RETRO

Mortal Kombat 3 na każdej konsoli: Od arcade do retro klasyki

Dziś przyjrzymy się portom Mortal Kombat 3, ale zanim przejdziemy do porównań, warto zatrzymać się na chwilę przy historii samej gry i jej rozmaitych wersjach.

Wstępniak

Mortal Kombat 3 zadebiutowało w kwietniu 1995 roku na automatach arcade i szybko stało się hitem kasowym. Zachowując brutalność oraz efektowność poprzedników, jednocześnie wprowadzając nowe mechaniki, jak system combo czy przycisk biegu, gra zdobyła ogromną popularność. Szybko pojawiły się też plany na konwersje konsolowe, które miały trafić na rynek jeszcze w tym samym roku.

Sony wykazało duże zainteresowanie tytułem i zdecydowało się zapłacić Midway aż 12 milionów dolarów za czasową wyłączność na konsolę PlayStation, która miała obowiązywać przez pierwsze sześć miesięcy. Z tego powodu wersje na inne ówczesne konsole — Sega Saturn, 3DO i Atari Jaguar — zostały przesunięte i planowano je dopiero na drugi kwartał 1996 roku. W praktyce jednak tylko Saturn doczekał się swojego portu, ale był to już Ultimate Mortal Kombat 3, a edycje na 3DO i Jaguara zostały całkowicie anulowane.

Wydawcy postanowili podtrzymać tradycję jednoczesnych premier domowych wersji, zapowiadając specjalne wydarzenie pod nazwą Mortal Friday — czyli 13 października 1995 roku. W tym dniu miały ukazać się porty na Super Nintendo, Genesis, Game Boya i Game Gear. Ostatecznie jednak tylko wersje na SNES i Genesis dotrzymały terminu. Port Game Boya zaliczył miesięczne opóźnienie, a wersja na Game Gear w ogóle nie pojawiła się w Ameryce Północnej, ukazując się jedynie w Europie.

Ciekawostką jest fakt, że tym razem za publikację wersji 16-bitowych i przenośnych w USA odpowiadało Williams Entertainment, a nie Acclaim Entertainment, które wydawało wcześniejsze części serii na konsole. Acclaim zachowało jednak prawa do publikacji wersji PAL, czyli europejskich.

Porty przeznaczone na MS-DOS oraz Windows 95 trafiły do sprzedaży dopiero w 1996 roku, czyli niemal rok po debiucie wersji arcade.

Sony PlayStation

Wersja Mortal Kombat 3 na PlayStation została opracowana przez Williams Entertainment i wydana przez Sony Computer Entertainment. Jak na wczesny tytuł na nowej wtedy konsoli, port ten robi naprawdę dobre wrażenie. Grafika prezentuje się bardzo podobnie do wersji arcade — zarówno pod względem kolorystyki, jak i szczegółowości sprite’ów. Dodatkowym atutem jest dźwięk w stereo, co stanowi ulepszenie względem automatów, gdzie gra działała w trybie mono. Sterowanie również wypada solidnie – jest szybkie, responsywne i nie sprawia wrażenia opóźnionego, co w bijatykach ma kluczowe znaczenie.

Ciekawostką jest możliwość odblokowania sekretnego wojownika — Smoke’a — który jest dostępny po wpisaniu specjalnego kodu na ekranie Game Over. To drobny smaczek, ale pokazuje, że twórcy zadbali o dodatkową zawartość dla graczy.

Pomimo ogólnej jakości, port ten nie jest wolny od problemów. Jednym z pierwszych zauważalnych odstępstw względem arcade są nieznacznie pomniejszone sprite’y postaci. Różnica ta nie rzuca się w oczy, ale istnieje. Co ciekawe, w przeciwieństwie do 16-bitowych wersji, narrator Shao Kahn nie wypowiada numerów rund („Round One”, „Round Two”), co może być zaskakujące, biorąc pod uwagę większe możliwości techniczne konsoli.

