PopCOOLtura

Slayers – magia, miecze i humor

Kiedy mówimy o złotej erze anime lat 90., większość osób od razu myśli o „Dragon Ballu” czy „Sailor Moon”. Tymczasem obok nich istniał serial, który w nieco inny, bardziej niepokorny sposób zdobył serca widzów na całym świecie. Mowa o „Slayers”, serii, która łączyła w sobie humor, magię, walkę dobra ze złem i bohaterów, którzy byli tak charyzmatyczni, że do dziś fani potrafią cytować ich dialogi z pamięci. To anime było niczym skrzynia skarbów – pełna gagów, ale też niespodziewanie dojrzałych momentów i klimatu fantasy, którego brakowało w innych hitach tamtego okresu.

Kiedy to się zaczęło?

Historia „Slayers” sięga roku 1995, kiedy to premierę miała pierwsza seria telewizyjna. Ale tak naprawdę korzenie sięgają jeszcze wcześniej – do light novel autorstwa Hajime Kanzaki, które zaczęły się ukazywać już w 1989 roku i szybko zyskały popularność w Japonii.

slayers light novel

Ich ilustracje tworzył Rui Araizumi, a charakterystyczny styl rysunku sprawił, że bohaterowie mieli niezwykle wyrazisty design – coś, co fani natychmiast pokochali.

Na fali sukcesu książek powstało anime, które zadebiutowało w telewizji TV Tokyo. Początkowo planowano je na krótszą serię, ale entuzjastyczne przyjęcie sprawiło, że doczekaliśmy się nie tylko kontynuacji, ale też kilku sezonów:

  • Slayers (1995) – pierwszy sezon, 26 odcinków.
  • Slayers NEXT (1996) – druga seria, uważana przez wielu fanów za najlepszą.
  • Slayers TRY (1997) – nieco bardziej eksperymentalna odsłona.
  • Slayers REVOLUTION (2008) i Slayers EVOLUTION-R (2009) – powroty po latach, które przypomniały o kultowym statusie serii.

Warto też wspomnieć o licznych filmach kinowych i OVA, które eksplorowały poboczne historie, najczęściej z udziałem Liny Inverse i mniej rozwiniętych w serialu postaci.

Bohaterowie, których nie da się zapomnieć

„Slayers” nie istniałoby bez swojej barwnej drużyny – i choć na przestrzeni sezonów pojawiało się wiele postaci, to ta podstawowa czwórka zawsze była trzonem serii.

Lina Inverseslayers 1

Niska, rudowłosa czarodziejka, której apetyt na jedzenie był tak wielki jak jej apetyt na bogactwa. Niby klasyczna protagonistka fantasy, ale zrobiona na przekór wszelkim schematom – zamiast być dostojną heroiną, była egoistką, trochę wybuchową i bardzo sarkastyczną. Ale kiedy przychodziło co do czego, potrafiła zmierzyć się z największymi przeciwnikami. Jej zaklęcie Dragon Slave do dziś brzmi w uszach fanów niczym hymn lat 90.

Gourry Gabriev 

slayers 2

Klasyczny wojownik z wielkim mieczem i… niewielkim mózgiem. Niektórzy twierdzili, że to anime’owa wersja stereotypowego blondyna – piękny, silny, ale niekoniecznie bystry. Jego relacja z Liną była jednym z motorów komediowych całej serii – przypominała trochę relację brata i siostry, ale fani lubili doszukiwać się tam nuty romansu.

Amelia Wil Tesla Saillune 

slayers 4

Księżniczka, która marzyła o byciu bohaterką sprawiedliwości. Jej patetyczne przemowy o walce ze złem były źródłem wielu gagów, zwłaszcza gdy inni bohaterowie przewracali oczami. Mimo to Amelia miała ogromne serce i zawsze była gotowa pomóc.

Zelgadis Greywords 

slayers 5

Czarodziej i wojownik w jednym, dotknięty klątwą, przez którą stał się chimeroidą – pół człowiekiem, pół stworzeniem pokrytym kamienną skórą. To właśnie on dodawał drużynie powagi, kontrastując z wygłupami Liny i Amelii. Jego tragiczny wątek sprawił, że był jedną z najbardziej lubianych postaci przez fanów.

Ta paczka bohaterów była zupełnie inna od „Sailor Moon” i jej idealistycznej ekipy – w „Slayers” nikt nie był kryształowy, wszyscy mieli swoje wady i dziwactwa. I właśnie to czyniło ich tak ludzkimi.

Slayers kontra Sailor Moon – dwa oblicza lat 90.

W Polsce oba seriale były znane (choć „Slayers” bardziej w kręgach fanowskich niż w telewizji), i warto porównać je ze sobą, bo oba reprezentowały inne podejście do anime fantasy.

„Sailor Moon” był bajką o nastoletnich wojowniczkach w szkolnych mundurkach, skierowaną głównie do młodszej widowni. Tam gdzie Usagi i spółka ratowały świat z czystych pobudek, Lina i jej drużyna często robili to… przez przypadek. Ich celem było jedzenie, pieniądze i własne wygody, a ratowanie świata wychodziło przy okazji.

