Amiga

Polacy nie gęsi: Skaut Kwatermaster (1995)

Rok 1995. Polska scena gier komputerowych raczkuje, ale już śmiało wystawia głowę ponad wodę. W Rzeszowie, w siedzibie firmy Laboratorium Komputerowe Avalon, powstaje coś szczególnego – polska przygodówka point and click, która z całą bezczelnością spogląda w kierunku najlepszych produkcji LucasArts i mówi: „my też tak potrafimy”. Efekt? Skaut Kwatermaster – gra będąca jednocześnie chlubą i powodem do zażenowania rodzimego gamedevu, zależnie od tego, kogo zapytacie.

Skaut Kwatermaster 1Laboratorium Komputerowe Avalon z Rzeszowa było w tamtych czasach graczem, który robił dosłownie wszystko: importował legalne oprogramowanie, wydawał własne produkcje, działał w warunkach, które dziś mogłyby przyprawić o zawrót głowy. W katalogu firmy można było znaleźć zarówno całkiem solidne tytuły, jak i – żeby nie owijać w bawełnę – istną górę gniotów. Skaut Kwatermaster, wydany w 1995 roku najpierw na MS-DOS (2 dyskietki) i Amigę (3 dyskietki), zalicza się jednak do tej lepszej półki. W 1997 roku doczekał się reedycji na CD z mówionym dubbingiem, co było w tamtym czasie niemałym wydarzeniem dla polskiej gry.

Skaut Kwatermaster 2Scenariusz Skauta można streścić w dwóch zdaniach, ale diabeł – jak zwykle – tkwi w szczegółach. Podczas obozu harcerskiego w fikcyjnej miejscowości Ołobok Zdrój druhna Luiza zostaje uwięziona w starym, zardzewiałym radzieckim czołgu stojącym na terenie pobliskiej jednostki wojskowej. Wcielamy się w Lola – zastępowego, który musi doprowadzić do jej uwolnienia, zanim kogokolwiek zacznie to niepokoić. Historia prosta jak drut, ale to właśnie w tym szczegółach, czyli w tym, jak jej szukamy, tkwi cały urok tej produkcji.

Sama narracja jest nierówna i momentami kompletnie odlatuje od jakiejkolwiek spójności fabularnej. Ale właśnie o to chodziło. Skaut Kwatermaster to gra, która nie ma pretensji do bycia poważną opowieścią – zamiast tego serwuje absurdalny humor rodem z polskiego kabaretu lat dziewięćdziesiątych. Łączymy kreta z łopatą, wędkarz ląduje w wodzie dzięki naszej przebiegłości, a przy pomocy ładunku nuklearnego wysadzamy… niedużą barierkę. Jest w tym jakaś szalona, konsekwentna nielogiczność, która po czasie zaczyna bawić bardziej, niż irytować.

Skaut Kwatermaster 3Nie sposób mówić o Skaucie bez zwrócenia uwagi na oczywisty punkt odniesienia, jakim jest Day of the Tentacle. Twórcy z LK Avalon czerpali z produkcji LucasArts niemal pełnymi garściami – od charakterystycznego, kreskówkowego stylu z celowo zaburzoną perspektywą, przez intensywną, jaskrawą paletę barw, aż po projekt głównego bohatera, który w dużej mierze stanowi przeróbkę Bernarda z DotT (zmieniono mu jedynie fryzurę oraz ubranie na harcerski). Ówczesne media branżowe nie szczędziły produkcji krytycznych uwag w tym zakresie.

Pomimo tych zapożyczeń, grafika broni się całkiem nieźle. Lokacje są narysowane schludnie, paleta kolorów – choć ograniczona do 32 barw i niskiej rozdzielczości – dobrana z wyczuciem. Słabszym punktem jest animacja głównego bohatera, która kuleje, a lokacje bywają przesadnie puste. Garaż pełen pudełek zajmujących 25% ekranu, bar z posągiem i barmanem w pustce – to mankamenty widoczne gołym okiem. Jednak jak na polską produkcję z połowy lat dziewięćdziesiątych? Spokojnie mogło być gorzej.

Skaut Kwatermaster 6Interfejs Skauta wzoruje się na klasycznym modelu Monkey Island, choć okrojonym do sześciu poleceń: weź, zobacz, działaj i kilka innych podstawowych. Gra prowadzi gracza za rękę delikatniej niż zachodnie produkcje – po najechaniu kursorem na przedmiot często sama podsuwa właściwą akcję, a trudność ogółem kierowana jest raczej do mniej doświadczonych użytkowników. Podobnie jak w Sołtysie – drugiej przygodówce LK Avalon z tamtego okresu – dostępna jest wygodna mapa, pozwalająca szybko przemieszczać się między lokacjami bez żmudnego chodzenia pieszo.