Prawdziwy problem jednak pojawia się przy czasach ładowania. Między walkami potrafią być one naprawdę długie i potrafią wybić z rytmu rozgrywki. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy gramy Shang Tsungiem — postacią, która potrafi zmieniać się w innych wojowników. Wersja na PS1 wymaga osobnego załadowania każdej możliwej przemiany, co znacząco wydłuża czas oczekiwania. Co ciekawe, w trybie versus przeciwko komputerowi przemiany te są domyślnie wyłączone, by obejść to ograniczenie. Jest to wyraźny dowód na to, że konsola nie radziła sobie z szybkim dostępem do tak dużej ilości danych z płyty — czego nie doświadczały wersje 16-bitowe, gdzie cała gra mieściła się w pamięci cartridge’a.

Mimo tych technicznych niedociągnięć, wersja PlayStation pozostaje jednym z najlepszych portów MK3. Może nie idealnym, ale zdecydowanie wiernym duchem oryginałowi, oferującym rozgrywkę zbliżoną do tego, co oferowały automaty.

Sega Saturn

W kontekście domowych portów Ultimate Mortal Kombat 3, warto zatrzymać się przy wersji na Segę Saturn – jednej z mniej omawianych, a jednak interesujących konwersji tej gry. Wydana w 1996 roku, ta wersja była odpowiedzią na rosnącą konkurencję ze strony Sony i ich portu MK3 na PlayStation, który zebrał przyzwoite recenzje. Sega postanowiła nie pozostać w tyle i dostarczyła fanom swoją odsłonę Ultimate Mortal Kombat 3 – o której już tutaj pisałem.

Zacznijmy od plusów. Port na Saturnie wygląda i brzmi bardzo dobrze – graficznie jest bliżej wersji arcade niż porty 16-bitowe, a ścieżka dźwiękowa, efekty i głosy postaci są zachowane z dużą wiernością. Gra zawiera pełny zestaw postaci, w tym powracających wojowników z poprzednich części, jak Scorpion, Reptile czy Kitana, oraz wszystkie klasyczne areny i fatality, które fani serii znają i kochają. To już nie był okrojony MK3 – to był pełnoprawny tytuł i moim zdaniem najlepsza wersja „trójki” w którą zagrywam się po dzień dzisiejszy.

Super Nintendo (SNES)

Wersja Mortal Kombat 3 na Super Nintendo została stworzona przez Sculptured Software i wydana przez Williams Entertainment. Jest to port, który stara się jak najwierniej oddać ducha wersji arcade, choć z uwagi na ograniczenia sprzętowe konsoli 16-bitowej, musiano pójść na pewne kompromisy.

Na pierwszy rzut oka gra prezentuje się całkiem dobrze – układ poziomów, animacje i ogólna stylistyka są zbliżone do oryginału. Jednak nie wszystko udało się przenieść w pełni. Przykładem jest brak dynamicznej zmiany muzyki podczas przechodzenia pomiędzy segmentami aren – funkcja ta była obecna zarówno w wersji arcade, jak i w niektórych innych portach. Na SNES-ie każdy poziom ma przypisany tylko jeden, statyczny podkład muzyczny.

Pojawiły się też pewne nieoczekiwane zmiany w szczegółach — postać Shivy ma zupełnie inny głos niż w automatach. Zamiast niskiego, „potwornego” głosu, który budował jej charakter, usłyszymy kobiece, dużo wyższe brzmienie, co znacząco odbiega od oryginału i może wydawać się nie na miejscu.

Ciekawostką jest także to, że z gry usunięto jedną z aren – cmentarz. Co ciekawe, poziom ten był obecny w materiałach promocyjnych i screenach zapowiadających wersję SNES, jednak z jakiegoś powodu ostatecznie się nie pojawił. Możliwe, że usunięto go z powodu ograniczeń pamięci lub problemów technicznych.