Poza tym „Slayers” miało zdecydowanie bardziej dojrzały klimat – humor bywał rubaszny, dialogi pełne ironii, a fabuła potrafiła zaskoczyć mrocznymi momentami. To była seria, która mówiła widzowi: „hej, możesz się śmiać, ale pamiętaj, że zło naprawdę istnieje i nie zawsze da się je pokonać bez ofiar”.

Ciekawostki ze świata Slayers

  • Głos Liny Inverse podkładała legendarnie popularna Megumi Hayashibara – jedna z najbardziej rozpoznawalnych seiyuu lat 90., znana także z ról Rei Ayanami w „Neon Genesis Evangelion” czy Musashiego z „Pokémonów”. Jej energiczny głos sprawił, że Lina stała się ikoną anime tamtego okresu.
  • Openingi i endingi z „Slayers” do dziś są klasykami J-popu – zwłaszcza „Get Along” i „Give a Reason”. Te piosenki pojawiają się regularnie na konwentach anime, a fani znają je niemal na pamięć.
  • Seria light novel liczy sobie ponad 30 tomów, a co ciekawe, powstawały także spin-offy skupiające się na innych bohaterach, np. na Naga the Serpent, ekscentrycznej czarodziejce o potężnym biuście i maniakalnym śmiechu, która pojawiała się w filmach pełnometrażowych.

Gry wideo na podstawie Slayers

Jak przystało na popularne anime lat 90., „Slayers” doczekało się także gier. Choć żadna z nich nie stała się światowym hitem, dla fanów były ciekawostką i kolejną okazją do spędzenia czasu z ulubionymi bohaterami.

Slayers (1994, Super Famicom)

Slayers SNESKlasyczne japońskie RPG w stylu „Final Fantasy”. Gracz sterował drużyną Liny i jej przyjaciół, przemierzając świat i walcząc w systemie turowym. Gra nigdy nie wyszła oficjalnie poza Japonią, ale doczekała się fanowskich tłumaczeń.

Slayers Wonderful (1998, PlayStation)

Slayers WonderfulKolejna gra RPG, tym razem z bardziej rozbudowaną grafiką i pełnym voice actingiem. To był jeden z niewielu momentów, gdy fani mogli usłyszeć Megumi Hayashibarę w grze.

Powstało też kilka gier na PC-98 i inne japońskie komputery, a także różne drobne projekty, np. gry karciane.

Dziś te tytuły są raczej białymi krukami i kolekcjonerzy anime-gier płacą spore kwoty, by je zdobyć.

Dlaczego „Slayers” było wyjątkowe?

slayers 3 scaled

„Slayers” trafiło w specyficzny moment historii anime – kiedy publiczność była gotowa na coś więcej niż tylko superbohaterów w szkolnych mundurkach. To był serial, który pokazywał, że fantasy może być jednocześnie zabawne i mroczne, lekkie i poważne.

Był też pionierem – dziś widać, jak wiele serii czerpało z „Slayers”. Wystarczy spojrzeć na współczesne isekai czy komediowe fantasy – wiele schematów ma swoje korzenie właśnie w przygodach rudowłosej czarodziejki i jej ekipy.

A co najważniejsze – „Slayers” miało duszę. To było anime, które nie próbowało nikogo udawać, tylko bawiło się konwencją. I dlatego po dziś dzień, gdy ktoś rzuci hasło „Dragon Slave!”, wielu fanów odpowie uśmiechem.

Podsumowanie

slayers lina 1

Dla mnie – i dla wielu fanów – „Slayers” to nie tylko anime, ale część dzieciństwa i młodości. To wspomnienie eMule, pierwszych tłumaczeń fanowskich i śmiechu przy każdej kolejnej przygodzie Liny.

Choć minęło już tyle lat, seria nadal ma swój urok. To anime, które nie zestarzało się tak bardzo jak można by przypuszczać – właśnie dlatego, że opierało się na charakterach i humorze, a nie na efektach specjalnych.

Jeśli nigdy nie oglądałeś „Slayers”, a lubisz klimaty fantasy, koniecznie daj mu szansę. A jeśli już znasz, to wiesz, że wystarczy jeden odcinek, żeby znów poczuć tę magię.

Może cię zainteresować:

„Viper” – czyli jak próbować być Knight Riderem i nie dać plamy

Lady Mary

KiSS, czyli ubieramy wirtualne lalki ;-)

Kabson

Airwolf: Helikopter, który ukrywano w jaskini

Lady Mary

Denver – ostatni dinozaur… i jedyny taki serial

Lady Mary

Thunder in Paradise, czyli Grom w Jaju

Wściekłe Piksele

Kapitan Power i żołnierze przyszłości – czyli kiedy dzieciaki strzelały do telewizora

Lady Mary

Zostaw komentarz