Zagadki, jak już wspomniano, rządzą się tu własną, specyficzną logiką. Talię kart wkładamy do maszynki do liczenia pieniędzy, by otrzymać kartę pływacką, którą następnie wręczamy wędkarzowi – tylko po to, by chwilę później sprowokować go do wpadnięcia do wody. Gra nieustannie flirtuje z absurdem, a niekiedy wręcz z technologiczną kpiną: niektórzy gracze do dziś wspominają mityczne lub autentyczne (trudno już dziś o pewność) sytuacje, w których użycie niewłaściwego narzędzia w niewłaściwym miejscu kończyło się dla gry niemal „wyjściem z roli” i komunikatem w stylu »syntax error«. Ta szalona, nieprzewidywalna logika to najlepszy dowód na to, że twórcy oczekiwali od nas gry w ten sam, lekko zwariowany sposób.

Wersja CD z 1997 roku wydłużyła rozgrywkę o kilka nowych lokacji i przedmiotów, choć dubbing – nagrany z wyraźnie ograniczonym budżetem – jest nierówny. Muzyka podczas kwestii mówionych nie cichnie, lecz całkowicie się wyłącza, co potrafi wybić z rytmu. Dla porównania, dubbing w TeenAgencie z tego samego okresu wypadł wyraźnie gorzej, więc Skaut przy nim brzmi niemal profesjonalnie.

Skaut KwatermasterWbrew mieszanym recenzjom, Skaut Kwatermaster zdobył Złoty Dysk przyznawany przez miesięcznik Świat Gier Komputerowych – co w realiach ówczesnego rynku było niemałym wyróżnieniem. Prasa rozdzierała szaty nad zbyt wyraźnymi zapożyczeniami z LucasArts, gry-online.pl przyznawało, że produkcja jest technicznie przyzwoita, ale grywalność kuleje przez nielogiczne zagadki; PPA z kolei chwaliła pomysł i wykonanie. Opinie były więc podzielone, co samo w sobie świadczy o tym, że gra nie pozostawała obojętna.

Prawdziwe docenienie przyszło z opóźnieniem. W 2017 roku Skaut Kwatermaster trafił na GOG.com razem z Sołtysem i A.D. 2044 – pakietem, który stanowił nieformalne świadectwo znaczenia LK Avalon dla polskiego gamedevu. Gry można tam nabyć do dziś, a sam Skaut działa sprawnie przez DOSBox-a. Fizyczne pudełkowe wydania – zarówno PC, jak i reedycja big-box na Amigę – cieszą się na rynku kolekcjonerskim całkiem sporym zainteresowaniem.

Ciekawostki (5 faktów o Skaucie)

  1. Tytuł gry nie jest ani po polsku, ani po angielsku – to językowy melanż: „skaut” to spolszczone zapożyczenie angielskiego scout, zaś „kwatermaster” (quartermaster) zostało użyte bez tłumaczenia, tworząc hybrydę, która do dziś trochę dezorientuje.
  2. Model głównego bohatera jest bezpośrednią przeróbką Bernarda z Day of the Tentacle – autorzy zmienili mu jedynie fryzurę i wymienili garnitur na harcerski mundur.
  3. Wersja CD z 1997 roku jest dłuższa od wersji dyskietkowej – mimo to z solucją w ręku można ją ukończyć w mniej niż godzinę; wersja dyskietkowa zajmuje niecałe 45 minut.
  4. LK Avalon działał w Rzeszowie – co czyniło go jednym z niewielu ośrodków polskiego gamedevu spoza Warszawy i Trójmiasta w tamtym czasie.
  5. Gra trafiła na GOG.com w 2017 roku, jako część pakietu z Sołtysem i A.D. 2044 – co można uznać za nieoficjalną kanonizację w panteonie polskich klasyków gier.

Graliście w Skauta w latach dziewięćdziesiątych? A może dopiero teraz, przez GOG? Piszcie w komentarzach – i koniecznie przyznajcie, ile razy zagadka z talią kart i maszynką do pieniędzy wybiła was z rytmu na dobre.

7.7
Dobra

Skaut Kwatermaster

Skaut idzie na prostą wycieczkę… i wraca po niej z traumą, ekwipunkiem dziwnych przedmiotów i pytaniem „dlaczego kliknąłem w to drzewo”.

🕹 LK Avalon📅 1995ok. 1h.
Ocena czytelników
Bądź pierwszy!
Skaut Kwatermaster
Grafika8
Muzyka7
Gameplay8

Plusy

  • Bardzo charakterystyczny, „słowiański” humor i klimat
  • Typowa dla LK Avalon kreatywność i absurdalne zagadki
  • Kultowa ciekawostka polskiej sceny PC

Minusy

  • Momentami nieintuicyjne zagadki
  • Dość surowa oprawa graficzna
  • Wysoki próg „logiki lat 90.” 😄

Podsumowanie

Bardzo klimatyczna polska przygodówka – dziwna, humorystyczna i typowa dla złotej ery LK

Może cię zainteresować:

Street Fighter: The Movie (1995)

Kabson

BioForge (1995)

Kabson

Kiedyś to było… czyli dlaczego stare gry wydają się lepsze, niż są w rzeczywistości

Emumaniak

Worms (1995)

Kabson

Comix Zone (1995)

Emumaniak

Albion (1995)

Kabson

Zostaw komentarz