Jeśli chodzi o grafikę, sprite’y postaci są mniejsze niż w wersji arcade, co jest podobnym zabiegiem jak w przypadku wcześniejszej odsłony MK2 na SNES-ie. Mimo tego, zachowano całkiem dobrą animację i rozpoznawalność bohaterów.

Na pochwałę zasługuje sterowanie – jest ono precyzyjne i szybkie, co przekłada się na satysfakcjonującą i dynamiczną rozgrywkę. Kombosy, specjalne ruchy i finishery wykonuje się bez większego problemu, a gra reaguje dokładnie tak, jak powinna.

Dźwięk stoi na przyzwoitym poziomie, choć wyraźnie czuć, że próbki głosowe zostały mocno skompresowane w porównaniu do Mortal Kombat II na tej samej konsoli. Niektóre z nich brzmią metalicznie lub przytłumione, co może psuć wrażenie intensywności walk.

Podsumowując, Mortal Kombat 3 na SNES-a to solidny port, który mimo pewnych uproszczeń i braków, nadal dostarcza sporo frajdy. Nie jest tak dopracowany jak wcześniejsze MK2 na tej samej platformie, ale fani serii powinni być zadowoleni – to jedna z lepszych wersji 16-bitowych, która potrafi wciągnąć na długie godziny.

Sega MegaDrive/Genesis

W przeciwieństwie do wcześniejszych odsłon Mortal Kombat na Segę Genesis, za wersję Mortal Kombat 3 nie odpowiadało studio Probe Entertainment, lecz Sculptured Software – to samo, które pracowało nad wersją SNES-ową. Zmiana dewelopera miała wyraźny wpływ na końcowy rezultat.

Pierwsze wrażenie niestety nie zachwyca – ekran tytułowy wygląda bardzo ubogo, niemal jak placeholder, a muzyka w menu opcji brzmi niemal tragicznie – toporna, zniekształcona i wyraźnie odbiegająca jakością od tego, co można było usłyszeć w innych wersjach. Nie nastraja to zbyt optymistycznie przed rozpoczęciem gry.

Na szczęście po przejściu do właściwej rozgrywki sytuacja się poprawia. Grafika, choć ograniczona przez paletę kolorów konsoli Genesis, prezentuje się zaskakująco dobrze. Modele postaci są czytelne, tła bogate w detale, a ogólna estetyka – mimo uproszczeń – zachowuje klimat oryginału. Trzeba jednak zaakceptować to, że kolorów jest zauważalnie mniej niż w wersjach na SNES czy PlayStation – to ograniczenie samej konsoli, a nie niedopatrzenie twórców.

Muzyka w samej grze brzmi znacznie lepiej niż w menu, choć nadal nie dorównuje wersji arcade. Co jednak ciekawe – ścieżka dźwiękowa zmienia się dynamicznie przy przemieszczaniu się między sekcjami aren, dokładnie tak, jak w automatach – co stanowi przewagę tej wersji nad SNES-em, gdzie zabrakło tej funkcji. To niewielki, ale bardzo klimatyczny detal.

Jeśli chodzi o dźwięki postaci i efekty, sytuacja jest już mniej pozytywna. Próbki głosowe są mocno skompresowane, często brzmią nienaturalnie lub metalicznie. To typowe dla gier na Genesis, gdzie układ dźwiękowy miał problemy z realistycznym odtwarzaniem mowy i efektów audio. Niektóre okrzyki bojowe są trudne do rozpoznania, co odbiera trochę satysfakcji z rozgrywki.

Na plus należy zaliczyć fakt, że na kartridżu 32-megabitowym udało się zmieścić niemal całą zawartość wersji arcade – włącznie z areną cmentarza, która została wycięta w wersji SNES. To duże osiągnięcie, biorąc pod uwagę ograniczenia pamięci i nośnika. Animacje postaci są płynne, choć nieco mniej szczegółowe niż na Super Nintendo – tu już wiele zależy od osobistych preferencji gracza. Niektórym bardziej przypadnie do gustu „ostrość” i kontrast sprite’ów z Genesis, inni mogą uznać je za zbyt uproszczone.

