Prywatnie

Moim zdaniem: Terminator 2D: No Fate

Jako zagorzały fan uniwersum Terminatora od czasów premiery „Terminatora 2: Dnia Sądu Ostatecznego” w 1991 roku, czekałem na tę grę od momentu zapowiedzi z bijącym sercem. Bitmap Bureau, twórcy takich retro perełek jak „Downwell” czy „30XX„, obiecali coś specjalnego – wierną adaptację ikonicznego filmu w stylu klasycznych arcade’ów z lat 80. i 90. Po ograniu Terminator 2D: No Fate na premierze (12 grudnia 2025) mogę powiedzieć: nie poczułem się zawiedziony. To nie jest rewolucja, ale szczery, pełen pasji hołd dla filmu Jamesa Camerona i dawnych gier akcji, który idealnie wpisuje się w oldschoolowy kanon. Gra przypomina mi przede wszystkim Terminatora na NES-a z 1991 – tę frustrującą, ale kultową produkcję z sztywnym sterowaniem i prostą strzelaniną – tyle że tutaj wszystko jest zrobione lepiej, z szacunkiem do źródła i nowoczesnym szlifem.

terminator 2d no fate 7Styl graficzny to absolutna gwiazda gry. Pixel art jest olśniewający: deweloperzy zrecenzowali kluczowe sceny z filmu klatka po klatce, tworząc wierne odwzorowania w rozdzielczości przypominającej SNES-a czy arcade z lat 90. Widzimy płynne animacje T-1000 zmieniającego kształt, T-800 wdrapującego się na maskę ciężarówki czy Sarah Connor sprawnie posługującą się tonfą – detale jak żółte linie na asfalcie z otwarcia filmu czy kciuk w górze na ekranie game over są po prostu genialne. Ten styl działa na korzyść tytułu, bo unika pułapki współczesnych 3D adaptacji licencji filmowych, które często gdzieś po drodze gubią swój szlif.

Zamiast tego dostajemy czysty, soczysty retro-look, który buduje  nostalgię – jakbyśmy grali w zaginioną perełkę z ery NES/SNES, ale z budżetem na płynne animacje i efekty specjalne jak eksplozje czy ciekły metal.

terminator 2d no fate 10Gra to hybryda run 'n’ gun (w stylu Contra) z elementami beat ’em up i okazjonalnymi sekcjami podczas których prowadzimy jakiś pojazd. Sterowanie jest precyzyjne i responsywne – 8-kierunkowy strzał, unik roll, osłonę, granaty i unikalne ruchy postaci (T-800 bije pięściami, Sarah zakłada bomby). Tempo jest zabójcze: szybkie, arcade’owe fale wrogów, gdzie ludzie padają po 2-3 strzałach, a maszyny wymagają taktyki. Poziomy to krótkie, inspirowane filmem (barowa bijatyka, pościg motocyklowy, ucieczka z szpitala z elementami stealth) plus oryginalne sekcje Wojny Przyszłości z bossami jak Hunter-Killer. Projekt poziomów jest genialny w swej prostocie – linearne, ale z pułapkami, wyborami i rozgałęzieniami prowadzącymi do alternatywnych zakończeń. To daje ogromną satysfakcję: każdy level to kilka minut czystej akcji, gdzie czujesz się jak w NES-owym Terminatorze, ale bez frustracji sztywności – tu wszystko „klika”, a śmierć motywuje do perfekcyjnego przejścia. Duch dawnych gier akcji jest tu zachowany: zero współczesnych ułatwień, wysoki replayability przez tryby jak Boss Rush czy Infinite Mode.

terminator 2d no fate 11Gra oddaje ducha T2 perfekcyjnie: otwierający monolog Sarah, wybór losu chipu w czaszce T-800, alternatywne ścieżki zmieniające losy (np. zabicie Dysona). Muzyka to chiptune’owe arcydzieło – najlepsza adaptacja tematu Terminatora ever, z easter eggami jak „Bad to the Bone” w barze. Estetyka retro potęguje grywalność: cutsceny z zdigitalizowanych kadrów filmowych, brak wykorzystania wizerunku  Arnolda (zamiast tego mamy jego  napompowaną sylwetkę, zanim zaczął zarabiać na reklamach Parkside…), ale pełna lojalność wobec „No fate but what we make”. W porównaniu do NES-owego Terminatora to jak upgrade do 16-bit: ta sama prosta frajda walki ze Skynet, ale z polotem i miłością do korzeni.

Uczciwie: gra jest za krótka. Główna kampania to ~1 godzina (średnio 1h 10m wg HowLongToBeat, ale wielu kończy w 40-50 min). To boli przy cenie ~130 zł – czułem niedosyt po napisach końcowych. Replayability (tryby arcade, trudności, leaderboards) pomaga, ale nie każdy wraca do takich trybów. 

Terminator 2D: No Fate to perełka dla pasjonatów oldschoolu i sagi Terminatora – satysfakcjonująca, wierna i pełna serca. Jednak moim zdaniem lepiej poczekać i kupić ją na promocji – jest za krótka, by płacić za nią tyle cebulionów !

Może cię zainteresować:

Terminator: Rampage (1993)

Kabson

Terminator 2D: No Fate ponownie opóźniony

Kabson

The Terminator: Future Shock (1995)

Kabson

Zostaw komentarz