Dobra kurwa, trzymaj się krzesła, bo zaraz rozjebie ci mózg jak granat wrzucony do kibla. „The Untouchables” na NES to nie gra, to jebany zamach na twoje dzieciństwo, na twoje oczy, uszy, palce i resztki nadziei w sercu. To, co Ocean Software odjebało, to już nawet nie jest lenistwo – to skrajne skurwysyństwo wymieszane z kretynizmem tak głębokim, że nawet dinozaury przewracają się w grobie z zażenowania. Bierzesz film Briana De Palmy, klasyk, kurwa, zajebisty thriller z Costnerem, Connerym i De Niro, a potem przerabiasz go na NES-owe gówno tak cuchnące, że nawet karaluchy spierdalają do szafek, jak tylko to się włączy.
Sterowanie? JEBANE GÓWNO. Celowanie D-padem to tak, jakbyś chciał walić konia z ręką złamaną w trzech miejscach i bez to skóry – boli, nie działa i po wszystkim czujesz się jak idiota. Strzelasz dwa razy i musisz się schować? NO ŻART. Jakby ktoś ci dał pistolet na wodę, wsadził na front II Wojny Światowej i powiedział „daj z siebie wszystko, kurwa, wierzymy w ciebie!”. Wrogowie wyskakują jak pojebani z każdej dziury, jakby ktoś ich tam naćpał amfą i wrzucił na speedrun życia. A ty stoisz, kręcisz jak pizda kółeczka celownikiem po ekranie i modlisz się, żeby jebany D-pad z NES-a przestał być tak sztywny jak kutas starego dziada w prosektorium.
Poziomy? HAHAHA, KURWA MAĆ. Siedem razy będziesz błagać o śmierć, i to nie taką szybką z honorowym headshotem, tylko długą, bolesną, z rozdzieraniem odbytu przez level design robiony na kolanie przez gościa, który w życiu nie grał w gry, ale za to uwielbia maltretować dzieci i plagi egipskie. Ten celownik rusza się wolniej niż polityk przy pracy, a gangsterzy napierdalają jakby mieli aimbota. Side-scroller? O, tam to dopiero cyrk – kolizje z dupy, jebany tetris z bólem. I te limity czasowe – czemu, kurwa, czemu? Ness musi zdążyć na autobus? Al Capone zamówił pizzę i jak nie dojdzie w cztery minuty, to mu się wyłączy Pegasus? KURWA NO CO TO JEST ZA SCENARIUSZ?
Grafika? O ja pierdolę. Kevin Costner wygląda jak ziemniak z chorobą psychiczną. JEBANY ZIEMNIAK. Garnitury gangsterów? Jeden model kopiuj-wklej – serio, nawet w „Mortal Kombat” mieli więcej kreatywności, a tam ninja to tylko kolory zmieniali. Tła? Jakby ci ktoś zesrał się na ekran i powiedział „no, w Chicago tak wyglądało, kurwa”. A muzyka? CHUJ. Brzmi to jakby ktoś wsadził Game Boya do mikrofalówki i nagrał jego agonię. Beepy, boopy, kurwa, wszystko na jednym jebanym kanale. Ennio Morricone to się chyba w grobie przewracał już wtedy, jak ta gra wyszła, bo usłyszał, jak jego dorobek został zamieniony w elektroniczne pierdnięcia jakiegoś nerdowskiego cymbała z Ocean.
W grze nie ma kontynuacji, ani haseł. Jasne, bo po co? Lepiej wszystko zapierdalać od nowa. Bo jak się zesrasz w trakcie gry, to masz wracać od początku, rozumiesz? Zero szacunku do gracza, do czasu, do życia. Poziom trudności? JEST TYLKO JEDEN. Hardkor w chuj. Nie ma łatwego, nie ma średniego, masz zapierdalać jak niewolnik na kokainie i cierpieć jak pies na betonie. I ekran startowy? NO KURWA, HIT. Możesz sobie wyłączyć muzykę. SERIO? TO JEST JEDYNA OPCJA? Nie możesz zmienić sterowania, nie możesz wybrać levelu, nie możesz zrobić NIC. Tylko włącz/wyłącz pierdzenie. DZIĘKI OCEAN, JEBANE ASY KODOWANIA.
Galeria: The Untochables
TA GRA TO JEST PIERDOLONY ŻART. Jakbyś wziął dobrego, męskiego, zajebistego filmowego klasyka, zgwałcił go, podpalił i nasrał na popioły. To nie jest gra, to symulacja depresji. To jakby ktoś ci powiedział: „masz NES-a? Chcesz się pobawić? TO KURWA MASZ, CIERP”. Jeśli ją masz – spal. Jeśli myślisz o zagraniu – uderz się młotkiem w łeb, będzie szybciej i mniej boleśnie. A jak ktoś ci powie, że to dobra gra, to możesz mu wyjebać z liścia i powiedzieć, że to było za „The Untouchables” na NES-a.
OCENA? 1 CHUJ NA KRZYŻ, BO WIĘCEJ TO TYLKO ZA KAZIRODZTWO.
Grę bez problemów uruchomicie na jednym z tych emulatorów konsoli NES/Pegasus, zaś sama grę bez problemów znajdziecie na jednej z tych stron.
Tak jak wciąż wspominam w moich wpisach, granie na emulatorach za pomocą klawiatury mija się z celem. Dlatego też polecam Wam te dwa modele padów:- 8Bitdo SN30 w cenie ok. 116 złotych (dostępny na Allegro, X-kom)
- 8Bitdo Ultimate C w cenie ok. 134 złotych. (dostępny na Allegro, X-kom)

- Różnorodne etapy
- Klimat filmu i gangsterskiej epoki
- Dynamiczna akcja
- Bardzo wysoki poziom trudności
- Nierówna jakość poszczególnych etapów
- Frustrująca rozgrywka
Ciekawa, różnorodna gra gangsterska, ale trudna i nierówna, potrafi solidnie sfrustrować.








