Quake 1 i Quake 2 – dwie legendy, które niby dzieli tylko cyferka w tytule, a tak naprawdę od zawsze były jak dwaj dalecy kuzyni z innych planet. Pierwszy pachniał Lovecraftem, gotyckimi zamczyskami i skrzekiem potworów z koszmaru. Drugi – zimnym metalem, cybernetyką i mięchem przerabianym na Strogi. Łączyła je tylko nazwa i fakt, że obie gry zdefiniowały swoje czasy. I nagle BUM! – ekipa modderów Rest in Pixels stwierdziła: „a co, jakbyśmy to wszystko wymieszali i sprawili, żeby miało sens?”.
Tak powstał Call of the Void – totalna modyfikacja do remastera Quake 2 od Nightdive Studios, która scala światy obu gier w jedną, piekielnie grywalną całość. Dostajemy sześć nowych map, miks assetów z obu części, świeże klimatyczne miejscówki i absolutnie chore hybrydy potworów – jakby Lovecraftowi włożyć kabel w tyłek i podpiąć go do cybernetycznej fabryki Strogów. Do tego dwóch nowych bossów, redizajnowane klasyki i klimat, który sprawia, że fanom Quake’a miękną kolana.
Ale to nie tylko fan-serwis. To pełnoprawna kampania fabularna, oparta na wątku z Call of the Machine, czyli dodatku od MachineGames. Strogi wlazły do wymiaru Quake 1, uwięziły pradawne istoty i zaczęły przerabiać demony na swoje hybrydalne mięso armatnie. Brzmi jak chore fan fiction? Pewnie. Ale działa to zajebiście dobrze i daje uczucie, że oto ktoś wreszcie wypełnił fabularną dziurę między jedynką a dwójką.
Na blogu już wcześniej wspominałem o innej wielkiej modyfikacji – Bloom, czyli szalonym mariażu Dooma i Blooda. To pokazuje, że scena modderska wciąż potrafi robić rzeczy, których nie wymyśliłby żaden oficjalny wydawca. A Call of the Void idealnie wpisuje się w ten nurt: pełna pasja, nostalgia, a jednocześnie świeża energia.
Teraz pytanie do Was, drodzy czytelnicy: czy wciąż wracacie do klasycznych Quake’ów? Jakie mody polecacie – może coś przegapiłem i warto o tym wspomnieć w kolejnych wpisach?
Zostawcie komentarz, podrzućcie swoje typy, a może razem odkryjemy kolejne perełki, które zasługują na opis na naszym blogu.
Niestety, na ten moment Call of the Void wciąż jest w fazie rozwojowej i jeśli to czytacie – nie ma jeszcze możliwości, by samemu w niego zagrać. Ale spokojnie – trzymamy rękę na pulsie i jak tylko mod ujrzy światło dzienne, damy Wam znać od razu na blogu!
Bo jeśli Call of the Void pokazuje jedno, to to, że Quake wciąż żyje – i ma się cholernie dobrze.


