma dość pedalskich gierek o ratowaniu świata.

Ale, kurwa mać, jak ta gra wkurwia! Toporne sterowanie, wkurwiająca kamera, bugi, durne misje i pusty świat sprawiają, że po paru godzinach masz ochotę cisnąć płytą o ścianę i podpalić konsolę. To jak dostać steka, ale z robakami – niby smakuje, ale potem rzygasz. Jeśli masz PS2 i lubisz Szczęki, to spróbuj, ale uzbrój się w cierpliwość, bo będziesz klął jak szewc. 

jaws 7Na koniec: szacun za jaja, że zrobili grę o morderczym rekinie, a nie kolejną pedalską przygodę w stylu Ecco the Dolphin. Ale wykonanie? Jakby rekin próbował pisać kod gry ogonem, kurwa.

Ale, kurwa mać, bądźmy szczerzy – Jaws Unleashed to kaszana w porównaniu do tego, co przyszło później. Weźmy Maneater z 2020 roku. Ta gra to, kurwa, Jaws Unleashed na sterydach, zrobione dobrze, bez jebanych kompromisów. Mechaniki rekina w Maneater są dopracowane jak silnik w Lambo – sterowanie nie wkurwia, kamera nie robi ci z mózgu sieczki, a świat jest tak zajebisty, że chcesz w nim zostać na zawsze. Możesz ulepszać swojego rekina w chore sposoby, od laserów w paszczy po pancerz jak czołg, i rozwalać wszystko, od ludzi po aligatory. Misje są różnorodne, nie ma tego pierdolonego paska głodu, który w Jaws zmuszał cię do żarcia ryb jak jakiegoś leszcza. Do tego grafika w Maneater wygląda jak z bajki, a nie jak klocki Lego po praniu.

maneater
Maneater

I wiesz co, kurwa? Maneater można teraz dorwać za grosze – na wyprzedażach na Steamie, PS Store czy Xboksie chodzi po 20-30 zeta, czasem nawet taniej. Za tę cenę to jak dostać ferrari za stówkę. Jaws Unleashed to zabawa na nostalgii, ale jak chcesz prawdziwej rzezi w wodzie bez wkurwu, to bierz Maneater i nie pierdol się z PS2.

Ale jak koniecznie chcesz zobaczyć Jaws Unleashed, to bez problemów uruchomisz ją na emulatorze PCSX2.

Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:
  • 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
  • 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)
Sam używam 8Bitdo Ultimate C niemal od roku i nie mam z nim żadnych problemów. 

Dziękuję za uwagę i życzę miłego grania !

5.7
Niezła
Jaws Unleashed

Rekin, który nie zna słowa „pacyfista"

🕹 Majesco Entertainment📅 20068-10h
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
Jaws Unleashed
Grafika7
Muzyka6
Gameplay4
Plusy
  • Możliwość grania ogromnym rekinem – czysta destrukcja
  • Swobodna eksploracja wody i wybrzeża
  • Satysfakcjonujące ataki i fizyka chaosu
Minusy
  • Toporne sterowanie i kamera
  • Powtarzalne misje
  • Problemy techniczne i bugi
Podsumowanie

Chaotyczny symulator rekina z destrukcją i klimatem B-klasy, ale mocno technicznie niedopracowany.

Może cię zainteresować:

God of War

Kabson

Tekstury HD do The Getaway/The Getaway: Black Monday

Kabson

Wipeout w prawdziwym świecie! Fan stworzył fizyczny tor !

Kabson

PS2Recomp – czyli wizja (nie)dalekiej przyszłości portów gier z PlayStation 2 na PC

Emumaniak

Jak podłączyć pad z Playstation 4 do Playstation 3

Kabson

shadPS4 z kontrowersyjną aktualizacją – emulator bez interfejsu?!

Kabson

Zostaw komentarz