Podsumowując, Mortal Kombat 3 na Segę Genesis to zaskakująco solidny port. Mimo bardzo słabego pierwszego wrażenia (menu i intro), sama rozgrywka broni się bardzo dobrze – to płynna, responsywna bijatyka, która z powodzeniem oddaje klimat automatów. Pomimo ograniczeń sprzętowych i kilku kompromisów, wersja ta ma własny urok i zasługuje na uwagę, zwłaszcza jeśli ktoś preferuje klasyczne granie na sprzęcie Segi.

MS-DOS/Windows 95

Port Mortal Kombat 3 na MS-DOS to jedna z najbardziej imponujących wersji domowych tej gry. Za jego opracowanie odpowiadało studio Sculptured Software, a wydaniem zajęło się GT Interactive. W odróżnieniu od wielu innych portów, które musiały zmagać się z ograniczeniami konsol czy kartridżami, edycja na PC czerpie pełnymi garściami z możliwości komputerów osobistych z połowy lat 90.

Przede wszystkim, brak tu jakichkolwiek ekranów ładowania – gra po prostu działa płynnie od początku do końca, co zawdzięcza instalacji na dysku twardym. To ogromna przewaga nad wersją PlayStation, gdzie długie loadingi potrafiły wytrącić z rytmu walki, zwłaszcza podczas grania Shang Tsungiem. Na PC nie ma takich problemów – przemiany Shang Tsunga działają natychmiastowo, a każdy pojedynek zaczyna się niemal od razu.

Grafika w wersji MS-DOS jest bardzo wierna arcade – sprite’y postaci mają pełny rozmiar, nie są pomniejszane czy upraszczane. Wszystkie areny są obecne, a animacje są płynne i pełne szczegółów. Gra działa w wysokiej rozdzielczości jak na tamte czasy, z zachowaniem oryginalnej kolorystyki i płynności, o ile komputer spełniał minimalne wymagania.

Dźwięk również robi wrażenie – efekty specjalne, głosy postaci i muzyka są wysokiej jakości. Przy odpowiedniej konfiguracji kart dźwiękowych (np. Sound Blaster AWE32), można było cieszyć się niemal arcade’owym brzmieniem. Wersja DOS-owa nie tylko wygląda, ale i brzmi fantastycznie, bez wyraźnych kompromisów.

Co ważne, wszystkie postacie i tryby są obecne, a rozgrywka zachowuje identyczną mechanikę jak oryginał z automatów. Sterowanie można dostosować do własnych preferencji – czy to na klawiaturze, czy przy użyciu joysticka lub gamepada – co daje sporą elastyczność w porównaniu z ograniczonymi opcjami konfiguracji na konsolach.

Niektórzy fani uważają ten port za najlepszą domową wersję Mortal Kombat 3, przebijającą nawet wersję PlayStation czy Saturn, głównie ze względu na brak loadingów, świetną płynność i bardzo wierną oprawę wizualno-dźwiękową.

Dla kontrastu – wersja na Windows 95 to zupełnie inna historia. Mimo że także wydana na PC, jest to bezpośredni port z PlayStation, zawierający te same menu, grafikę i mechanikę. Choć teoretycznie wygląda i działa przyzwoicie, nie dorównuje wersji DOS-owej pod względem jakości wykonania i wierności oryginałowi.

Podsumowując: jeśli chcesz zagrać w niemal idealny port Mortal Kombat 3 na komputerze – wybierz wersję MS-DOS, którą bez problemów uruchomisz na DOSBox-X. To techniczny majstersztyk, który w wielu aspektach wyprzedza swoje konsolowe odpowiedniki.

