Nie ukrywam – już dawno miałem napisać o tym tytule, ale jak to w życiu bywa, zawsze coś wyskakiwało. A nie chciałem jeszcze bardziej spamować newsami o kolejnych opóźnieniach. No ale… stało się. Terminator 2D: No Fate znowu zalicza poślizg.
Gra została przesunięta na 12 grudnia 2025 roku. Wcześniej mówiono o wrześniu, potem o listopadzie, a teraz – cóż – jeszcze jeden miesiąc czekania. Powód? Problemy z produkcją fizycznych edycji. Wydawca Reef Entertainment tłumaczy, że wszystkie elementy dotarły, ale trzeba je jeszcze złożyć, zapakować i dostarczyć do sklepów. Klasyka gatunku.
A szkoda, bo Terminator 2D: No Fate od samego początku wygląda jak spełnienie marzeń fanów retro – dwuwymiarowa akcja, pikselowy klimat, mroczny nastrój i wybuchy rodem z automatów lat 90.. Wszystko to, co sprawia, że serce starego gracza bije szybciej. Styl, który przypomina czasy, gdy nie liczyły się mikropłatności i ray tracing, tylko to, kto szybciej wciśnie „fire”.
Mimo kolejnych przesunięć, nie zamierzam tracić entuzjazmu. Wręcz przeciwnie – mam więcej czasu, żeby powrócić do klasyki. I tu moja rada dla czekających:
jeśli chcecie poczuć klimat nadchodzącego No Fate, odpalcie starego Terminatora na Pegasusa. To surowa, trudna, ale klimatyczna gra, która świetnie oddaje ducha tamtej epoki – zanim gry zaczęły wyglądać lepiej niż rzeczywistość.
Więc tak, trochę boli kolejne opóźnienie. Ale jeśli dzięki temu dostaniemy dopracowany, solidny hołd dla złotej ery gier 2D, to… niech już sobie dłubią. Ja i tak będę czekał 🙂