Game Boy

Port Mortal Kombat 3 na Game Boya to niestety jedna z najsłabszych wersji tej gry, szczególnie w porównaniu z bardzo udanym portem Mortal Kombat II na tę samą platformę. Za jego stworzenie odpowiadało studio Software Creations, a wydawcą było Williams Entertainment. Choć próbowano przenieść brutalny klimat automatowej wersji na malutki ekranik konsoli, efekt końcowy pozostawia wiele do życzenia.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to ogromna redukcja zawartości – z dostępnych w oryginale 15 wojowników, w wersji Game Boyowej zostało zaledwie 9. Zredukowano również liczbę plansz do zaledwie 5, co sprawia, że gra szybko staje się monotonna. Największy cios otrzymuje jednak sama mechanika walki – nie ma żadnych kombosów, co było przecież jedną z głównych nowości w MK3. Z wykończeń dostępne są jedynie Fatality i Babality, a brakuje Animality i pozostałych rodzajów finiszerów.

Na tym jednak nie kończą się kompromisy – Shao Kahn wykorzystuje ciosy z MK2, co może sugerować, że jego postać została zaimplementowana na bazie starszego kodu, prawdopodobnie w pośpiechu. Motaro nie występuje w ogóle, co czyni zakończenie gry dość antyklimatycznym. To wszystko wskazuje na budżetowy charakter tego portu – wiele elementów albo usunięto, albo uproszczono do granic możliwości.

Sterowanie również zawodzi. Choć nie jest tak fatalne jak w pierwszym Mortal Kombat na Game Boya czy w tragicznej wersji MK3 na Master System, to wciąż sprawia wrażenie nieprecyzyjnego i opóźnionego. Dodatkowo, grafika – choć stylowo zgodna z możliwościami Game Boya – nie pozwala na łatwe rozpoznanie ciosów czy animacji postaci. Efekty dźwiękowe są ograniczone do minimum, a muzyka powtarzalna i mało wyrazista.

Co ciekawe, mimo ograniczeń sprzętowych i uproszczeń, wersja ta otrzymała ocenę „M for Mature” od ESRB – co czyni ją jedyną grą na klasycznego Game Boya z takim oznaczeniem. Jest to swego rodzaju kuriozum, biorąc pod uwagę, jak bardzo gra została ocenzurowana i uproszczona w porównaniu do oryginału.

Podsumowując – port MK3 na Game Boya rozczarowuje niemal pod każdym względem. To wersja, którą można potraktować jedynie jako ciekawostkę kolekcjonerską albo sentymentalny powrót do dzieciństwa, ale z perspektywy grywalności i wierności oryginałowi – jest to duży krok wstecz w porównaniu do poprzedniej odsłony.

Sega Game Gear

Port Mortal Kombat 3 na Game Gear to jeden z najgorszych przypadków, jeśli chodzi o adaptację tej gry na przenośne konsole. Choć Game Gear był dość mocnym urządzeniem w swoich czasach, ten port jest absolutnie niegrywalny i rozczarowujący na każdym kroku.

Zaczynając od grafiki, postacie wyglądają niewyraźnie, a animacje są sztywne, co zupełnie niszczy płynność rozgrywki. Ekran Game Gear o mniejszej rozdzielczości dodatkowo utrudnia rozpoznanie postaci i ich ruchów, przez co walka staje się chaotyczna i pozbawiona jakiejkolwiek przyjemności.

Sterowanie to kolejny duży problem. Kontroler Game Gear, choć całkiem wygodny w innych grach, w tym przypadku nie radzi sobie z precyzyjnymi ruchami, jakich wymaga Mortal Kombat 3. Reakcje są opóźnione, a niektóre ciosy nie wychodzą w ogóle, co skutkuje frustracją. Co gorsza, sama gra jest wyjątkowo wolna, z długimi opóźnieniami między akcjami, co sprawia, że rozgrywka jest bardzo daleja od płynnej, dynamicznej walki, którą znamy z wersji arcade.

Jeśli dodamy do tego kiepską jakość dźwięku z niewyraźnymi efektami oraz brakiem muzyki, otrzymujemy port, który w zasadzie nie zasługuje na miano „gry”. To jeden z tych przypadków, gdzie lepiej zapomnieć o tej wersji i skupić się na innych portach Mortal Kombat 3, które mimo swoich niedoskonałości, oferują znacznie lepszą grywalność.

Sega Master System

Wersja na Sega Master System jest tragiczna – i szczerze mówiąc, nikogo nie powinno to dziwić. Ta konsola, choć miała swoje momenty chwały w latach 80., była już mocno przestarzała w czasach, gdy MK3 debiutowało. Sprzętowa przepaść między Master System a automatami arcade była ogromna, co od razu przełożyło się na jakość konwersji.

Grafika została maksymalnie uproszczona, tła są niemal całkowicie pozbawione szczegółów, a postacie wyglądają jak uboga parodia swoich arcade’owych odpowiedników. Animacje są sztywne i toporne, co sprawia, że rozgrywka jest bardzo daleka od płynności.

Najbardziej rażąca jest jednak jakość dźwięku – muzyka brzmi wręcz okropnie, jakby ktoś przepuścił oryginalną ścieżkę przez przestarzały syntezator 8-bitowy bez żadnego dostrojenia. Efekty dźwiękowe również kuleją, co odbiera całą frajdę z walki.

Co najgorsze – sterowanie jest nieprecyzyjne i opóźnione, przez co granie w tę wersję jest po prostu męką. Kombosy są praktycznie niewykonalne, a walka często sprowadza się do wciskania losowych przycisków w nadziei, że coś zadziała.

Krótko mówiąc – to techniczna katastrofa, która tylko z nazwy przypomina Mortal Kombat 3. To raczej ciekawostka kolekcjonerska niż coś, w co da się grać z przyjemnością.

Wersje na NES/Pegasus

Warto w tym miejscu wspomnieć również o nieoficjalnych portach Mortal Kombat 3 na NES-a (czyli również na znanego w Polsce Pegasusa). Te wersje nigdy nie zostały wydane przez Midway ani żadnego dużego wydawcę – są to amatorskie konwersje stworzone przez grupy entuzjastów lub anonimowych deweloperów z Dalekiego Wschodu, którzy próbowali przenieść rozgrywkę z automatów na sprzęt, który zupełnie nie był do tego przystosowany. Ale już na blogu pisaliśmy o tych „tworach” – zapraszam więc do artykułu.

Podsumowanie

Mortal Kombat 3 doczekał się wielu portów – od rozbudowanych wersji na PlayStation i PC, przez solidne odsłony na 16-bitowe konsole, aż po mocno okrojone edycje przenośne. Każda z nich miała swoje mocne i słabe strony – jedne stawiały na jak największą wierność automatowi, inne musiały iść na kompromisy związane z ograniczeniami sprzętowymi. Niektóre zaskakują pozytywnie mimo uproszczeń, inne rozczarowują mimo dużego potencjału.

A jak to wygląda z Waszej perspektywy?
Która wersja Mortal Kombat 3 jest Waszym zdaniem najlepsza i dlaczego?
Dajcie znać w komentarzach 😉

Może cię zainteresować:

The Legend of Dragoon wraca! Fani robią demake kultowego RPG z PS1 – i wygląda to obłędnie!

Kabson

Trofea: Age of Wonders 4

Kabson

PS3 dostała aktualizację softu. Tak, w 2026 roku.

Kabson

Trofea i osiągnięcia: Deathloop

Kabson

Power Shovel (2001)

iPOD

ePSXe – emulator szaraka wstaje z grobu po 10 latach!

Emumaniak

Zostaw komentarz